Auto jak człowiek - musi się popsuć

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 9250

Firmy samochodowe pospiesznie wyprzedają modele z minionego roku. Zdarzają się również niesprzedane samochody z roku 2005. Prawie wszyscy oferują zniżki oraz kredyt 50/50. Firmy samochodowe pospiesznie wyprzedają modele z minionego roku. Zdarzają się również niesprzedane samochody z roku 2005. Prawie wszyscy, z małymi wyjątkami, oferują zniżki oraz kredyt 50/50, czyli połowa ceny płatna po roku bez odsetek.

 

W całym światowym handlu nie sprzedaje się teraz samochodów bez promocji.

Inna sprawa, i jest to główny problem, od jakiego poziomu stosuje się zniżki w Polsce. Ceny samochodów zostały tak wywindowane, że mimo zniżek są i tak za wysokie. Np. najtańszy dostępny w sprzedaży Renault Thalia kosztuje po zniżkach 35 350 zł, co jest nieporozumieniem, bo jest to samochód mniej niż prosty. Dobrze zapowiadało się z Fiatem Grande Punto, na który ustalono cenę 36 tys. zł, ale do Polski zaczęto przysyłać modele wyposażone chyba w wodotryski, bo cena skoczyła powyżej 40 tys. zł.

 

Jak na razie najbardziej elastyczne ceny oferuje Citroen i Chevrolet. Tu są prawdziwe obniżki również na małe auta.

Firmy samochodowe generalnie jednak traktują cały polski rynek mało poważnie, a potencjalnych klientów uważają za takich, którzy kupią każdą błyskotkę. Ceny w Polsce są minimalnie niższe niż na Zachodzie, ale zarabiamy pięć razy mniej, więc wynika z tego, że samochody są u nas pięć razy droższe niż w Unii Europejskiej, do której przecież należymy.

 

I to jest cała prawda, a w dodatku co chwila wciskają nam jakiś gadżet. A to dzieloną kanapę, a to zderzaki w kolorze nadwozia, a to podgrzewane lusterka. Kolejny rok załamania rynku wskazuje jednak na to, że trzeba inaczej spojrzeć na sprzedaż samochodów w Polsce. Jeżeli ceny będą tak wysokie, to nic tu nie pomogą paniczne obniżki i promocje w końcu roku.

 

Tyle uwag ogólnych, ale mam również uwagę szczegółową. Otóż otrzymałem wiele telefonów że jestem... osioł, a to na okoliczność felietonu w którym pisałem, że kupowanie złomu sprowadzanego z Niemiec nie ma sensu. Ludzie mówią, żeby ich nie pouczać i mają rację, bo to w końcu ich ryzyko. Powtórzę jednak, że 10-letni samochód, to tak jak 80-letni człowiek - musi się popsuć. Kupując stare samochody trzeba więc brać to pod uwagę.

Komentarze

    • traktorzysta
    • Minimalnie niższa ,niż na którym zachodzie ? Bo wiem ,że w USA ceny są sporo niższe od tych w Polsce (w USA Camry 270 KM 90 000 zł ze wszystkim ,a u nas nie ma tego modelu ,ale jakby był to kosztowałby 200 000zł ),a np. w Estonii samochody kosztują 30 % taniej .
    • traktorzysta
    • Co do drugiej części o złomach z zachodu to Pan ma racje ,że to się musi popsuć i dziwne ,że ludzie którzy jadą po ten złom na zachód głosowali na socjalistów z prawej i lewej ,którzy ich do tego zmuszają i zmuszają ich do zakładania gazu w samochodzie ,bo socjal,podatki i biurokracja niszczy Polskę . Kiedy w tym kraju będzie kapitalizm i liberalizm . Kiedy nie będzie państwowych monopoli ? Z drugiej strony wolę kupić używany z zachodu z bogatym wyposażeniem i dobrym silnikiem ,niż gołą Pandę 1.1 lub jakieś rumuńskie badziewie .
    • traktorzysta
    • I jeszcze jedno ,a ile to nowych samochodów się psuło ? S400cdi Pudzianowskiego ,SL500 Pani doktor ,palące się fotele w BMW ,palące się Peugoty 307 ot tak sobie ,psujące się Toyoty ,złe hamulce w Mercedesach i system kontroli odstępu ,które prowadziły do wypadków ? Nowy nie daje gwarancji ,że samochód nie będzie się psuł .
    • diablo5
    • Racja Traktorzysto :) A do tego łatwiej jest wyłożyć powiedzmy 15 tys na używany 10 letni "zlom" zachodniej marki niż ok 35 za małe coś wielkości pandy. Fakt, będzie nowa, ale co z tego, jeśli nie zapakuję do niej rodziny żeby wygodnie gdzieś dalej jechać, o bagazach nie wspomnę.Poza tym kwestia bezpieczeństwa - kiedyś o połowe nowsze uno roztrzaskało mi sie na 11 ltniej astrze. U mnie wymiana tylnych dzrzwi, u niego cały przód.
    • yoyo
    • Według pana redaktora Renault Thalia jest mniej niż prosty. Bardzo ciekawe może mi to ktoś wytłumaczy czy faktycznie w przedziale cenowym 30-40 tyś. Thalia jest najprostsza pod względem konstrukcyjnym a inne np.fabia to niesamowicie zaawansowane konstrukcje .
    • adam bx
    • diablo5 slyszales o strefach kontrolowanego zgniotu? Dlatego pyszczek Uno zmienil sie tak mocno a dlaczego tylko drzwi w Astrze? To "miekki" przod Uno zamortyzowal wieksza czesc energi reszte pochlonelo prawdopodobnie tylne kolo Astry pomijajac fakt ze bok pojazdu powinien byc sztywniejszy -> patrz SIPS w Volvo.I ciesz sie ze to bylo Uno a nie sztywny z przodu Polonez (przykladowo) jeszcze wersja a'la "Borewicz" bo Astra mogla by wygladac duzo, duzo gorzej. Teraz wyobraz sobie sytuacje odwrona (Uno vs Astra) - bylo by dokladnie na opak.
    • tomas
    • Co ja mam napisać?:) Wszyscy powiedzieli wszystko hehe i w dodatku mają rację.:) Popieram i pozdrawiam.
    • Krychaj
    • pierwszy raz Pan redaktor zauwazyl ze Polakow nie stac na nowe. Super tak trzymac taka jest prawda - my jezdzimy starymi szrotami bo nas niestety na nowe nie stac. Jak napisal traktorzysta jakos w Estonii moga kosztowac 30% ceny mnie - czemu nie u nas. Gdyby za auta z przedzialu po 60 tys sztuka (czyli typowy w miare fajny kompakt) placic 30% mniej czyli 42 tys to sadze ze juz by sie kazdy dwa razy zastanowil zanim pojechalby do niemiec po auto.
    • Emigrant
    • Chevrolet rzeczywiście wie, co to znaczy "styczniowe przeceny". W Anglii na początku stycznia zeszli z ceną 3-drzwiowego Kalosa (w polsce znanego pod nazwą Aveo - żeby się nie kojarzyło z Lanosem) do 5500 GBP, czyli 700 funtów poniżej standardowej ceny za podstawową (nie tak podstawową jak w Polsce) wersję Matiza zwanego w Polsce Spark. Z drugiej strony, cóż się dziwić, gdy te konstrukcje Chevroleta bazują na rozwiązaniach tak starych jak poprzednia wersja Suzuki Swifta...
    • Andrew
    • No ale lepiej aby ludzie kupowali chevrolety mniej zaawansowane ale pewne normy spełniające (bezp, ochrona środowiska itp) niż np zajechanego do granic Golfa 2 palącego oprócz benzyny litry oleju. Rozbitki (pewnie z klasa wyżej za mała kase) są porównując do człowieka jak ktoś kto ma złamaną rękę, już nie koniecznie wróci do stanu przed złamaniem. Ale ogólnie to popieram wszystkich wyżej i pozdro.
    • Emigrant
    • Andrew, masz rację - między innymi dlatego nie kupuję używanych samochodów...

Dodaj komentarz