6. runda WLTA - Wielkie emocje i nowa klasa małych aut

Motosport / Wiadomości

Autor: WLTA

Liczba odwiedzin: 1068

Przedostatnia z rund serii wyścigowo-rajdowej, rozegrana 10 grudnia 2011 roku, zapewniła wielkie emocje od pierwszego do ostatniego przejazdu. Pomogła w tym konfiguracja trasy, z objeżdżaniem beczki jak w Barbórce, ale i zmienne warunki pogodowe. Zadebiutowała także klasa SuperMini, w której startowały auta o pojemności silnika do 1300 cm3. Przed zawodami świeciło słońce, ale na początku imprezy zaczął prószyć Fot: WLTA śnieg i wielu kierowców miało problemy z utrzymaniem aut na trasie. Opady nie potrwały długo, a biały puch szybko zmienił się w wodę. Właśnie wtedy duża część uczestników uzyskała najlepsze czasy, a awarie miały pojazdy kilku faworytów, np. dwóch w klasie I. Po dwóch kolejkach na nawierzchni miejscami utworzył się czarny lód i czasy przejazdów były o kilka do kilkunastu sekund gorsze niż na początku. Kiedy kolejność wydawała się ustalona, zza chmur wyszło słońce i „osuszało” trasę. Ci, którzy uzyskali najlepsze czasy wcześniej drżeli o wywalczone miejsca, ponieważ niektórzy radzili sobie coraz lepiej, nierzadko dystansując ośką auta czteronapędowe. Chwilami do strefy serwisowej ogumienia były kolejki, np. kiedy okazało się, że slicki są wolniejsze niż seryjne zimówki. Ewidentnie niektórzy zawodnicy jeździli po schnącej, ale wciąż śliskiej nawierzchni, prawie tak szybko jak po suchym, podczas gdy inni demonstrowali raczej opanowanie auta w poślizgu albo piękne drifty, co cieszyło kibiców, ale kosztowało cenne ułamki sekund.

Fot: WLTA Wszyscy zgadzali się co do jednego – zdobyte doświadczenia są bardzo przydatne w normalnym ruchu drogowym, a jazda po 3 rodzajach nawierzchni (asfalt, beton i bruk) okazała się znakomitą szkołą jazdy. Opinię tę podzielali dziennikarze TVP Wrocław, tradycyjnie relacjonujący zawody dla wiadomości sportowych w sobotnim wieczornym wydaniu Faktów. Właśnie na torze doskonalenia techniki jazdy można bezpiecznie ćwiczyć wychodzenie z poślizgu, a ewentualne wypadnięcie z trasy kończy się uderzeniem w miękką oponę, czy otarciem o nią, ale nie o inny pojazd.

Warto podkreślić wzorową dyscyplinę uczestników imprezy oraz wyjątkowo przyjacielską atmosferę. Kiedy kilku zawodnikom popsuły się auta – ich koledzy, ale i konkurenci w zawodach, pozwolili im jechać swoimi. Po zawodach zawodnicy wozili po torze dopingujących ich kibiców, którzy w trakcie przejazdów na czas nie mogą zbliżać się do wyznaczonej trasy. O ile mężczyźni, niezależnie od wieku, najbardziej interesowali się najmocniejszymi autami, to dziewczyny nie mniej uwagi poświęcały autom „normalnym”.

Pomiar czasu odbywał się za pomocą elektronicznego systemu TAG Heuer z Fot: WLTA fotokomórkami, a o miejscu decydował czas najlepszego z 6 mierzonych przejazdów. Wcześniej odbyło się zapoznanie z konfiguracją trasy, której przebiegu uczestnicy wcześniej nie znają. Tor Redeco umożliwia w tym zakresie duże możliwości, dzięki czemu w każdej rundzie trasa zawodów jest inna, co doskonale zapobiega jeździe na pamięć typowej dla większych obiektów i wszyscy mają równe szanse.

W zawodach sklasyfikowano 40 zawodników, których pojazdy zgłoszone były w pięciu klasach, w zależności od pojemności skokowej silnika i rodzaju napędu. Na wniosek uczestników utworzono nową klasę SuperMini (inaczej 0, dla aut z silnikami o pojemności do 1300 cm3*), która zostanie w wprowadzona na stałe w sezonie 2012. Wystawiono auta 12 marek: Audi, BMW, Fiat, Ford, Honda, Mitsubishi, Opel, Renault, SEAT, Skoda, Subaru i Suzuki. Przeważały samochody stuningowane, w tym aż po 10 BMW i Hond, ale trafiały się także seryjne egzemplarze, np. produkowany w Polsce Fiat 500 Cabrio.

Fot: WLTA Klasyfikację generalną zdominowały auta z napędem na 4 koła i BMW M3. Najlepszy czas uzyskał Dariusz Zawada w Mitsubishi Lancer Evo VI. Zaledwie o 0,1 s wolniejszy od zwycięzcy całych zawodów był Bartosz Paluszko w BMW M3 GTR, najszybszy z jadących autem z napędem na jedną oś. Trzecie miejsce w klasyfikajci generalnej zajął Piotr Robaszyński w Mitsubishi Lancer Evo VIII, czwarte Paweł Grabowski w BMW M3, a rewelacyjny piąty wynik całej stawki uzyskał Paweł Górski, zwycięzca nowej klasy do 1300 cm3, jadący Suzuki Swiftem 1.3 GTI 4x4.

28 stycznia, w sobotę od 9:00, odbędą sie ostatnie zawody sezonu 2011. Do klasyfikacji końcowej liczone jest 5 najlepszych występów z 7 możliwych startów i w wielu klasach kolejność może jeszcze się zmienić. Jedynie w klasie I (do 1600 cm3*) 1. miejsce zapewnił już sobie Mirosław Gądek. Serdecznie zapraszamy.

Wyniki 6. rundy Wrocławskiej Ligi Time Attack

Klasa O, Fot: WLTA
Klasa SuperMini (inaczej 0, do 1300 cm3*)
  1. Paweł Górski, Suzuki Swift GTI 4x4 (1:13,941)
  2. Tomasz Jarosiński, Fiat SC (1:19.083, +5,142)
  3. Robert Bielecki, Fiat 500 (1:19.573, +5,632)
Klasa 1, Fot: WLTA
Klasa I (1301-1600 cm3*)
  1. Łukasz Lachtera, Honda CRX (1:15,793)
  2. Damian Łepecki, Honda CRX (1:16,142, +0,349)
  3. Mirosław Gądek, Honda Civic 1.4i (1:18,204 +2,411)
Klasa 2, Fot: WLTA
Klasa 2 (1601-2500 cm3*)
  1. Mariusz Preś, BMW 318is (1:16,290)
  2. Przemysław Urniaż, Skoda Octavia TDI (1:18,383, +2,093)
  3. Andrzej Sawicki, Ford Fiesta (1:18,471, +2.181)
Klasa 3, Fot: WLTA
Klasa 3 (powyżej 2500 cm3*, 2WD)
  1. Bartosz Palusko, BMW M3 GTR (1:11,987)
  2. Paweł Grabowski, BMW M3 (1:13,780, +1,793)
  3. Jakub Glasse, BMW M3 (1:14,265, +2,278)
Klasa 4, Fot: WLTA
Klasa 4 (powyżej 2500 cm3*, AWD)
  1. Dariusz Zawada, Lancer Evo VI (1:11,884)
  2. Piotr Robaszyński, Lancer Evo VIII (1:12,246, +0,362)
  3. Mirosław Lis, Type-R (1:15,065, 3,181)

*Uwaga: W przypadku silników benzynowych z doładowaniem pojemność skokowa mnożona jest przez współczynnik 1,7.

Fot: WLTA Fot: WLTA

Fot. WLTA (Stefan Wyszyński i Robert Bielecki)

Zobacz także

Brak komentarzy - napisz pierwszy