Czy auto z dieslem jeszcze się opłaca?

Jak kupić / Eksperci radzą

Autor: (ip)

Liczba odwiedzin: 10704

Kupując samochód najpierw kierujemy się marką, modelem, wyposażeniem, a dopiero później zastanawiamy się nad rodzajem silnika. Dobór silnika jest sprawą bardzo indywidualną i zależy od wielu czynników. Do tej pory większość klientów kierowało się Fot. Ford dwoma schematycznymi kryteriami:

1- Diesel tani w eksploatacji, ale głośny, mało dynamiczny oraz z gorszym rozruchem w zimie.
2- Silnik benzynowy droższy w eksploatacji, ale cichszy, bardziej elastyczny, oraz przysparza mniej kłopotów w niskich temperaturach.

CZYTAJ TAKŻE

Benzyna, olej napędowy, czy gaz?

Pomyłka przy tankowaniu


Dzisiejsze nowoczesne silniki bardzo różnią się od starych modeli. Możemy zauważyć wiele zmian i ulepszeń w systemach zasilania, doładowania, sterowania pracą silnika, a także czystością spalin. - „Przyglądając się silnikowi diesla widzimy, że również jego parametry się polepszyły. Pracują ciszej, są bardziej elastyczne oraz uzyskuje się dużo większą moc w porównaniu ze starszymi konstrukcjami. Bardzo wyraźnie widać to w silnikach, w których zastosowano wspólną szynę paliwową oraz turbosprężarkę o zmiennej geometrii łopatek. Taka konstrukcja, spowodowała jednak wzrost różnicy ceny zakupu samochodu z silnikiem diesla, w stosunku do silnika benzynowego. Samochód z dieslem będzie również kosztowniejszy w eksploatacji, biorąc pod uwagę zarówno standardowe przeglądy, jak również ewentualne awarie” – mówi Pan Marek Godzieszka, Dyrektor Techniczny Firmy Auto-Boss.

Popularność silników wysokoprężnych stała się większa, pewnie dlatego, że w ciągu ostatnich lat przeszły one ogromną metamorfozę. Przestały dymić, stały się cichsze, bardziej oszczędne, a mocą dorównują silnikom benzynowym. Powstaje jednak pytanie, czy mimo wszystko opłaca się inwestować w droższego diesla, jeśli w ostatnich tygodniach ceny oleju napędowego przewyższyły benzynę Pb 95, są kosztowniejsze w zakupie, serwisowaniu, oraz odznaczają się dużą wrażliwością na jakość paliwa? W silnikach benzynowych warto zwrócić uwagę na wysoką kulturę pracy, niski poziom hałasu oraz niewygórowane koszty serwisu.

Przyjrzyjmy się jeszcze zaletom obu silników, biorąc pod uwagę aspekt ekologiczny - „Kierując się wymogami norm czystości spalin, wprowadzono powszechnie w dieslach tzw. DPF, czyli filtr cząstek stałych. W dużym skrócie DPF wychwytuje nie spalone w silniku cząstki, które następnie cyklicznie dopala. Samochód z silnikiem diesla wyposażonym w DPF zdecydowanie nie nadaje się dla użytkowników, którzy pokonują niewielkie odcinki, a tym samym często uruchamiają i gaszą silnik, eksploatują samochód głównie w mieście” - mówi Pan Marek Godzieszka, Dyrektor Techniczny Firmy Auto-Boss.

Fot. Ford Nie ma niestety jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, który z silników lepszy. Aby wybrać optymalne rozwiązanie, trzeba się dobrze zastanowić i odpowiedzieć na kilka pytań. Najważniejszym z nich jest, z jaką częstotliwością użytkujemy samochód, tzn. ile km najczęściej przejeżdżamy w ciągu roku. - „Można umownie przyjąć, że jeżeli nie będziemy rocznie pokonywać więcej niż 20 tys. km to raczej pomyślmy o zakupie „benzyniaka” – samochód z silnikiem diesla jest wtedy mniej dla nas opłacalny” - mówi Pan Marek Godzieszka, Dyrektor Techniczny Firmy Auto-Boss.

Zaskakujące, dla innych może wydać się również to, że niektórzy wybierają diesla nie tyle ze względów oszczędnościowych, ale ze względu na przyjemniejszą jazdę. Dlatego, jak wiele naszych upodobań, tak dużo będzie teorii, który silnik lepszy w użytkowaniu - odpowiedzi na to nigdy nie będzie jednej.

Zobacz także

Komentarze

    • Jarpoz
    • Jestem zwolennikiem silników wysokoprężnych, oczywiście z zastrzeżeniem że nie do miasta. W trasie zalety są oczywiste. Oszczędność. Wysoki moment obrotowy dostępny przy niskich obrotach, przekładający się na elastyczność na biegach od 3-ego w górę. Oszczędność, zwłaszcza przy umiejętnym wykorzystywaniu momentu obrotowego. W mojej prywatnej ocenie najważniejszą zaletą diesla jest nie tyle wysoki moment obrotowy, co zmienny w zależności od obciążenia, przykłada się to na oczywiste korzyści w trasie.
    • Jarpoz
    • Jadąc na stałym biegu, przy stałych obrotach silnik doskonale adaptuje moment obrotowy i zużycie paliwa w zależności do obciążenia ( prosta, pod górkę, z górki ), możemy jadąc na stałych obrotach ekonomicznie, nagle uzyskać duży wzrost momentu obrotowego poprzez dociśniecie pedału gazu, nie musząc zmieniać biegu, co czyni go idealnym do wyprzedzania w trasie. Powyżej argumentuję że silnik diesla o przyzwoitym zapasie mocy nie musi być doposażony w automatyczną skrzynię biegów, natomiast aby silnik benzynowy mógł się wykazywać
    • Jarpoz
    • taką elastycznością w trasie i adaptacją do warunków jazdy musi być bezwzględnie wyposażony w automat. Koszt DSG w zasadzie jest porównywalny jest z dopłatą do turbo-diesla, inne automatyczne skrzynie biegów właściwie neguję poprzez odbieranie momentu obrotowego ( na kołach ) i poprzez podnoszenie zużycia paliwa ( hydrokinetyczne ), czy niedopracowaną technologię ( bezstopniowe ), czy szybkość i kulturę pracy ( zautomatyzowane ). Wszelkie zalety turbo-diesla giną w typowym ( korkowym ) ruchu miejskim i na krótkich odcinkach.
    • Jarpoz
    • Elastyczność na 1-ym i 2-im biegu jest marna, poprzez mniejszy zakres użytecznych obrotów, a bezsensowny wówczas jest duży moment obrotowy. Powolne rozgrzewanie silnika ( w Octavii 1.9 TDI był to koszmar, gdyby nie komfort wyjazdu z garażu chyba bym został wrogiem diesli, w Mazdzie 6 jest na szczęście elektryczny układ podgrzewania rozgrzewający silnik w 3-y minuty ). Kolejna potencjalna wada to DPF, 1.9 TDI był go pozbawiony ( zaleta ), mój kolega również mający Mazdę 6 twierdzi że jak ktoś przejeżdża zwykle 10 km
    • Jarpoz
    • jednorazowo to problem nie istnieje. Kolejna potencjalna wada to cena osprzętu silnika, absurdalnie wysokie są w Mazdzie, np. komplet czterech wtryskiwaczy piezoelektrycznych firmy Denso ( podobnież jedyne dobre ) kosztuje 22 tys . PLN, turbosprężarka ponad 10 tys. PLN, koło dwumasowe około 5 tys. PLN, to prawie dwa razy drożej niż w przypadku europejskich silników. Ale w.w. akcesoria zwłaszcza japońskie są bardzo dopracowane i trwałe i tylko oporni mogą je przedwcześnie zepsuć.
    • Jarpoz
    • Aby silniki diesla dobrze się eksploatowały należy zmieniać częściej niż nawet sugeruje producent olej silnikowy ( z całą pewnością co 30 000 km wróży kłopoty ). Podsumowując jestem zwolennikiem silników diesla o pojemności ok. 2.0 litra, lub chętnie jeszcze większej, ale do miasta wybrałbym silnik benzynowy.
    • heemir
    • Dla mnie jedynym logicznym rozwiązaniem na drogi olej napędowy jest założenie do auta z dieslem (do benzynowego też się da) generatora HHO. Co z tego, że ropa będzie kosztować 6 złotych za litr jak auto spala jej o 30 % mniej? Edytowany przez moderatora
    • brencik
    • "Zaskakujące, dla innych może wydać się również to, że niektórzy wybierają diesla nie tyle ze względów oszczędnościowych, ale ze względu na przyjemniejszą jazdę." Co może być przyjemnego w jeżdzie dieslem? To jakas podpucha. Jezdzilem dieslami i benzynami i zdecydowanie wybieram beznyne, nawet na trasy. Co z tego ze spali 1-2 litra wiecej? ALe za to sie wkreca i idzie a nie jak diesel zlapie mula i dopiero jak turbina wejdzie porzadnie to zaczyna przyspieszac. No i koszty eksploatacji to nie tlyko paliwo ale koszty naprawy/regeneracji turbiny, wtryskow, dwumas itp Wielu kolegow zna ten ból
    • brencik
    • Silnik beznynowy o pojemnbosci 2.0 litra ma 150KM bez turbiny itp a gdyby takiemu dizlowi zabrac turbine to by mial moze 80KM z 2 litrow pojemnosci.. wiec co to za nowoczesnosc? Nigdy diesel nie dorowna benzynie.
    • Jarpoz
    • Diesel i turbina to idealne połączenie ( czego nie można powiedzieć o silniku benzynowym ). W silniku wysokoprężnym bez turbiny istnieją warunki aby spalić zarówno optymalną ilość paliwa, jak i mniejszą, poprzez samozapłon, czego nie można powiedzieć o silniku benzynowym, w którym musi istnieć względnie stała proporcja dostarczanego paliwa i powietrza. W silniku diesla uzupełnionym turbiną istnieją warunki aby spalić jeszcze większą ilość paliwa, ale możliwe jest spalanie również mniejszej ( wręcz spadającej do zera ). Przekłada
    • Jarpoz
    • się to na szczególną cechę tego silnika że może być przy względnie stałych obrotach słabszy i zadawalać się niewielką ilością paliwa, jak i w razie potrzeby uzyskiwać bardzo wysoki moment obrotowy spalając dużą ilość paliwa. W silniku benzynowym jest t o niemożliwe, a próby symulowania tego zjawiska poprzez tzw. zjawisko uwarstwionego wtrysku benzyny ( np. w silniku VW 2.0 TSI / 150 km ), okazały się kompletnym niewypałem. W.w. zjawisko przekłada się to szczególną elastyczność turbo-diesla, zarówno poprzez osiąganie bardzo
    • Jarpoz
    • wysokiego momentu obrotowego od 2 tys. Obrotów ( często niżej ) do co najmniej 3.5 tys obrotów, ale drugą stroną tej elastyczności jest możliwość zmniejszania momentu obrotowego przy stałych obrotach ( i zużycia paliwa ) jak i szybkiemu zwiększeniu jego ,a w praktyce oscylowanie tą zmiennością obrotów i momentem obrotowym w zależności od zapotrzebowania w warunkach drogowych. W mojej ocenie wkręcanie na obroty w silniku benzynowym w żaden sposób nie przekłada się na elastyczność w trasie, ale za to uzyskanie bardzo dużego
    • Jarpoz
    • momentu obrotowego przy 2 tys obrotów i wkręcaniu silnika do 3-3.5 tys obrotów na 4-5-ym biegu zdecydowanie tak. Wkręcanie się na obroty ma niewątpliwie sens przy szybkim ruszaniu spod świateł, ale ja już z tego wyrosłem i nie widzę w tym żadnego komfortu, zwłaszcza że 140-160 konny silnik diesla jest doskonały w tej dziedzinie. A niewątpliwie szybkie sprawne wyprzedanie w trasie bez konieczności zmiany biegu jest dla mnie komfortem. Obroty, obok niewłaściwej eksploatacji są elementem najszybciej zużywającym silnik.
    • Jarpoz
    • Nie miałem okazji porównać silnika benzynowego i diesla w Mazdzie, ale porównałem 2 litrowego benzyniaka w Accordzie z dieslem 2.0 i 2.2 w Mazdzie 6 i zauważyłem że aby jeździć z identycznym ( dobrym ) poczuciem dynamiki w strefie podwarszawskiej i Warszawie - diesel Mazdy spalał średnio 7.5 l / 100 km , a benzyniak Accorda 11.0 l/100 km. Przyznaję że Accord podpowiada jak zmieniać biegi aby silnik był ekonomiczny, ale przy zastosowaniu się do tych sugestii był mułowaty jak Seicento. Jedno muszę przyznać że idealnym
    • Jarpoz
    • silnikiem dla mnie byłby dużej pojemności silnik benzynowy ( najchętniej 3.0 litrowy / V6 ), bowiem będzie miał od razu duży moment obrotowy a na dodatek wzrastający wraz z obrotami, jak również wysoką moc przy dużych obrotach, z których na dodatek nie będziemy musieli często korzystać, co przełoży się na trwałość silnika. Niestety dużej pojemności silnik benzynowy będzie miał wady, cenę, zużycie paliwa. Podsumowując skoro V6-V8 w benzynie jest dla mnie nie osiągalny, wybieram diesla na trasę i małą benzyną przy przewadze
    • Jarpoz
    • ruchu miejskiego. Natomiast downsizing oraz turbodoładowanie i stałe wysilanie silników benzynowych to patologia o której będzie się coraz więcej mówić.
    • piotrzieba1
    • A ja sobie jeżdżę moją Hondą Accord 2.0 156 KM i na trasie spala mi 4,2 litra benzyny, a w ruchu mieszanym zużywa 6.5 litra przy założeniu, że na zakopiance pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa i osiągam te 160 km/h. Reszta to kwestia umiejętnego jeżdżenia (eco driving) Mój silnik i-vtec z pewnością jest lepszy od niejednego diesla i dlatego nigdy nie przesiadłbym się na ropniaka.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • po 1sze znów muszę prostować nieporozumienie dot downsizingu: nie musi on oznaczać wysilenia mechanicznego silnika, bo chodzi głównie o wysilenie termodynamiczne. w uproszczeniu: minimalzacja komory spalania, ale nie powierzchni w parach ciernych. Co do samego diesla i jego "nieodpowiedniosci" : odróżnijcie to jak sie zachowuja obecne modele od tego jakie mogłyby byc gdyby wielkość silnika była dopasowana do zapotrzebowania. Dziśiejsze są wielokroć za duze zwłaszcza do jazdy miejskiej która wymaga kilku,max kilkunastu kW
    • Jarpoz
    • WYSOKIE obroty, obok niewłaściwej eksploatacji są elementem najszybciej zużywającym silnik.
    • motor56
    • Otóż nie opłaca się i teraz już wiadomo. Auto na diesla jest droższe o ok 20% a paliwo w cenie benzyny. Można założyć instalację LPG do diesla, ale koszt jest ogromny. Kto teraz kupuje diesla - chyba tylko fan paliwa.
    • Jarpoz
    • Chyba faktycznie się to nie opłaca, a zwłaszcza przy małych przebiegach, ale przewiduje się dalszy wzrost cen paliw i wówczas sądzę że diesel bezie się cieszył tylko nieco mniejszą popularnością niż obecnie. Podobnież wysoka cena paliw może być sposobem na zrównoważenie ( wzrost kosztów transportu z rynków Azji ), ale to tylko zasłyszana opinia. Gdyby wzrost cen paliw mógł przełożyć się na wzrost dochodów i obrotów Europy i USA to z bólem należałoby się z niego cieszyć.
    • Komentarz usunięty
    • Komentarz usunięty
    • SPOKO (gość)
    • Coś dla brencika. Widać kolego że jeździłeś chyba dieslami starymi szrotami VW, ogólnie AG. Bo naprawdę jak jest, to dobry klekocik pracuje ładnie cichutko i ciągnie od samego dołu aż do samej góry podchodząc po 5 tys. I w ogóle sie nie zauważa, że to traktorek. Zmień markę i sprawdź inne, to sam się przekonasz. Co do benzyny, jak dołożysz turbo i niech będzie nawet niskoprężne to cena już wyskakuje ponad cenę silnika diesla. Poza tym składnik dodawany do regulacji oktanowości jest cholernie toksyczny. Odchodząc od ołowiu można powiedzieć, że zamienił stryjek siekierkę na kijek. Przeglądy - normalnie biegają diesle i 30 tysięcy, o ile dostają dobre paliwo. Inaczej olej zamienia się w szlam, a ten faktycznie raczej kiepsko smaruje. Tak samo wtryski i pompa podająca, muszą mieć to co najlepsze a służą długo i bezawaryjnie. Przyszłość dla diesla jest w GTL, syntetyczne paliwo wyprodukowane z LNG.

Dodaj komentarz