Cabrio ze sklejki

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 3900

Sezon mamy jeszcze ogórkowy więc powiedzieć warto, że dziennikarz Radia Łódź Radosław Wilczek przyjechał do Mikołajek własnoręcznie zbudowanym kabrioletem.

Sezon mamy jeszcze ogórkowy więc powiedzieć warto, że dziennikarz Radia Łódź Radosław Wilczek przyjechał do Mikołajek własnoręcznie zbudowanym kabrioletem. Fot. Archiwum

 

Skrzynia biegów i silnik z ukraińskiego samochodu Tavria 1.1 l /50 KM, zawieszenie McPersona, elektronika Boscha. Rama – jak mówi – przestrzenna. Dwa lata siedział i dłubał aż wreszcie wyjechał. Największą sensację budzi karoseria. Zbudowana jest z wodoodpornej sklejki 0,8 mm.

 

Wilczek jest żeglarzem, więc na samochód też przeniósł doświadczenia z wody. Drzwiczki  tylko trudno było dorobić z drzewa, więc wsiada się od góry tak jak do dawnych samochodów Bugatti.

 

Konstruktor napisał na bagażniku, też oczywiście drewnianym: „Samochód ten wymyśliłem, zaprojektowałem, obliczyłem i własnoręcznie zbudowałem”. Wydział Komunikacji miał dużo zastrzeżeń – żądali homologacji, świadectwa typu i innych papierków bez których nic teraz na świecie zrobić nie można, ale im też się podobało, a poza tym Wilczek się uparł wynajął ekspertów i w sumie napisali, że nie mają zastrzeżeń. Auto zostało w końcu zarejestrowane i dojechało do Mikołajek aby pokazać się na Żeglarskich Mistrzostwach Polski Dziennikarzy.

 

Radosław Wilczek nie od dziś zresztą ma fantazję. Parę lat temu przypłynął do Mikołajek tratwą _na której stał samochód Syrenka, na którym widniał wielki napis „Polska młodzież pływa polskimi    samochodami”.

 

Samochód w zwykłym odbiorze to jest towar, który można kupić taniej czy drożej. Głównie liczy się ile pali, ile kosztuje i jak długą ma drogę hamowania. Samochód jednak to także marzenia, to tęsknota za czymś co ma swoje piękno, które można tworzyć.

 

Młodość spędziłem siedząc na płocie w Piastowie pod Warszawą, przy warsztacie Owczarka przy torach. Siedzieliśmy patrząc jak mechanik składa samochód. Trwało misterium. Dokręcał, malował, światła zapalał, a jak uruchomił silnik to pół miasta przyszło posłuchać.

 

A jak już wszystko uruchomił i napatrzyliśmy się w zachwycie to nagle, nie wiadomo dlaczego, zaczynał wszystko rozbierać. Prawda była prozaiczna. Nie miał prawa jazdy, nie umiał prowadzić, potrafił tylko budować i to było jego marzenie.

 

Wilczek przyjechał swoim kabrioletem z Łodzi do Mikołajek z przeciętną prędkością 80 km/h. Drewniana karoseria ma wdzięk. Policjanci na wszelki wypadek go nie sprawdzają myśląc, że to jedzie jakiś ekscentryczny milioner.

Komentarze

    • acent
    • Przepiękne hobby.
    • nabaam
    • Chciałbym zobaczyć crashtest tego wynalazku. Czy ktoś tak zwyczajnie łamał kiedyś deski uderzając nimi np o beton? Tym co wtedy z nich pozostaje można nieźle człowieka pokiereszować. Kierowca takiego drewnianego samochodu ma marne szanse na przeżycie wypadku, zderzenia, karambolu.

Dodaj komentarz