BMW się pali
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 6738
W motoryzacji bez przerwy dzieje się coś ciekawego, więc
W samochodach zdarza się taki rodzaj zapachu, który nie może skończyć się dobrze. Kinga P., jak to kobieta, zadzwoniła do mężczyzny i mówi, że śmierdzi, na co mężczyzna, jak to mężczyzna, mówi aby otworzyła okno, to przestanie.
Otworzyła, ale nie przestało, a w dodatku robiło się coraz bardziej gorąco od dołu. Lekka mgiełka zaczęła się pojawiać, jakby dymek. W luksusowym samochodzie BMW X3 zaczęło po prostu palić się siedzenie wraz z Kingą P. Usterka taka nie zdarza się zbyt często, ale jak by nie było, paliło się siedzenie, a paliło się zdrowo, bo spódniczka też się przypaliła.
W serwisie Auto Fuss w Warszawie, gdzie samochód został kupiony, oświadczyli, że to drobiazg, zdarzyło się drobne zwarcie w instalacji i w żadnym wypadku nie można tego generalizować, bo samochody BMW palą się niezwykłe rzadko.
Firmę Auto Fus stworzył Taduesz Fus, którego pozdrawiamy i gdyby on tam był, to kupiłby klientce bukiet kwiatów, przeprosił i nie byłoby sprawy, ale go nie było, bo jest na emeryturze, a następcy Fusa pracują nowocześnie i słowa przepraszam nie znają. Oświadczyli, że samochodu tak od razu nie zreperują, bo nie mają części, muszą sprowadzić, ale ich zdaniem – można jeździć i BMW X3 nie powinno się znowu zapalić, bo już się zapaliło. Klientkę zadośćuczyniło to nie do końca jako, że ok. 200 tysięcy złotych zapłaciła za samochód, a nie za ognisko.
Dużo mówi się o coraz lepszych usługach w motoryzacji, o konkurencji serwisów itp., ale na co dzień bywa różnie. W Renault Kutyna w Warszawie na Żoliborzu wystawiono klientowi rachunek za jazdę próbną. Kazali sobie zapłacić – i to wcale nie mało – 69 zł za to tylko, że przejechali się kawałek samochodem, aby sprawdzić czy dobrze go zreperowali. Serwis Kutyna należy zresztą do naszych faworytów.
Tłumaczono tu kiedyś klientowi, że filtr cząstek stałych muszą reperować przez parę dni, ale się nacięli, bo klient był fachowcem i dobrze wiedział, że taki filtr sam się oczyszcza jak się jedzie ze stałą szybkością przez 20 minut. Teraz mamy BMW, które owszem się palą, ale tylko troszeczkę.