Atrapy

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 6814

Postawiono radośnie w Polsce 800 fotoradarów albo 1800, nikt dokładnie nie wie ile. Podobnie jak nikt nie wie, ile jest w Polsce autostrad. Wszystkie tzw. odnośne władze z radością również przekonywały, że fotoradary przyczyniają się do wzrostu bezpieczeństwa. Obecnie, od 1 lipca, obowiązuje nowa szkoła i nowe przepisy i fotoradary, a konkretnie ich atrapy mają być likwidowane aby nie oszukiwać kierowców, że coś działa, kiedy nie działa. Postawiono radośnie w Polsce 800 fotoradarów albo 1800, nikt dokładnie nie wie ile. Podobnie jak nikt nie wie, ile jest w Polsce autostrad. Wszystkie tzw. odnośne władze z radością również przekonywały,  że fotoradary przyczyniają się do wzrostu bezpieczeństwa. Obecnie, od 1 lipca, obowiązuje nowa szkoła i nowe przepisy i fotoradary, a konkretnie ich atrapy mają być likwidowane aby nie oszukiwać kierowców, że coś działa, kiedy nie działa.

Fot. Archiwum Polskapresse Fotoradarami zarządza obecnie Inspekcja Transportu Drogowego, która twierdzi, że sprawnych  jest tylko 75. Pełny cyrk. Opublikowano mapę fotoradarów i jest ich więcej niż drzew w lesie, a tu okazuje się, że działają tylko nieliczne. Znowelizowana ustawa o ruchu drogowym wyraźnie określa, że atrapy mają być usunięte albo zacząć działać, ale dalej jest to teoria. W wielu miejscowościach fotoradary postawiono jako maszynki do robienia pieniędzy i na pewno nikt ich nie ruszy. Często jest tak, że za fotoradarem atrapą stoi żywy strażnik miejski i kasuje.

CZYTAJ TAKŻE

Co słychać?

Polak się spieszy


W dodatku motoryzacyjnym Moto Gratka w Dzienniku Bałtyckim znaleźliśmy ciekawy artykuł Damiana Fojta właśnie o fotoradarach. Średnio stoją na różnych trasach co 6 km. Z Warszawy do Szczyrku 340 km – 50 fotoradarów, z Łodzi do Gdańska też 50. Jadąc z szybkością zaledwie o 11 km wyższą od dozwolonej, co fotoradary notują już jako wykroczenie, można na jednej tylko trasie do Szczyrku stracić prawo jazdy. Szczególnie wściekli są kierowcy TIR-ów, którzy muszą co chwila hamować, częstotliwość fotoradarów wybija ich z  rytmu jazdy. Badania wykazują, że tak postawione fotoradary wprowadzają wręcz bałagan i niepokój na szosie. Kierowca zwalnia na chwilę, a potem od razu daje gaz.

Fotoradarami zarządza więc Inspekcja Transportu Drogowego (byleby kontrole samochodów osobowych na drodze nie trwały godzinami, tak jak kontrole ciężarówek) ale może używać ich również policja oraz straż miejska. Im więcej kontrolerów,  tym na pewno większy bałagan. Policja wie co robi ale straż miejska potrafi tylko wystawiać mandaty i lepiej aby się w ogóle do niczego nie dotykali. Przemalowanie fotoradarów aby było widać, który działa, ma trwać trzy lata, czyli praktycznie nic się nie zmieni.

Miał być porządek, a póki co, nowy przepis też okazuje się atrapą. Kierowca jak nie wiedział, tak dalej nie będzie wiedział czy zwolnić, bo to fotoradar, czy nie zwolnić, bo to atrapa. Od kierowców można i trzeba wymagać przestrzegania przepisów ale nie można ich oszukiwać.

Zobacz także

Komentarze

    • emkor
    • Panie Jerzy! Zgadzam się z Panem...fotoradary wybijają z jazdy. Tak samo jak te ograniczenia do 70km/h ponieważ z boku dochodzi droga podporządkowana. Kiedyś na kursach uczyli o utrzymywaniu rytmu jazdy, teraz ten rytm rozbijany.
    • ernwopr
    • Jeździć przepisowo to was nie będą fotoradarsy kontrolować ... ... Jak zarządca drogi postawił ograniczenie tzn. że trzeba zwolnić, bo może występuje na drodze sytuacja , której wszechwiedzący polscy-kozzaccy kierowcy nie przewidzieli... A jak zakaz stoi bez uzasadnienia to męczyć telefonami odpowiednie służby ... I chociaż w wielu przypadkach to decydenci tworzą ten burdel u nas ... to i tak do nas należy obowiązek powściągania naszej kozackiej natury ...
    • KOLEC30
    • Masz rację jak występuje ograniczenie to trzeba zwolnić. Wiele razy tak robiłem i wypatrywałem tego zagrożenia. I nic. Potem zacząłem się zastanawiać na jaką cholerę te ograniczenia. Np. 70 na zakręcie, którym spokojnie można jechać 100. Generalnie u nas ograniczenia są stawiane bardzo na wyrost, jakby profilaktycznie. Spokojnie zawsze można jechać o 20 więcej niż pokazuje ograniczenie. To jest wprowadzanie w błąd kierowców. Zwolni taki 1,2,3,20 zobaczy że nic, że można jechać szybciej, że nie ma żadnego zagrożenia i zacznie olewać wszelkie ograniczenia.
    • KOLEC30
    • A decydenci niech od razu stawiają znaki sensownie i logicznie. Kierowcy nie są od tego by męczyć telefonami zarządcę drogi w sprawie bzdurnego oznakowania. To zarządca drogi bierze za to kasę i jego zakichanym obowiązkiem jest wykonać właściwe oznakowanie. Swoją droga zawsze mnie zastanawia, czy Ci co odpowiadają za organizację ruchu, oznakowanie dróg mają prawo jazdy i jakim przebiegiem po polskich drogach mogą się pochwalić.
    • Tadeusz
    • To trzeba drogę dostosować do takich warunków, aby nie trzeba było zwalniać co 500 metrów. Sam wiem coś o tym, bo przyjeżdżając do Polski cierpliwości w zwalnianiu co chwila starcza mi na jakieś 50 km od Świecka, potem szlag mnie trafia i podnoszę przeciętną podróżną...
    • Tonyssimus
    • Na objeżdzie trasy nr 7 Nowy Dwór Gdański - Elbląg stoją stare znaki ograniczające szybkość do 50 km/h do dnia dziśiejszego, a główny ruch odbywa się na 7-ce. Urzędasy siedzą spokojnie na dupie i myślą nie o tym jak coś usprawnić w ruchu drogowym, ale jak więcej zarobić, aby jak najmniej się narobić. Są tez tacy do których nalęzy podejmowanie decyzji, a nie posiadają prawa jazdy!!!
    • sirius98
    • Przy wjeździe do miejscowości Biały Bór od strony Człuchowa stoi przenośny fotoradar ustawiony na 11km/h więcej niż to dozwolone. Pilnują go OD SWITU DO ZMIERZCHU strażnicy miejscy stojąc po drugiej stronie drogi na wysokości szkoły która ma wakacje ... ala tak im ta robota weszła w krew że chyba tego nie zauważyli. Za kilkaset m w Białym Borze stoi kolejny fotoradar. Za niecałe KILKADZIESIĄT metrów toi policjant na wyjeździe. I tak miasteczko które mi może 1000m szerokości jest bardzo "bezpieczne". Wiwat zarządcom tego miasta - niech żyjom.
    • Jarpoz
    • Bardzo dobry artykuł. Niestety nasze pseudoelity przyjęły najgorszy możliwy styl rządzenia i administrowania, z preferencją olewania problemu i zrzucenia wszelkiej odpowiedzialności na obywatela i jakimś cudem mają na to powszechne przyzwolenie. Natomiast gdyby wprowadzono przepis, który za każde wprowadzenie (nieuzasadnionego) ograniczenia prędkości, które WYTRĄCA RÓWNOMIERNOŚĆ JAZDY, obliguje wprowadzających do przebudowania tego partackiego miejsca na drodze w przeciągu roku, rozwiązało by problemy. Ale jak widać w tym kraju można
    • Jarpoz
    • być bezkarnie bezużyteczną świnią przy korycie. P.S. Ekspansja podobnych zjawisk widoczna jest również w innych dziedzinach życia.
    • linea
    • obecnie kierowca, który postanowi jeździć zgodnie z przepisami stanowi znacznie większe zagrożenie niż kierowca jadący nieprzepisowo ale równym rytmem. Przykład? Droga krajowa łącząca Warszawę z Radomiem. Droga w części ekspresowa, po dwa pasy w jednym kierunku. Odkąd została w pełni oddana do użytku, ruch się na niej uspokoił. Przeważająca liczba kierowców jedzie na niej nie szybciej niż 120 km/h (według prędkościomierza) czyli faktycznie 110 km/h. Jedzie się spokojnie i bez nerwów. Co to oznacza? Że wcale nie ma powodu do tego, aby jeździć z szybkością znacznie przekraczającą dozwoloną...
    • linea
    • ... cd, że kierowcy nie chcą gonić na złamanie karku. Tak jest w USA. Speed limit na autostradzie to 65 mil na godzinę. I wszyscy jadą z taką właśnie prędkością, bo wiedzą że w gwarantowanym czasie dojadą do celu. Sztuczne spowalnianie ruchu wywołuje frustracje i agresję. O około 3 lat czyli od czasu wprowadzenia środków spowalniających ruch jeździ się źle, a odsetek frustratów wyprzedzających pod górę i na podwójnej ciągłej jest najwyższy odkąd pamiętam. A później dziwią się, że liczba wypadków nie maleje. Lokalny kierowca pojedzie wolno. Kierowca z trasą 400 km będzie poirytowany -> wypadek
    • Krystianek
    • A tyle się mówi o ekologii. Unia powinna na ITD nałożyć takie kary za te fotoradary, że odechciałoby się ich stawianie w bezsensownych miejscach. W końcu hamując i przyspieszając zużywamy o wiele więcej paliwa i produkujemy niepotrzebnie co2.

Dodaj komentarz