Bigos dla wszystkich
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 4790
Doradca prezydenta prof. Ryszard Bugaj oświadczył, że inż. Pawlak po prostu oszalał.
Miło jest słuchać jak rozmawiają politycy i zawsze powiedzą sobie coś ciekawego. Wicepremier Pawlak znany jest z pragmatycznego podejścia do rzeczywistości i spokoju, ale tym razem faktycznie albo czegoś nie dosłyszał, albo nie zrozumiał, co premierom też się zdarza. Zniesienie VAT byłoby taką dziurą w budżecie, której nie wytrzymałoby państwo i producenci samochodów też się z tego śmieją.
Na polskim rynku jest jedna rzecz do zrobienia i to od dawna. Od dawna piszemy, że trzeba ograniczyć dopływ złomu, bo to jest głównym powodem spadku sprzedaży nowych samochodów. Co roku dojeżdża do Polski milion używanych i to rozkłada rynek. Węgrzy i Czesi potrafili np. wprowadzić ograniczenia a u nas zasłaniamy się wygodną formułką, że takie są przepisy unijne i na tym polega wolność handlu. Nie jest to prawdą tylko wygodą, łatwym tłumaczeniem dla urzędników ministerialnych. Unia na pewno zaakceptowałaby wszelkie ograniczenia związane np. z ekologią.
Złom płynie, rynek rozkłada się coraz bardziej, a teraz dochodzi kryzys i mamy komplet. Pomysł ze zniesieniem VAT jest pomysłem równie mądrym jak wniosek, aby wszyscy dla dobra kraju jedli bigos, a nie kotleta. Granice – powtórzmy – trzeba przymknąć dla złomu i to jest sprawa najważniejsza.
Jeszcze tydzień temu wszyscy twierdzili, że w Polsce nie ma kryzysu motoryzacyjnego, aż Wojciech Drzewiecki z firmy Samar, który bywa przytomny w każdej sytuacji podał, że produkcja spadła w styczniu aż o 34 proc., czyli wyprodukowano o 30 tys. samochodów mniej, czyli jest to majątek. Fiat w Tychach jakoś się trzyma, ale w Oplu w Gliwicach zamiast prawie 20 tys. samochodów zmontowano w styczniu zaledwie 5,2 tys.
W Europie próbują się ratować i wprowadzono – przypomnijmy – dopłaty za złomowanie starych samochodów, w Niemczech 2,5 tys. euro, co natychmiast spowodowało wzrost sprzedaży małych samochodów i pośrednio my też na tym korzystamy. Niemcy kupują teraz Fiata Pandę, Fiata 500 i Forda KA. Te samochodziki wymiotło ze sklepów.
W Polsce też mają być wprowadzone dopłaty, tylko ciągle nikt nie wie kiedy. W Polsce z reguły mamy czas poczekać, aż się zapali. Kryzys nas nie ominie, już się zaczął, tylko może być mniejszy albo większy. Jak na razie nie robi się nic, aby był mniejszy.