Chińskie auto elektryczne w Polsce

Premiery

Autor: Tomasz Dominiak

Liczba odwiedzin: 9917

Jak ustalił dziennik „Polska”, już na początku przyszłego roku w naszym kraju będzie można kupić chińskie auto elektryczne BYD e6.

– Właśnie przygotowywany jest certyfikat dopuszczający ten samochód do sprzedaży – mówi Stanisław Pamuła, właściciel łódzkiej firmy Stampa, która chce sprzedawać ten model na indywidualne zamówienie. Można je składać za pośrednictwem strony Elektryczne-samochody.pl.

– Ponieważ ciągle jest to produkt niszowy, chcemy odejść od tradycyjnego modelu sprzedaży w salonach – podkreśla Pamuła. Dzięki niższym kosztom auto zamawiane w ten sposób ma kosztować 80–90 tys. zł, czyli nieco mniej niż hybrydowa Toyota Prius (od 106 tys. zł).

Producent e6 deklaruje, że auto będzie w stanie przejechać 300–400 km na jednym ładowaniu i osiągać prędkość 160 km/h. – To już „normalny” samochód, który z powodzeniem może być jedynym autem w rodzinie przeznaczonym do codziennego użytku, zarówno w mieście, jak i na daleką trasę – tłumaczy Pamuła.

BYD e6 jest wyposażony w akumulatory najnowszej generacji działające w oparciu o jony żelaza. Są one ekologiczne, bo w całości ulegają utylizacji, a ich żywotność wynosi ponad pół miliona kilometrów, czyli cztery razy więcej niż produkowanego w Prusz­ko­wie modelu SAM. Ładowane ze zwykłego domowego gniazda umożliwia osiągnięcie 50 proc. pojemności po 10 minutach.

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Zobacz także

Komentarze

    • anty polityk
    • Z tą ceną na pewno nie podbije rynku.
    • wodzu1
    • Proszę o więcej danych technicznych. Masa auta, moc silnika lub silników i pojemność akumulatora, prąd ładowania aku.... Po prostu coś mi nie pasuje w tych 10 min. do 50% pojemności. Ale brzmi ciekawie.
    • Roger
    • brzmi ... tylko obawiam się tego co jest wszędzie: 'ale...'
    • Roger
    • w miejscu kropek miało być coś w stylu "dobrze" ;-)
    • Wieryg z Izraela
    • Polecam zobaczyć crash testy chińskich samochodów.
    • Roger
    • masz rację. może nienajgorzej się prezentuje ale 8-9 dych za chińczyka to nie dam nigdy. wolę wspierać Europejski rynek.
    • Roger
    • niestety niekiedy nawet nie wiem kiedy moje pieniądze wyjeżdżają nad Jangcy. nawet staram się nie kupować tych pieprzonych, chińskich trampek (z powodu samego postanowienia) ale nigdy nie wiadomo kiedy sie trafi na chińszczyznę a kiedy nie. pożądne jeansy kosztują 160zł a tak poważnie to ich koszt produkcji to pół dolara w chinach.
    • nabaam
    • Przód, atrapa chyba podobna do Hondy Insight. Znając chińskie wynalazki albo to jest piracka kopia czegoś z Zachodu, albo zlepek wszystkiego po trochu (technika). Tradycyjnie polegnie w crash-testach EuroNCAP. www.euroncap.com Jakiś wybuchowy akumulator, samozapłon instalacji elektrycznej ewentualnie szkodliwe opary chemikalia w zastosowanych plastikach. Coś tam wyjdzie jeśli dadzą to specjalistom u Nas do sprawdzenia.

Dodaj komentarz