Cnotliwe panny

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 5311

Występuje w Polsce pewna prawidłowość. Jak tylko coś dobrego zrobi się w jednym miejscu, to od razu psuje się w drugim.

W 2003 r., kiedy otwierano nową restaurację Tokaj koło Olsztynka w drodze do Gdańska, polędwica Mały Książę z chrupiącymi szparagami kosztowała 20 zł. Obecnie serwują Medaliony Cnotliwej Panny za 39,5 zł. Wszędzie jest drożej i gorzej.

Należy unikać przy drogach wielkich restauracji, a wszędzie są takie molochy, chociażby nad Zalewem Zegrzyńskim albo w drodze do Katowic. Olej do smażenia zmieniają tu z reguły raz na rok jak w samochodach Volvo i golonka smakuje jak koło zapasowe. W smażalni Marias w Juracie za porcję halibuta życzą sobie 50 zł, bardziej się opłaci popłynąć wpław do Szwecji.

Takie są mniej więcej przyjemności kulinarne polskiej motoryzacji. Stawać trzeba tam gdzie kierowcy tirów, oni wiedzą gdzie jest dobrze.

Na Hel można jechać nową drogą przez Toruń, gdzie działa przeszło 100-kilometrowy odcinek autostrady z Gdańska do Świecia. Na nowych autostradach buduje się liczne WC, wielkie niczym domki jednorodzinne, nie ma natomiast stacji benzynowych. Tak jest na autostradzie z Konina do Strykowa i tak też jest teraz. WC, zdaniem specjalistów z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, jest kierowcom bardziej potrzebne aniżeli paliwo.

Autostradą przez  Świecie, a później zwykłą drogą przez Toruń, byłoby szybko i wygodnie tyle, że Było tak kiedyś nad Zalewem Zegrzyńskim. Jak wybudowano nowy most w Zegrzu, to od razu w Serocku namalowano 12 przejść dla pieszych i to co ruszyło w Zegrzu, stanęło w Serocku. Z drogą przez Toruń jest podobnie. Autostradą jedzie się szybko, ale zaraz za Toruniem trzeba stanąć, bo droga przez Lipno do Warszawy jest tak rozkopana, że wszędzie są mijanki. Na polskich drogach niczego ciągle nie da się zrobić w komplecie.

Najdłuższy korek na świecie liczy 250 km i powstaje zawsze 1 lipca, kiedy Francuzi z Paryża jadą nad morze na urlop, ale u nich dzieje się tak raz do roku, a u nas co sobota.

Wszyscy zresztą mają z tym sprawę. Zdarzyło się w tunelu w korku w San Remo, że jeden z kierowców palnął sobie w łeb, bo nie chciało mu się dłużej czekać. 

Komentarze

    • acent
    • Kiedyś jadałem w Polichnie na betonowej drodze z Katowic do Warszawy. Niestety droga jest nadal dobra, tylko jedzenie już nie. Nie jest już takie dobre jak ta droga przy której je serwują.
    • rexman
    • W Polichnie nigdy nie było dobre jedzenie. Co do autostrad i stacji paliw...w IRL na żadnej autostradzie nie ma stacji paliw! :-( Co kraj, to obyczaj.

Dodaj komentarz