Ameryka chce polubić ekosamochody
Autor: Alexandra Frean
Liczba odwiedzin: 3428
Mimo to producenci, którzy w ubiegłym roku drżeli przed bankructwem, w tym roku spodziewają się rekordowych zysków.
Dla Amerykanów jazda samochodem to coś więcej niż styl życia – to symbol tożsamości narodowej, dlatego wzbudzenie zapotrzebowania na pojazdy o niskim zużyciu energii to w tym kraju prawdziwe wyzwanie.
Jednak na tegorocznych targach motoryzacyjnych w Detroit królowały małe, bardziej oszczędne samochody. Ale czy to wystarczy, by wyciągnąć amerykański przemysł motoryzacyjny z najdramatyczniejszego kryzysu w historii? To się dopiero okaże.
Być może istotniejszym pytaniem jest to dotyczące motoryzacyjnych nawyków Amerykanów w obliczu zmian klimatycznych i nowych wytycznych rządowych dla gospodarki paliwowej w kraju, w którym jazda samochodem to coś więcej niż styl życia i jeden z najważniejszych symboli tożsamości narodowej.
Zarówno General Motors, jak i Ford przewidują, że w tym roku sprzedaż samochodów osobowych i ciężarówek może wzrosnąć do 12 mln, w porównaniu z 10,4 mln z ubiegłego roku (najniższa sprzedaż od 28 lat), a to za sprawą rosnącego zainteresowania oszczędnymi pojazdami kompaktowymi o napędzie hybrydowym.
Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Waltera McManusa, dyrektora wydziału analiz motoryzacyjnych przy Uniwersytecie Michigan, trzech największych producentów samochodów – GM, Ford i Chrysler – mogłoby zwiększyć zyski nawet o 3 mld dolarów rocznie i podnieść sprzedaż o ilość równą produkcji co najmniej dwóch fabryk, dzięki nowym standardom gospodarki paliwowej opracowanym przez rząd. Inni eksperci są jednak bardziej sceptyczni wobec możliwości sprzedaży samochodów napędzanych alternatywnymi źródłami energii, jak Chevrolet Volt produkowany przez GM czy Leaf Nissana.
Karl Brauer, analityk z Edmunds.com, zwraca uwagę, że większość Amerykanów jeszcze nie jest gotowa dopłacać do samochodów o napędzie elektrycznym lub hybrydowym, i dodaje, że nawet dziś hybrydy i diesle stanowią zaledwie 3 procent sprzedaży na amerykańskim rynku.
David Cole z Centre for Automotive Research w Detroit także uważa, że Amerykanom wciąż bardziej zależy na dobrej cenie niż na niskim zużyciu paliwa.
– Latem 2008, gdy cena benzyny sięgała 4–5 dolarów, Amerykanie mieli ogromny apetyt na małe samochody o napędzie hybrydowym, ale gdy ceny spadły, przestali zwracać uwagę na zużycie paliwa – powiedział.
Podobnego zdania jest NADAguides.com. Z badań przeprowadzonych przez ten największy serwis motoryzacyjny zajmujący się wyceną samochodów wynika, że w ubiegłym roku największe zainteresowanie internautów wchodzących na ich strony budził Chevy Camaro, samochód wyczynowy, który pod względem zużycia paliwa nie należy do najoszczędniejszych. Istnieją też obawy, że ze względu na ograniczony zasięg pojazdy o napędzie hybrydowym i elektrycznym nie zainteresują przeciętnego amerykańskiego kierowcy, który średnio pokonuje 29 mil dziennie.
Profesor Cotton Seiler z Dickinson College w Carlisle w Pensylwanii, autor książki „Republic of Drivers” (Republika kierowców), podkreśla, że amerykańska zabudowa miejska, z ogromnymi przedmieściami rozciągającymi się na wiele mil przy ograniczonej sieci transportu publicznego, sprawia, że Amerykanie po prostu potrzebują swoich samochodów.
– Około 76 procent Amerykanów dojeżdża do pracy samotnie, a podróż trwa średnio 24–27 minut – przypomniał Seiler.
Oliver Kuttner, prezes Edison2, biura projektowania pojazdów, uważa, że na dłuższą metę samochody elektryczne jednak nie uratują przemysłu motoryzacyjnego w USA. – Gdyby nagle wszyscy Amerykanie przesiedli się do samochodów o napędzie elektrycznym i nadal jeździli tak, jak są do tego przyzwyczajeni, trzeba by zbudować dodatkowe 500 elektrowni atomowych, by zaspokoić zapotrzebowanie na energię – powiedział.
Jego zdaniem jedynym rozwiązaniem, które może uratować amerykański przemysł motoryzacyjny, jest zmiana nawyków przez kierowców oraz kształtu i rozmiaru samochodów, tak by zwiększyć ich aerodynamikę, a jednocześnie zmniejszyć zużycie paliwa. Kuttner pracuje nad prototypem pojazdu, który spala 1 galon paliwa na 100 mil. – To nasza jedyna przyszłość – powiedział. – Musimy zacząć myśleć inaczej.
Tłumaczyła Lidia Rafa