Awantura o kasę w F1

Moto-sport / Formuła 1

Autor: Oskar Berezowski

Liczba odwiedzin: 2129

Wielu polskich fanów uważa, że czwarte miejsce Roberta Kubicy nie oddaje w pełni jego pozycji w Formule 1.

Dla nas powinien być wyżej, ale entuzjazmu Polaków nie podzielają fachowcy i internauci z innych krajów. „La Gazzetta dello Sport” w rankingu najlepszych zawodników tego roku umieściła Kubicę na czwartym miejscu. W głosowaniu przeprowadzonym przez publicystę „The Times” nasz kierowca także znalazł się na czwartej pozycji.

 

Na stronach drukowanych i internetowych obu gazet Polak wymieniany jest jednak w gronie tych zawodników, którzy już w przyszłym roku mogą sięgnąć po tytuł mistrza świata.Fot. BMW

Niezmienna jest pozycja numer jeden w wielu rankingach – Fernando Alonso (Hiszpan w klasyfikacji generalnej mistrzostw F1 był piąty, tuż za Robertem).

 

Nic więc dziwnego, że byłego mistrza świata chciałoby mieć u siebie wiele zespołów. Pragnął go McLaren, ale przed rokiem Fernando z hukiem trzasnął za sobą drzwiami, odchodząc z teamu. Teraz jeździ dla Renault, ale zdaniem „La Gazzetta dello Sport” od 2011 roku przejdzie do Ferrari.

 

Włosi tak bardzo chcą go mieć w swoim składzie, że zawarli z Hiszpanem tajną umowę. Jest ona tak „sekretna”, że media nie tylko piszą o tym, iż Alonso według zapisów okrytego tajemnicą kontraktu trafi do czerwonej stajni, ale nawet publikują ustęp mówiący o możliwości zastąpienia w 2010 r. Kimiego Raikkonena właśnie przez Fernando.

 

Numerem jeden w najlepszym teamie F1 2008 r. jest Felipe Massa, ale i on ma ostatnio powody do zdenerwowania, gdy myśli o swoim kontrakcie. Wszystko przez niesłabnący apetyt szefów Formuły 1 na cięcie kosztów. Jednym ze sposobów ma być ograniczenie kontraktów, co uderzyłoby we wszy­st­­kich kierowców.

 

– Na tle budżetu zespołu moje zarobki wcale nie są ogromne, a to ja przecież ostatecznie siadam za kierownicą – twardo tłumaczy Felipe Massa.

Brazylijczyk zarabiał w tym roku między 12 a 15 mln dol. (wg różnych szacunków). Budżet jego zespołu wynosił zaś 415 mln dol. Kubica w przyszłym roku ma zarabiać podobno 12 mln dol.

 

Wpływowy Frank Williams twierdzi jednak, że zapowiedzi szefów zespołów o obniżce to mrzonka, bo zarobkami rządzi wolny rynek i zawsze znajdzie się ktoś, kto może dać więcej.

Tyle że walka o obniżenie kosztów, która ma uratować F1 przed odpływem zespołów, popycha sport w kierunku wielkiej awantury.

 

Największą kością niezgody staje się system odzyskiwania energii KERS. Coraz więcej specjalistów twierdzi, że tak naprawdę wprowadzenie tego urządzenia powoduje gwałtowny wzrost kosztów. Część twierdzi nawet, że teamy przygotowują w tajemnicy nawet po dwa bolidy dla każdego zawodnika na przyszły sezon. Jeden ma mieć KERS, a drugi nie. Wyjęcie urządzenia powoduje bowiem, że trzeba przemodelować wyważenie bolidu i przebudować jednostkę napędową.

 

Wojnę na słowa już toczą szefowie Ferarri i BMW. Luca di Montezemolo oświadczył, że system stosowany w bolidach jest drogi i nie da się go wprowadzić w autach drogowych. To była odpowiedź na opinię Mario Theissena z BMW Sauber, który twierdzi, że KERS jest przyszłością motoryzacji.

 

Do wymiany nieuprzejmości włączył się także szef Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) Max Mosley, który skrytykował szefa Ferrari, przywołując nazwisko Keitha Duckwortha, nieżyjącego legendarnego konstruktora F1.

 

Duckworth byłby idealnym człowiekiem na czasy recesji. Jednym z jego ulubionych powiedzonek było: Geniusz zro­bi za pensa to, co dobry inżynier może zrobić za co najmniej 10.

 

Tymczasem Ferrari co i raz straszy wycofaniem się z F1, jeśli cięcia i ujednolicanie bolidów pójdą za daleko.

 

Czy w ogóle można sobie wyobrazić Formułę 1 bez stajni z Maranello? Od lat 70. na torach walczyło ponad 50 teamów. Dziś niewielu fanów pamięta o tak legendarnych markach, jak Lotus, Jaguar, Brabham, BRM. Niektóre odchodziły w szczytowych latach sukcesów, zawsze z powodu kłopotów finansowych.

Komentarze

    • CeZaR83
    • Co ten Luca opowiada, przecież w BMW cywilnych juz montują KERS :-) a dokładnie to sie nazywa: Odzyskiwanie energii hamowania (Brake Energy Regeneration) w BMW serii 3 - Taki zalążek pewnie KERSu ;-)
    • nabaam
    • Jestem za zakazem tankowania paliwa jak to bywalo dawniej. I dochodzilo do sensacyjnych przetasowań gdy liderowi wyścigu na 200m przed metą zabraklo paliwa. Ale KERS to chybiony pomysl. No bo jak wprowadzacie KERS to zróbcie też w F1 obowiązkowe : ABS, ESP, wspomaganie kierownicy, poduszki powietrzne, automatyczną skrzynię biegów i jeden typ silnika (jednego producenta) wybierany w drodze przetargu. I F1 będzie wygladać jak wyścigi gokartów z silnikami od kosiarek.
    • nabaam
    • A dla Kubicy to mam radę. Jak Sauber zachowuje się jak dywersant robiąć w sezonie wszystko żeby jego najlepszy kierowca (Kubica!) nie został mistrzem świata to.... może lepiej byłoby pracować dla Mercedesa i ścigać się za być może mniejszą kasę w DTM? Tam miałby szansę naprawdę pokazać innym co potrafi.
    • Roger
    • siedzi taki zmarzluch, zimno mu- markowego kocyka do lulania nie dostał.

Dodaj komentarz