Bolid BMW to niewypał
Autor: Oskar Berezowski
Liczba odwiedzin: 1301
„Süddeutsche Zeitung” relacjonuje wyścig o Grand Prix Bahrajnu, w którym kierowcy zespołu z Monachium i Hinwil zajęli dwa ostatnie miejsca, jako katastrofę, o której trzeba jak najszybciej zapomnieć. To był niewypał zdaniem gazety.
„BMW nie jest już czyste” („BMW läuft nicht mehr sauber”) to z kolei tytuł z „Der Tagesspiegel”. Dziennik w ten sposób bawi się słowem sauber. To drugi człon nazwy zespołu wywodzący się od legendarnego zespołu F1 i jego właściciela Petera Saubera; oznacza także „czysty”.
Sauber jest marką znaną od lat w F1. BMW, wykupując firmę, wykazało sporo dobrej woli i szacunku dla tradycji i zostawiło drugi człon należący do symbolicznego udziałowca.
Po klęsce na początku tego sezonu okazało się, że ogromna firma motoryzacyjna ogranicza fundusze na F1 od długiego czasu. Niemieckie media zastanawiają się, czy BMW chce wyjść z Formuły 1. Podobnie niepokojące wieści dochodziły od innego niemieckiego potentata, Mercedesa, który zaopatruje w silniki nie tylko McLarena, ale i rewelacyjny ostatnio Brawn GP i Force India.
– Formuła 1 jest dla BMW bardzo ważna. Bez wątpienia potrzebujemy jednak sukcesów – uspokajał wczoraj szef BMW Sauber Mario Theissen w stacji RTL.
Po słabym starcie sezonu dostaje się jednak nie tylko całemu zespołowi, ale i Kubicy osobiście. Magazyn Planet F1 umieścił go w gronie największych przegranych GP na torze Sakhir (o dziwo, zabrakło w nim Heidfelda, który był ostatni). Polak uznawany jest za kierowcę niebezpiecznego, który zbyt często uczestniczy w kolizjach.
W trzech z czterech wyścigów Kubica uderzył w auto konkurenta. Najboleśniej skończyło się to w Australii. W Chinach Polak zakończył wyścig Jarno Trullego, w Bahrajnie trzasnął w Heidfelda. „Kubica i Rubens Barrichello mają najwyższy współczynnik kolizji podczas wyprzedzania” – alarmuje Planet F1.
Po czterech wyścigach kierowca z Krakowa zajmuje ostatnie miejsce w klasyfikacji.
