mapa strony
Motofakty.pl > Motofakty > Wiadomości z rynku > Felietony - Iwaszkiewicz
Poprzedni artykuł: Jak dobrze  zbankrutować Lista artykułów: Felietony - Iwaszkiewicz Następny artykuł: Czerwone dywany

Cabrio ze sklejki

07.09.2009 Liczba odwiedzin: 3060

Sezon mamy jeszcze ogórkowy więc powiedzieć warto, że dziennikarz Radia Łódź Radosław Wilczek przyjechał do Mikołajek własnoręcznie zbudowanym kabrioletem. Fot. Archiwum

 

Skrzynia biegów i silnik z ukraińskiego samochodu Tavria 1.1 l /50 KM, zawieszenie McPersona, elektronika Boscha. Rama – jak mówi – przestrzenna. Dwa lata siedział i dłubał aż wreszcie wyjechał. Największą sensację budzi karoseria. Zbudowana jest z wodoodpornej sklejki 0,8 mm.

 

Wilczek jest żeglarzem, więc na samochód też przeniósł doświadczenia z wody. Drzwiczki  tylko trudno było dorobić z drzewa, więc wsiada się od góry tak jak do dawnych samochodów Bugatti.

 

Konstruktor napisał na bagażniku, też oczywiście drewnianym: „Samochód ten wymyśliłem, zaprojektowałem, obliczyłem i własnoręcznie zbudowałem”. Wydział Komunikacji miał dużo zastrzeżeń – żądali homologacji, świadectwa typu i innych papierków bez których nic teraz na świecie zrobić nie można, ale im też się podobało, a poza tym Wilczek się uparł wynajął ekspertów i w sumie napisali, że nie mają zastrzeżeń. Auto zostało w końcu zarejestrowane i dojechało do Mikołajek aby pokazać się na Żeglarskich Mistrzostwach Polski Dziennikarzy.

 

Radosław Wilczek nie od dziś zresztą ma fantazję. Parę lat temu przypłynął do Mikołajek tratwą _na której stał samochód Syrenka, na którym widniał wielki napis „Polska młodzież pływa polskimi    samochodami”.

 

Samochód w zwykłym odbiorze to jest towar, który można kupić taniej czy drożej. Głównie liczy się ile pali, ile kosztuje i jak długą ma drogę hamowania. Samochód jednak to także marzenia, to tęsknota za czymś co ma swoje piękno, które można tworzyć.

 

Młodość spędziłem siedząc na płocie w Piastowie pod Warszawą, przy warsztacie Owczarka przy torach. Siedzieliśmy patrząc jak mechanik składa samochód. Trwało misterium. Dokręcał, malował, światła zapalał, a jak uruchomił silnik to pół miasta przyszło posłuchać.

 

A jak już wszystko uruchomił i napatrzyliśmy się w zachwycie to nagle, nie wiadomo dlaczego, zaczynał wszystko rozbierać. Prawda była prozaiczna. Nie miał prawa jazdy, nie umiał prowadzić, potrafił tylko budować i to było jego marzenie.

 

Wilczek przyjechał swoim kabrioletem z Łodzi do Mikołajek z przeciętną prędkością 80 km/h. Drewniana karoseria ma wdzięk. Policjanci na wszelki wypadek go nie sprawdzają myśląc, że to jedzie jakiś ekscentryczny milioner.

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz Reklama

Komentarze

Autor: acent
07.09.2009 09:10
Przepiękne hobby.
  • Dodaj komentarz
  • Zaloguj się by pochwalić 0
Autor: nabaam
22.09.2009 00:36
Chciałbym zobaczyć crashtest tego wynalazku. Czy ktoś tak zwyczajnie łamał kiedyś deski uderzając
nimi np o beton? Tym co wtedy z nich pozostaje można nieźle człowieka pokiereszować.
Kierowca takiego drewnianego samochodu ma marne szanse na przeżycie wypadku, zderzenia, karambolu.
  • Dodaj komentarz
  • Zaloguj się by pochwalić 0

Bezpłatny Newsletter

Ankieta:

Czy jesteś za zaostrzeniem przepisów dla nowych kierowców?

Motofakty © 2000-2010 Polskapresse Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o..