Brawa dla Bravo
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 9064
Napisałem kiedyś, że Włosi głównie po to konstruują nowe modele samochodów, aby można było wydać bankiet i to by się zgadzało.
Na tzw. Stadionie Marmurowym, obok Stadionu Olimpijskiego wybudowano namiot – halę wielkości boiska piłkarskiego. Hala była przykryta, ale jak się skończyły przemówienia, to zdjęto zasłony, za szklanymi ścianami ukazały się rzeźby, wystrzeliły w niebo kolorowe ognie i wyjechało 300
samochodów Bravo w kolorze czerwonym.
Włosi potrafią i lubią robić takie widowiska. Kiedy w 1993 roku w Turynie pokazywano pierwsze Punto, to śpiewali Pavarotti, Carreras i Placido Domingo, a pożywienie było udekorowane płatkami róż. Niektórzy myśleli, że to też zakąska...
Pavarotti trochę przytył, ale samochody Fiata wyraźnie wysubtelniały. Bravo jest samochodem po prostu ładnym. Różni mądrzy komentatorzy będą się teraz zachwycali technicznymi rozwiązaniami i podkreślali, że nowe silniki turbo-benzynowe mają moc 150 KM, więc powiemy tylko, że gdyby z Bravo zdjąć znaczki firmowe, to każdy by pomyślał, że jest to nowoczesny samochód japoński.
Z tego co wiemy Bravo ma kosztować w Polsce ok. 52-53 tys., a gdyby kosztowało w granicach 50 tys. byłoby rzeczywistym konkurentem dla Forda Focusa czy Opla Astry III. Dotychczas, jak tylko Włosi wyprodukowali nawet dobry samochód, to psuli go ceną jak np. Fiata Stilo. Teraz jednak zapewniają, że nie popsują.
Włosi lubią też i potrafią mówić o samochodach. Na światowej premierze w Rzymie powiedzieli do 1200 dziennikarzy, którzy przylecieli z całego świata, że długo będziemy nosili w sercu szczegóły tego cudownego stworzenia jakim jest nowe Bravo. Ładne i może nawet prawdziwe. Pasek rozrządu będzie można wymieniać dopiero po 150 tys. km, a przeglądy robić co 30 tys. km.
Tak mniej więcej wyglądała premiera Fiata Bravo, 1 lutego 2007 r. w Rzymie.
Red. Zdzisław Podbielski, który o samochodach wie wszystko twierdzi, że kiedy odbywała się na Żeraniu premiera Syrenki 104, to parę osób skrzyknęło się, poszli na wódkę do restauracji na ul. Targowej i też było przyjemnie.