Człowiek, który uratował Fiata

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 6250

W Istambule w Turcji pokazano nowego Fiata. Nazywa się Linea i jest to sedan, czyli Punto z bagażnikiem. Na ogół takie przeróbki wychodzą marnie.

W Istambule w Turcji pokazano nowego Fiata. Nazywa się Linea i jest to sedan, czyli Punto z bagażnikiem. Na ogół takie przeróbki wychodzą marnie.

 

Przerobiono np. na model z bagażnikiem Hondę Jazz i powstała Honda City tyle, że wygląda jak wielka szafa bez wdzięku. Niezbyt udanym modelem jest też Renault Thalia, czyli sedan modelu Clio.

 

Włochom się udało. Linea jest samochodem po prostu ładnym i zgrabnym. W wersji bazowej ma kosztować 40 tys. zł. i może zrobić dużo zamieszania na rynku jako w miarę tani samochód rodzinny.

 

Turcja staje się potęgą samochodową. Swoje fabryki mają tu Ford, Renault, Fiat a także Honda i Toyota. Hondy z Turcji są tak samo dobre jakościowo jak z Japonii. Tak samo jest z Fiatem, który produkuje tu Doblo, Albeę, a także zgrabny, ale nie znany u nas mały samochód Palio. Teraz produkować będzie nową Lineę.

 

Fiat Linea może stać się samochodem światowym. Są projekty, aby produkowany był także w Chinach, Indiach, Brazylii, a także w Rosji i na Tajwanie. Nic dziwnego, że najwięcej pytań na konferencji prasowej zadawali dziennikarze z Indii.

 

Pokaz Linei, jak to zwykle u Włochów, odbył się z wielkim rozmachem. Zapłonęły ognie na wyspie w cieśninie Bosfor w pobliżu mostu, który łączy Europę z Azją. Po jednej stronie mostu wisi tablica z napisem: Witamy w Europie a po drugiej: Witamy w Azji. Przemawiał Sergio Marchionne - człowiek, który uratował Fiata. T

 

rzy lata temu koncern był w głębokim kryzysie, a teraz pokazuje co chwila nowy samochód i każdy jest groźny dla konkurencji. Zaczęło się od Cromy, potem było Grande Punto, które najlepiej sprzedaje się w Niemczech. Następnie Bravo, a teraz Linea. We wrześniu pojawi się Fiat 500 z polskiej fabryki. Marchionne chodzi w sweterku, a zanim został szefem Fiata pracował w Szwajcarii i co  ciekawe - nie miał nic wspólnego z przemysłem samochodowym.

 

W Istambule mieszka 12 mln mieszkańców. Przez miasto prowadzą wielopasmowe autostrady, ale korki są jeszcze większe niż u nas. Samochody stoją w paru rzędach. Niezwykle rozbudowują się miasta w azjatyckiej części Turcji, wszędzie budowane są autostrady i to bez pomocy Unii Europejskiej. W Polsce autostrady mają nam wybudować „piłkarze i Ukraina”, a Turcy robią to sami.

Komentarze

    • Krychaj
    • Oj tak, to samo w Chorwacji - piekne autostrady buduja bez Unii. A teren maja naprawde niezbyt przyjazny do budowy, bardzo gorzysty co chwila jakis wiadukt, jakis tunel. A u nas nad Wisłą - kraj prawie równy jak stół czasami tylko jakas rzeczka. Jak budowano autostrade a4 u nas w Opolskiem to zarząd budowy kupil kilka samochodow terenowych (jeden przypadal na 12 km budowanego odcinka), jakis sprzet rtv, rekreacyjny domek z bali i łódź motorową - pewnie potrzebowali do dokladnego nadzoru budowy mostków przez cieki wodne (bo nie ma tam żadnej większej rzeki która przecinala by autostrade).
    • Krychaj
    • Slyszalem opinie że Chorwacja musi budowac autostrady ze wzgledu na turystyke i dochody z niej. A Polska nie musi no bo po co nam dochody z tranzytu, do korkow i smrodu w miastach bez obwodnic przywyklismy+destrukcja drog i budynkow od wibracji. Jak powstala A4 i w miare dobre polaczenia lotnicze do Krakowa i Wroclawia to zaczal sie dziwny bum turystyczny, turystow przybywa o kilkanascie procent rocznie. Zanim nie bylo autostrad w Chorwacji to ludzie tez tam jezdzili i pewnie jezdziliby i dzisiaj, jednak chorwacja wychodzi im na przeciw. Polska zaklada ze kto ma przyjechac to przyjedzie.
    • H2O
    • Czy mi się wydaje czy tytuł nie jest adekwatny do treści??? O tytułowej osobie jest właściwie nic!

Dodaj komentarz