BMW Sauber zrezygnuje z F1?
Autor: Paweł Zarzeczny
Liczba odwiedzin: 3311
Przyczyną jest ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, gwałtownie malejąca sprzedaż nowych aut oraz wycofywanie się sponsorów. W poprzednim miesiącu z finansowania stajni BMW Sauber wycofał się gigant finansjery szwajcarski bank Credit Suisse.
To nie pierwsza zła wiadomość dla wyścigów. Pod koniec ubiegłego roku zrezygnował ze ścigania team Honda, a kierownictwo firmy uzasadniło to nadzieją na zaoszczędzenie aż 300 mln dolarów. W tym roku narady o rezygnacji z kosztownych eksperymentów na torze odbyły się już w Renault i Toyocie.
Cudem obronił się mistrzowski zespół McLarena, z Brytyjczykiem Lewisem Hamiltonem na czele. Otóż zarząd Mercedesa (jego silników używa mistrz świata) głosami zaledwie 3:2 podtrzymał zainteresowanie Formułą. Nie wiadomo jednak, czy jest to decyzja ostateczna, bo kryzys na rynku samochodowym zapowiada się na długotrwały.
BMW tylko w zeszłym roku wydało na wyścigi 366 milionów dolarów. W tym sezonie wydatki miały być znacznie wyższe, na co składają się nie tylko podwyżka kontraktu Kubicy, ale przede wszystkim inwestycje w nowy bolid. W auto mające szansę na przegonienie McLarena i Ferrari oraz skuteczną walkę o mistrzostwo świata 2009. Podobno – jak spekulują niemieckie źródła – BMW chciałoby odejść z torów w chwale. Czy oznacza to, paradoksalnie, że im szybciej będzie jeździł Robert Kubica, tym prędzej straci pracę?
Szef F1 Bernie Ecclestone jeszcze niedawno snuł plany wielkiej ekspansji wyścigów, połączonej z budową nowych torów. Wymyślił nawet „idealnego mistrza”, który zaintryguje świat: miałaby nim zostać kobieta, wyznawczyni islamu, o czarnym kolorze skóry i mówiąca po hiszpańsku...
Według Ecclestone’a, którego miliardowy majątek zdobyty w Formule przekracza osobisty majątek brytyjskiej monarchini Elżbiety II, Formuła 1 nie ma sensu, jeżeli nie zgromadzi przynajmniej dziewięciu zamożnych teamów. Wykrakał, bo branża wyścigowa jest właśnie na krawędzi bankructwa i walczy o przetrwanie. I jest tylko jedna pociecha z tego nieuniknionego już krachu: że nikt w Polsce, zapatrzony w Kubicę, nie zaczął majaczyć o budowie toru.
