Cząstki stałe w Renault Kutyna

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 14581

W samochodzie Renault Laguna Diesel, prawie nowym, zapaliła się pomarańczowa lampka. Oznacza to, że coś jest nie tak z filtrem cząstek stałych i trzeba się porozumieć z serwisem.

Mamy dziś opowieść ciekawą. W samochodzie Renault Laguna Diesel, prawie nowym, po 10 tys. km zapaliła się pomarańczowa lampka. Oznacza to, że coś jest nie tak z filtrem cząstek stałych i trzeba się natychmiast porozumieć z serwisem. W samochodach o tak małym przebiegu pomarańczowe lampki na ogół się nie zapalają, ale w Renault Laguna to się zdarza.

 

Kierowca zadzwonił do serwisu, mówi, że się świeci i pyta, co ma robić. Ciekawe jest tu, co odpowiadają w autoryzowanym serwisie Renault Kutyna na Żoliborzu w Warszawie. Otóż odpowiadają, żeby kierowca przyjechał za 10 dni, bo nie mają innego wolnego terminu i żeby przez te 10 dni nie jeździł! Dla kierowcy, który zapłacił za samochód 100 tys. zł, nie jest to najlepsza propozycja.

 

Tymczasem w samochodach Renault Laguna z silnikiem diesla, żeby usunąć taką usterkę, nie można stać, tylko trzeba wyjechać z miasta, 20 minut jechać ze stałą prędkością 80 km/h i filtr cząstek stałych sam się oczyści.

Tego jednak w Renault Kutyna nie chcieli powiedzieć, tylko szukali „jelenia”, który postawi samochód na 10 dni.

Takie zachowanie to kwestia podejścia do klienta. W serwisie doskonale wiedzieli o co chodzi, ale po co mają się spieszyć i ułatwiać klientowi życie? Oczywiście stracili klienta, który więcej do Renault Kutyna na pewno nie pojedzie. Obecny czas w motoryzacji to nie jest czas na czekanie.

 

Jest to problem wielu firm motoryzacyjnych. W salonach sprzedających nowe samochody obsługa jest już na bardzo dobrym poziomie, natomiast w serwisach czas zatrzymał się w latach 70. Klient traktowany jest jako petent, którego można dowolnie kiwać. I na tym między innymi polega problem niskiej sprzedaży nowych samochodów.

 

Jednak nie zawsze tak być musi. Wjechałem kiedyś w dziurę na Mazurach samochodem Daewoo. Silnik przestał pracować, były święta, wszyscy w nastroju i na stacji w Olecku zaproponowali mi naprawę po świętach. Zadzwoniłem do dyżurnego serwisu Daewoo w Ełku i tam facet o lekko „jarzębiakowym” głosie pyta: co jest? Mówię, że wjechałem w dziurę i stoję. Panie nie zawracaj mi pan...i tu powiedział czego mam mu nie zawracać, a potem kazał otworzyć maskę i nacisnąć guzik pod lewym reflektorem. Nacisnąłem i silnik zapalił. Większość samochodów posiada urządzenie blokujące dopływ paliwa w razie wypadku i można je szybko odblokować.

Tak było. Naprawę przeprowadzono telefonicznie, a mechanik z Daewoo w Ełku nie kazał mi czekać ani chwili.

Komentarze

    • traktorzysta
    • I to są te nowoczesne ,nowe ,prosto z pięknych salonów samochody za kupe kasy ? Dziękuję poczekam na KAPITALIZM i LIBERALIZM w Polsce . Bo socjalistyczne rządy uważają ,że samochód to luskus i byle Renault musi kosztować kupę kasy . W USA za 100 000 mamy wypasione po dach Camry V6 270 KM lub odpowiednik Vectry z V6 też wypasionej po dach. Za 130 000 kupimy już gołego ML350 ,lub gołe 330i ,A4 3.2 quattro tiptronik ,a dokładając po 20 000-40 000 zł te samochody mamy wyposażone już po dach z BOSE ,navi,skórą itd.
    • Piasek
    • Nawiązując do tego filtra cząstek stałych to nie chciałbym się tu mądrzyć ale u mnie (Peugeot 307 2.0 HDI 16v z FAP) pisze o tym w instrukcji obsługi pojazdu. Napisali, że jest takie urządzenie, że może się zapalić kontrolka od tego (np po dłuższej jeździe w korkach, czy ciągłej jeździ na krótkich dystansach) i co trzeba zrobić w celu naprawy - dokładnie to co napisał red. Iwaszkiewicz - kopsnąć się za miasto na mały rekonesansik. A więc panie od Laguny - nie chciałbym tu być złośliwy ale instrukcji obsługi to się nie czyta... A omijanie serwisów to akurat dobry zwyczaj w naszym kraju...
    • Carlise
    • Pomarańczowa kontrolka nie sygnalizuje nam usterki pojazdu, ale konieczność regeneracji FAP-u. W tym celu należy wybrać sie poza miasto i jechać 80 km/h przez 20 min. W instrukcji obsługi pojazdu napewno można o tym przeczytać. Zatem nie wiem po co zadzwoniono do serwisu w tej sprawie, skoro nie zaświeciła sie czerwona kontrolka serv oraz FAP. Polecam czytanie instrukcji obsługi ;)
    • Krychaj
    • jak dowiodly badania ponad 90% ludzi nie czyta zadnych instrukcji obslugi jakichkolwiek przedmiotow - wszystko robia na pale:) sam tak czesto robie a widac to zle co udowodnili dwaj koledzy - ze bylo o tej kontrolce w instrukcji. Natomiast serwis dobry sprobowalby cos doradzic a nie daj nam fure na 10 dni (a my se pojezdzimy:)).
    • Zboro
    • No widze ze niektorzy nie zrozumieli tego artykulu nie chodzi w nim o czytanie czy nie czytanie instrukcji bo dokaldnie jak Krychaj pisze 90% nie czyta, ale najwazniejsze ze gosc w serwisie mogl przez telefon powiedziec co trzeba zrobic. Po chwili dluzszego zastanowienia to mysle ze serwisant byl w tych 90% co nie czyta i moze nie wiedzial o tym. Nie ma jak porzady serwis taki co pomoze nawet przez telefon az milo wtedy mozna o nich pomyslec. Pozdrawiam
    • morasm
    • To ze serwisy sa rozne to wiadomo i moze sie to zdarzyc kazdemu posiadaczowi auta dowolnej marki. Musze powiedziec ze w mojej rodzinie jest fiat punto 2. od nowosci serwisowane w ASÒ. z reguly w wejherowie. niestety czesto w tym serwisie mielismy przygody, ale niestety bylo blisko wiec pod reka. ostatnio jednak 2 razy korzystalismy z uslug serwisu autex w bydgoszczy i bylismy mile zaskoczeni obsluga w porownaniu ze "spychotechnika" z wejherowa. pozdrawiam
    • Carlise
    • Współczesne samochody, trend rozwoju, nowe Normy Euro, zmierzają do technologi kosmiecznej. Innymi słowy, to co znajduje się np. w samolocie sieć multipleksowa, systemy kontroli układów i sygnalizacji usterek...itp. I myślę, że niektórzy kierowcy zatrzymali się w latach 80' Fiat, Polonez. Więc poroponuje dla każdego użytkownika nowoczesnego auta, trochę szkolenia technicznego do poduszki. Nie pochwalam zachowania serwisu! Ale może, ktoś miał zły dzień i wszystko w praktyce wygląda inaczej. Należy zadać pytanie, czy był to jednostkowy przypadek? I czy są klienci zadowoleni z usług tego serwisu?
    • elraf
    • Apropo opinii MORASM - sam miałem fiata (marka nie zasługuje na pisanie wielką literą) i serwisowałem w tym spychotechniku z Wejherowa. Tamten serwis a właściwie Gdyńskie też - to dosłownie leniwce i łapcuchy - robotę wykonują na łapu-capu a nawet jej nie wykonują mimo że auto miało okresowe przeglądy. Aha te 8 lat gwarancji na blachy to fikcja z najlepszej powieści sf. padają po 2 latach a żeby naprawić je gwarancyjnie musiałem postraszyć rzecznikiem konsumenta i pisać jakoweś podania i Bóg wie co jeszcze do fiata auto poland - po czym pomalowali. A po NIESPEŁNA roku znowu rdza. Zmień serwis.
    • tomas
    • Kolejny artykuł,który mówi o tym że:nie wierzmy serwisom,nie kupujmy nowych aut,jeździmy starymi złomami,które w sumie wychodzą na lepsze niż nowe. I ja tak będę robił do czasu gdy w naszym kraju będzie tak jak jest. (pozdr. niezawodna wieloletnia vectra).

Dodaj komentarz