Czy można jeździć na oleju jadalnym?

Porady / Warto wiedzieć

Autor: Jerzy Dyszy

Liczba odwiedzin: 10333

Paliwem dla silników wysokoprężnych może być prawie każda palna substancja. Jednak we współczesnym samochodzie zamiast oleju napędowego można używać...jadalnego? Ta sprawa ma dwa aspekty: prawno - podatkowy i techniczny. Pierwszy z Fot: Archiwum Polskapresse nich, w Polsce, nie budzi wątpliwości. Osoba używająca jako paliwo w transporcie dowolnego specyfiku, staje się "producentem paliwa". Paliwo tak "wyprodukowane" powinno być obciążone odpowiednią opłatą paliwową i akcyzową, a ponadto jego "produkcja" wymaga odpowiednich certyfikatów i zezwoleń. Zwolnienie od opłat mają jedynie zarejestrowani rolnicy i to tylko do ilości 100 l biopaliwa lub jego równoważnika na uprawiany hektar rocznie (bez prawa odsprzedaży). Jednak i ci rolnicy muszą zostać certyfikowanymi "producentami", co jest formalnie (a nie technicznie) tak trudne, że mimo iż owo dopuszczenie datuje się od 2007 roku, prawie nikt z niego w praktyce jeszcze nie skorzystał.

Zatem, realnie, użycie jako paliwa czegoś, co nie pochodzi z legalnej stacji benzynowej jest obłożone takimi warunkami, że staje się nieekonomiczne lub/i nielegalne. A wykrycie takiego działania przez odpowiednie organy będzie skutkować nie tylko mandatem karnym, ale też odpowiednim postępowaniem karno - skarbowym.

Do dalszych rozważań przyjmijmy jednak, że jesteśmy rolnikami, udało nam się przejść przez urzędniczą katorgę, mamy odpowiedni areał, uprawiamy to co trzeba (w polskich warunkach - rzepak) i możemy produkować na własne potrzeby np. olej jadalny. Powstaje pytanie - czy użycie go jako paliwo do maszyn rolniczych oraz po prostu do samochodów jest technicznie możliwe i sensowne? Najkrótsza odpowiedź brzmi: tak, ale pod odpowiednimi warunkami.

Na początku musimy rozgraniczyć dwie drogi postępowania. Pierwsza to wytworzenie estru metylowego tego oleju. W pewnym skrócie polega to na wytrąceniu z oleju jadalnego zawartej w nim ok. 20 proc. gliceryny i nadanie mu własności zbliżonych do mineralnego oleju napędowego. Proces jest chemicznie nieskomplikowany, dostępne są małe "przydomowe" instalacje przeznaczone do tego celu. Takie paliwo dieslowskie (tzw. biopaliwo) jest absolutnie równorzędne do mineralnego oleju napędowego, zresztą od kilku lat stanowi ono 5 proc. lub większa domieszkę do handlowego paliwa dieslowskiego. W sprzedaży znajduje się też gdzieniegdzie paliwo "BIO 100" czyli stuprocentowe biopaliwo do diesli (uwarunkowania gospodarcze, które skutkują taką ofertą, to temat na oddzielne opowiadanie). W każdym razie estry oleju jadalnego (w naszym przypadku, jeżeli wytwarzane z oleju rzepakowego, mają one międzynarodową nazwę "RME"), można używać zamiennie praktycznie we wszystkich rodzajach silników dieslowskich, a szczególnie w tych nowoczesnych, bo są one do tego przystosowane. Owo przystosowanie polega jedynie na zastosowaniu w układzie paliwowym uszczelnień i elementów gumowo - plastikowych, które nie reagują z tym paliwem. Jedynym ograniczeniem jest unikanie długiego, wielomiesięcznego magazynowania biopaliwa, które może się z czasem rozkładać.

My zajmijmy się jednak drugim sposobem wykorzystania oleju jadalnego, czyli bezpośrednim użyciem go jako paliwa dieslowskiego. Czy to jest możliwe? Tak. Olej jadalny jest dobrym paliwem do silnika wysokoprężnego, mimo, iż dość znacznie różni się własnościami fizycznymi i częściowo chemicznymi od mineralnego oleju napędowego. Najważniejsze z naszego punktu widzenia różnice są następujące:
  • olej jadalny ma kilka - kilkanaście proc. mniejszą wartość opałową ( w stosunku do objętości)
  • olej jadalny ma znacznie większą lepkość
  • olej jadalny ma znacznie (ponad 200 st. C) wyższą temperaturę zapłonu
  • olej jadalny ma nieco niższą liczbę cetanową (parametr określający zdolność do samozapłonu paliwa zmieszanego z powietrzem, wtryśniętego do komory spalania).

Fot: Archiwum Polskapresse Wszystkie te parametry z wyjątkiem wartości opałowej są w przypadku oleju jadalnego bardzo zmienne w zależności od partii produktu, ale przede wszystkim od temperatury samego oleju (podawanego do układu wtryskowego), oraz od temperatury i ciśnienia już po wtryśnięciu paliwa do cylindra.

Stąd wynikają ważne spostrzeżenia. Ponieważ układ paliwowy zwykłego silnika wysokoprężnego przystosowany jest do tradycyjnego oleju napędowego, należy ewentualny olej jadalny (jako paliwo) "przystosować" i zbliżyć jego parametry do parametrów oleju mineralnego. Można to uczynić na dwa sposoby.

Pierwszym jest zmieszanie oleju jadalnego z paliwem mineralnym, benzyną lub olejem napędowym. Przeprowadzono takie badania i według nich skuteczne może być przede wszystkim dodawanie oleju napędowego w ilości ponad 30%, co znacznie zmniejsza lepkość mieszaniny (oczywiście nie do wartości lepkości czystego oleju napędowego), korzystnie zwiększa liczbę cetanową i poprawia skład frakcyjny takiego produktu. Wyniki wspomnianych badań pozostają w zgodności z obserwacjami licznych użytkowników, którzy stosują olej jadalny (np. rzepakowy) zmieszany w proporcji ok. 50 do 50 proc. z olejem napędowym.

Warto zwrócić uwagę na jeden aspekt - olej jadalny sprawdza się jako paliwo tym lepiej, im starszej generacji jest zasilany nim silnik Diesla. Najlepsze wyniki uzyskiwane są w dawnych silnikach z komorą wstępną, charakteryzujących się bardzo wysokimi (rzędu 22:1) stopniami sprężania (obecność lub nie turbosprężarki, nie ma istotnego znaczenia) i umiarkowanymi ciśnieniami wtrysku. To potwierdza teorię i wyniki badań naukowych - do sprawnego zapłonu wtryśniętego oleju jadalnego potrzebne są wysokie ciśnienia sprężania i wysoka temperatura. Te same warunki pozwalają na lepsze wykorzystanie energii zawartej w tym paliwie, które zaczyna zachowywać się jakby miało wyższą, czyli korzystniejszą liczbę cetanową (mniejsze opóźnienie zapłonu). Wyższe temperatury spalania sprzyjają też samooczyszczeniu wtryskiwaczy, natomiast sam przebieg spalania nawet w takich warunkach generuje niższe ciśnienia maksymalne, a więc spalanie i ogólnie praca silnika jest cichsza i łagodniejsza.

Natomiast użycie oleju jadalnego jako paliwa w najnowszych silnikach o ekstremalnych ciśnieniach wtrysku (dążących do 2000 barów), skomplikowanych procedurach wtrysku w systemach common rail, niskich stopniach sprężania i z zaawansowanymi układami katalitycznymi, najprawdopodobniej doprowadziłoby do natychmiastowego uszkodzenia osprzętu takiej jednostki.

Drugi sposób "dostosowania" oleju jadalnego jako paliwa do diesli, to wstępne podgrzewanie go do temperatury 80 st. C. a nawet wyższej. Paliwo wtedy korzystnie zyskuje znacznie niższą lepkość, a to usprawnia pracę układu wtryskowego. Dodatkowy problem z olejem jadalnym polega na tym, że nie podgrzewany lub nie rozrzedzony odpowiednim dodatkiem może zablokować przewody paliwowe, filtr i pompy już w temperaturach plus (a nie minus!) kilkunastu stopni C. Wobec tego w handlu, przede wszystkim w krajach, gdzie nie ma z tym problemów podatkowych, znajdują się całe zestawy dla zasilania diesli olejem jadalnym, składające się z podgrzewaczy, odpowiednich przewodów i zaworów sterujących. Innym rozwiązaniem jest zdwojenie instalacji, a więc uruchamianie silnika na oleju mineralnym a potem przełączanie na podgrzany olej jadalny. Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli olej jadalny np. bez dodatków zestali się po zimnej nocy, procedura przełączania paliw i tak się nie powiedzie.

Istnieje jeszcze inny, na razie teoretyczny sposób na użycie jako paliwa oleju jadalnego. Jak wiadomo nowoczesne silniki Diesla mają bardzo zelektronizowane sterowanie układów wtryskowych. Istnieją doniesienia o możliwości przeprogramowania takich układów, np. common rail, tak aby to silnik dostosowany był do innego paliwa, a nie paliwo do silnika. Takie rozwiązania wymagają jednak specjalistycznej wiedzy i badań, zatem na razie nie są praktycznie realizowane.

W każdym razie nie dziwmy się, że tu i ówdzie szczęśliwy posiadacz Mercedesa "beczki" lub innego diesla sprzed lat dolewa sobie kupionego w promocji oleju spożywczego, czy nawet pozostałości po smażeniu frytek. Teoretycznie rzecz biorąc, bardziej lepkie paliwo może nawet na jakiś czas usprawnić rozklekotaną pompę wtryskową. Im kto jednak ma nowszy samochód, tym powinien z takimi wynalazkami bardziej uważać, a współczesne rozwiązania z układami common rail radzimy trzymać od nich z daleka.

Biopaliwa, czyli ślepy zaułek

Główną przyczyną, dla której kilkanaście lat temu zainteresowano się poważnie biopaliwami, była ekologia. Wydawało się wtedy oczywiste, że zamiennik produktu z ropy naftowej produkowany przez rolników, może być ratunkiem dla świata tracącego źródła energii. Wkrótce pojawiły się też głosy kolejnych "ekologów" zachwyconych faktem, że uprawa roślin na potrzeby biopaliw powoduje redukcję tak okropnego CO2 powstałego podczas ich spalania.
Dziś wiemy, że wszystko to było dużym błędem, a często także stekiem bzdur. Sprawa zaczyna się od tego, że produkcja biopaliw I generacji (wobec produkcji paliw ropopochodnych) jest nadal ekonomicznie nieuzasadniona. Jeżeli są one produkowane, to tylko na skutek finansowych dotacji lub przymusu politycznego (co wychodzi na to samo). Natomiast bilans energetyczny takiej produkcji jest w sumie niekorzystny, a efektem produkcji dotowanych biopaliw jest globalny wzrost cen żywności odczuwalny głównie tam, gdzie jej najbardziej potrzeba (bo na wielu obszarach nie opłaca się jej produkować). Z kolei z dotacji do biopaliw wycofać się nie sposób, właśnie z przyczyn politycznych.
A bilans CO2? Samo karczowanie lasów pod uprawy "pod biopaliwa" wytworzyło już tyle CO2, że nie da się tego nigdy odwrócić. A na terenach tradycyjnie rolniczych "zamknięty obieg CO2" w produkcji biopaliw jest mrzonką. Przecież gdy na polu rośnie trawa czy nawet chwasty, to redukcja CO2 przebiega tak samo, jak podczas uprawy kukurydzy czy rzepaku, do których trzeba jako do surowców paliwowych dokładać z podatków.

Własności paliw istotne dla zastosowania jako paliw silnikowych

Mineralny olej napędowy Ester metylowy oleju rzepakowego RME Jadalny olej rzepakowy
wartość opałowa (MJ/dm3) ok. 35,7 ok. 34,0 33,7 - 34,0
lepkość kinematyczna przy 20 st. C. (mm2/s) śr. ok. 4,0 śr. ok. 7,6 śr. ok. 78,0
Temperatura zapłonu (st. C) ok. 52 ok. 170 ok. 300
liczba cetanowa LC
(im więcej tym lepiej dla procesu spalania, wg. polskiej normy dla paliwa dieslowskiego min. 51)
zazwyczaj 47 - 58 ok. 56 40 - 44 lub mniej
temperatura zablokowania zimnego filtra (st. C) w zależności od rodzaju paliwa, od - 15 do 0 od - 12 do - 7 ok. + 20

Zobacz także

Komentarze

    • anty polityk
    • "Wydawało się wtedy oczywiste, że zamiennik produktu z ropy naftowej produkowany przez rolników, może być ratunkiem dla świata tracącego źródła energii. (...) Dziś wiemy, że wszystko to było dużym błędem, a często także stekiem bzdur." - nie to samo jest teraz z autami elektrycznymi? Ci sami "ekolodzy" forsują tą technologię tylko jakoś pomijana jest kwestia wytwarzania oraz składowania później akumulatorów - jakie to jest obciążenie dla środowiska. Pomijając ile CO2 powstaje przy produkcji prądu!
    • Majster (gość)
    • En.elektryczną produkuje się głównie z węgla,ale i ostanio z biomasy.Jednak sądzę,że jak dojdzie popyt na en.elek.,to cena poleci do góry i za używanie TV w domu zapłacimy ze 100 zł/mies.Na razie nasze wnuki lub prawnuki może coś zbuduja kiedyś
    • Jarpoz
    • Niestety w problematyce paliw, EKOLOGIA to tylko opium dla tłumu i pieniaczy ( w tym wypadku zwanych eko-terrorystami ), a jak zwykle wiadomo o co chodzi ( czyli o kasę ). Rozwijając tą myśl to jak zwykle chodzi o stały haracz uzyskiwany z jak największej populacji. Tak było zawsze ( np. dziesięcina w okresie feudalnym ), tak jest i teraz. Tylko że dziesięcina kiedyś była teoretycznie 10 % podatkiem ( + coś jeszcze dodatkowo dla kościoła ). Obecnie fiskalizm swoją skalą i napastliwością wydaje się być doprowadzony do granic absurdu ( chćby przykład samochodów i paliw ). Może wtrącę jakiś kontrargument w (auto)-dyskusji, bowiem potęgę państwa można budowąć tylko na wyzysku dużych grup społecznych ( dzisiejsze Chiny, okres Złotej Polski=niewolnictwo chłopów, potęga wiktoriańskiej kolonialnej Anglii, rozkwit USA pierwotnie oparty na niewolnictwie, itp, itd ...). Natomiast MY (kierowcy)
    • Jarpoz
    • Jesteśmy obecnie skazani na wyzysk. Kupując auto płacimy olbrzymi podatek zawarty w jego cenie, obecne NOWE auta to coraz częściej tzw. jednorazówki. Auta które nawet próbują być trochę lepsze ( np. Mazda, Honda ) są abstrakcyjnie drogie w przypadku napraw usterek. Auta tzw. trwałe i tanie w naprawach siłą rzeczy niedługo zardzewieją. Co do paliw - to są również obłożone mega-haraczem. Nawet jak chcielibyśmy szukać alternatywnych względem benzyny i ON paliw to droga też nie jest łatwa. Nowych silników tolerujących LPG i CNG jest coraz mniej, wolnossące silniki benzynowe oferowane w Europie oferują zwykle ok. 100 km i zwykle po zamontowaniu instalacji gazowej słabną. Silniki ponad 2.0 litra obarczone są również mega-haraczem. Obawiam się że niedługo również w USA będą zakazane ( i nie będzie ich skąd sprowadzać ). Downsizing skazuje nas na drogą benzynę ( lub ON ).
    • Jarpoz
    • Silniki diesla które mogłyby spalać olej roślinny w autach osobowych praktycznie są wyeliminowane ( a przynajmniej te nowe, poprzez normy emisji CO2 i obligatoryjną usterkę ), a nawet jakby ktoś coś opatentował coś aby używać tego paliwa to i tak trzeba słono zapłacić ( dopłacić ). Chyba jedyną ekonomiczną alternatywą jest zakup wolnossącego silnika benzynowego ( ale obecnie o pojemności do ok. 1.6 litra bo większe są już wyeliminowane poprzez normy emisji spalin ) i zadowolenie się miernymi osiągami auta i uszczupleniem pojemności bagażnika, ale plany opodatkowania LPG i CNG już od dawna są i czekają na ,,materializację" w przypadku dalszej popularyzacji tych paliw. Podsumowując żyjemy w czasach mega podatków, na wszystkim i na maksymalną możliwą skalę i chyba ktoś ( nasze pseudoelity ) upatrują w tym źródeł potęgi państwa, ale gdzieś ktoś dawno już zapomniał że
    • Jarpoz
    • największy wzrost gospodarczy można uzyskać na prostych zasadach rynkowych ( czyli 20-kilka % podatków - to i tak więcej niż średniowieczna dziesięcina ).
    • Mecenas
    • W starych dieslach z wtryskiem pośrednim często nie trzeba nawet nic przerabiać (w lecie, bo w zimie olej jest za gęsty i musi być podgrzany) ale w nowoczesnych jednostkach prędzej czy później wystąpią awarie. Mój dawny znajomy dolewał rzepak do ON w proporcji 1 do 1 (jeździł taxi 1,9 SDI) i auto przejechało tak ponad 300 tys km. Jednak to NIELEGALNE - można zarobić grzywnę za wykroczenie lub nawet karę za przestępstwo (KKS)
    • Nick (gość)
    • Dziś wiemy, że wszystko to było dużym błędem, a często także stekiem bzdur - no to na Boga, czemu sie z tego nie wycofujemy?
    • Jarpoz
    • Bo chodzi o kasę, ale nie twoja i moją, tylko czyjąś...
    • technik (gość)
    • Do Nicka: wiele tematów tzw. ekologicznych to czysta polityka. Teraz, gdy setki tysięcy albo i miliony rolników/farmerów uważają, że uprawy pod biokomponenty paliwowe to ich niezbywalne prawo, wycofanie się z tego graniczy z niemożliwością. To wygląda inaczej na różnych kontynentach, ale z produkcji biopaliw i handlu nimi wszelkiej maści żyje na ziemi tyle ludzi, że wydanie dyrektywy "od jutra nie kupujemy" nie wchodzi w grę. A w Polsce działa tzw. plan wskaźnikowy, czyli ustawa (w którą wkręciła nas Unia, a rząd Kaczyńskiego bez zastanowienia przyklepał) ile (minimum) tego badziewia trzeba sprzedawać procentowo. I rafinerie się do tego stosują. Oczywiście ze stratą, a więc odbierają sobie w cenie paliw ropopochodnych. Stąd dodatkowe wzrosty cen paliw, inflacja, wzrost cen transportu itd. itd. Wszyscy płacimy za to kretyństwo, ale kto Unii podskoczy?
    • Robert I. Bielecki (gość)
    • Szanowni Panstwo, zalozenie, ze trzeba produkowac olej jest bledne, do napedzania aut nadaje sie zuzyty olej roslinny (nie przypalony) po filtrowaniu (wirnik+filtr przeplywowy, polecam 2-3-stopniowe filtrowanie). To jest ekologiczne, poniewaz zapobiegamy zanieczyszczeniu srodowiska zuzytym olejem, i spalamy odpad majac dosc czyste spaliny i wytwarzajac energie. perpetum mobile to nie jest, ale w silnikach Diesla starszego typu (bez bezposredniego wtrysku paliwa) dziala. Koniecznie trzeba zamontowac podgrzewacz paliwa, poniewaz zastygniete moze unieruchomic silnik. Efekt uboczny jazdy na oleju, z rury "smierdzi" smazalnia frytek na starym oleju. Ewentualna koniecznosc placenia podatkow i akcyzy od zuzytego oleju roslinnego stosowanego jako paliwo okresli Wam Ministerstwo Finansow RP, jak tylko je zapytacie ;) Pozdrawiam, Robert I. Bielecki, juror Engine of the Year
    • technik (gość)
    • Do Pana Jurora: Autor tekstu zauważył taką możliwość, bo o tym pisze... Ale statystycznie to rzecz śmieszna, bo ile samochodów w skali kraju (nawet Francji, gdzie jadają dużo frytek) można w ten sposób napędzać? 0,01 proc. ogólnej liczby? Natomiast Narodowy Cel Wskaźnikowy w Polsce na ten rok nakazuje udział biopaliw we wszystkich sprzedanych paliwach w roku 2012 na 6,65 proc. Gdyby chcieć uzyskać tyle oleju posmażalniczego, musielibyśmy wszyscy na okrągło jeść tylko frytki. (dla jasności p.t. Jurorze - to żart!). Podsumowując: bez produkcji (lub importu) i to na dużą skalę się nie obejdzie. Wracając do oleju z frytkownicy - w Polsce i tak będzie to "produkcja paliwa", natomiast o ewentualną konieczność płacenia podatków od takiej "produkcji" już pytano. Wiążąca od powiedź Urzędu Skarbowego (nie ministerstwa, procedura zapytania jest inna), jest taka, że trzeba płacić i koniec! Poza tym powtórzył Pan w skrócie informacje z materiału, więc o co chodzi?
    • baca525 (gość)
    • W Polsce jak zwykle nic się nie opłaci... np. sprzedajemy rzepak do Niemiec a kupujemy od nich paliwo rzepakowe... zgadzam się z przedmówcą (technik) gość...
    • michu (gość)
    • a ja śmigam na gazodieslu, i śmigam i śmigam...
    • Andy (gość)
    • Najwyższy czas aby przyjrzeć się działalności tych przeróżnych " ekologów" . Najczęściej chodzi im tylko o wymuszanie pieniędzy od inwestorów czy producentów . Podpierając się "opiniami " i " badaniami" robionymi na zamówienie przez pseudo-naukowców w bezczelny sposób wyłudzają pieniądze . Jest w Polsce kilka firm SPRZEDAJĄCYCH tzw certyfikat FSC - chodzi o gospodarkę leśną i przeróbkę drewna . Niezła machloja a CBA jeszcze śpi !
    • andrzej (gość)
    • Jestem pracownikiem strefy budżetowej. Urząd kupował nowy samochód i co się okazało,nie możemy kupić zwykłego auta za około 40 do 50 tys tylko o wiele droższy za prawie 80 tys. Dlaczego? Auto dla strefy budżetowej musi spalać bioetanol lub bio100 czyli musi posiadać przystosowany silnik benzynowy lub diesla co znacznie podnosi koszty zakupu tego samochodu.Auto było specjalnie sprowadzone z Niemiec. I teraz ciekawostka bio100 czyli paliwo do diesla sprzedaje tylko sieć stacji Bliska czyli Orlen, natomiast bioetanol sprzedaje JEDNA JEDYNA STACJA NA CAŁĄ POLSKĘ W WARSZAWIE oczywiście też Orlen. KTO NA TYM ZARABIA?
    • wj (gość)
    • W polsce nikt nic nie może , bo na wszystkim łapę trzyma państwo! Nic nie pojeździsz tanio , musisz drogo , drogo do absurdu !!!! Przecież ponad 100 % w paliwie to podatki, różne podatki !!! Kiedy w tym kraju bedzie normalnie ???? Mi obiecują już 35 lat że będzie lepiej i nic z tego !!! Jest coraz gorzej ! A z tym paliwem to poprostu jest tragicznie ! Kiedy to wszystko się unormuje i można będzie cokolwiek zaplanować , teraz to nawet urlopu nie da rady !!! Czy to naprawdę jest demokracja ??? Mam jakieś wątpliwości co do tego! A biurokracja i w niej zatrudnienie , to już rozrosła się do absurdu ! Kolesiostwo przerosło wszystko ! Pozdrawiam !
    • Woj (gość)
    • Ludzie, czy wy naprawdę nie wiecie o co chodzi? Przecież cena oleju jadalnego wzrosła dopiero wtedy gdy okazało się ,że kierowcy zaczęli używać go jako paliwa i gdy zaczęto produkować biopaliwa. To NIEPRAWDA,że produkcja biopaliwa jest nieopłacalna tylko nałożone na nie podatki czynią ją nieopłacalną.AAAA przede wszystkim na takie tanie paliwo nie zgodzą się SWIATOWE KONCERNY NAFTOWE bo poszłyby z torbami.A powszechnie wiadomo-KTO MA ROPĘ TEN MA WŁADZĘ. Pozostawiam pod rozwagę.
    • Użytkownik OR (gość)
    • Ja jezdze caly czas na frytkach, na bak 40l wlewam ok 15l ropy, i nawet teraz przy niskich temp. smiga jak ta lala.
    • technik (gość)
    • Do panów /andrzej/ i /Woj/: sprawa nie jest taka jednoznaczna (kto zarabia - nie zarabia, ile kosztuje produkcja itp.). Otóż produkcja tradycyjnych paliw ropopochodnych jest ciągle, i to znacznie, tańsza niż produkcja jakichkolwiek biopaliw. Mowa o produkcji, a nie o cenie sprzedaży - ta obciążona jest podatkami i jeżeli przyjąć podatki takie same dla równorzędnych produktów, to biopaliwa powinny być droższe. Jeżeli nie są (np. BIO 100), to znaczy, że ktoś do tego dokłada. Był okres, kiedy dokładało państwo z naszych podatków, ale to się już skończyło. Teraz dokłada producent czyli w tym przypadku po prostu Orlen. Zachodzi pytanie - dlaczego? Chodzi o to, że obowiązuje ustawowo tzw. Narodowy Plan Wskaźnikowy, nakazujący sprzedaż (w tym roku) 6,65 proc. ekwiwalentu biopaliw w ogólnej masie paliw. Jeżeli Plan nie zostanie wykonany, producent zostanie obciążony olbrzymimi karami.
    • technik (gość)
    • Dlaczego nie miesza zatem odpowiednio 6,65 proc biopaliw do normalnych paliw, tylko zatrzymał się na ok. 5 proc? Dlatego, że normy paliw (tych normalnych) na to nie pozwalają. Więc resztę, żeby nie dostać kary, musi sprzedać jakkolwiek, np. jako czyste biopaliwo. I ono musi być w praktyce tańsze (w detalu) od nie-biopaliwa, (tego mieszanego), bo inaczej nikt by tego nie kupił. A zatem nie jest to interes dla producenta tylko konieczność wynikająca z głupich (jak się okazuje), niby - ekologicznych ustaw przyjętych dla zadowolenia Unii. Nawiasem mówiąc, jeszcze przez rząd Kaczyńskiego. Dal jasności, dostępność czystych biopaliw (BIO 100, etanol), jest świadomie ograniczana przez producenta, bo w realnym układzie on na tej sprzedaży traci, więc chce sprzedawać tylko tyle, żeby wypełnić wymagania ustawy (owego Planu Wskaźnikowego).
    • technik (gość)
    • Oczywiście układ cen musi być taki, żeby producent w sumie zarabiał, czyli po prostu im więcej biopaliwa, tym więcej wszystkie paliwa, przede wszystkim te zwykłe, będą droższe. A na spadek cen komponentów do biopaliw też nie liczmy, bo im więcej ustawa wymaga by ich sprzedawać, tym są także droższe. To chyba w gospodarce rynkowej oczywiste. A produkcja biopaliw jest dzięki temu nadal nieopłacalna (kolego Woj), tyle tylko, że wymuszona ustawą. Inaczej mówiąc, tzw. ekolodzy + lobby rolnicze wpuścili nas razem w kanał, z którego nie widać wyjścia. Bo gdyby np. spuścić wodę na Unię i odwołać Plan Wskaźnikowy, to rafinerie i importerzy ropy się ucieszą, paliwa stanieją, za to rolnicy wyjdą na ulice (no bo przecież te pieniądze za coraz droższy rzepak itp. im się należą!). Więc nikt tego nie zrobi i koło się zamyka.
    • FAN (gość)
    • ...użycie oleju jadalnego w najnowszych silnikach ... common rail ... najprawdopodobniej doprowadziłoby do natychmiastowego uszkodzenia osprzętu takiej jednostki. Guzik prawda: 1.9 dCi 130KM. zacząłem jeździć na jadalnym (kupowany w biedronce i lany do baku pod biedronką, bez żadnych ulepszeń) kiedy silnik miał przejechane 140tyś. Sprzedałem samochód z przebiegiem 260tyś. To było 3 lata temu. Samochód jeździ nadal i ma się dobrze. Dodam, że latem proporcja OR do ON to było 9:1 zimą 1:1. Genialne wywody pseudo specjalistów, którzy powtarzają genialne wywody innych pseudospecjalistów
    • ANTY AUTOR (gość)
    • Autor tego pseudonaukowego artykułu powołuje się na jakieś badania naukowe ;-) które chyba sam z kolegami z podwórka przeprowadzał lejąc olej z biedr.... do starej beemki Resztę informacji znalazł w googlach i na zasadzie kopiuj wklej wsadził do artykułu Gdzie odpowiedzialność pseudodziennikarza Inspektor kontroli jest w stanie nałożyć mandat i dodatkowo nałożyć w postępowaniu karno skarbowym grzywnę brak uiszczenia akcyzy podczas stosowania paliwa do silnika pojazdu mechanicznego.
    • XXL (gość)
    • Historia kołem się toczy , a rok XX18 się zbliża. Trzeba bedzie tę bandę znowu pogonić, a moz w poeowie wytrzebić to na chwile dadzą spokój ...
    • przemo (gość)
    • było by wszystko dobrze żeby BIO 100% kosztowało max 3zł za 1L
    • Anty-kretyn (gość)
    • Uwaga ! Tutaj również wypowiadają się jacyś kretyni ( olej z biedronki ... ). Kolego FAN tobie przydałoby się trochę oleju ale do głowy.
    • Anty-kretyn (gość)
    • Może być z Biedronki.
    • Diesel_power (gość)
    • "dokładać z podatków" - o co autorowi chodzi??? Zdejmijcie akcyzę z oleju rzepakowego na cele paliwowe i okaże się że ropy w Polsce potrzeba połowę mniej. Jak miałem diesla to w lecie lałem 50/50 olej z ropą i nikt mi nie dokładał z żadnych podatków. Ropa kosztowała wtedy 4 zł a rzepak w markecie 1,99 w litrowych butelkach. Ale jak Państwo woli dorabiać szejków a nie polskich rolników to co poradzę.
    • anty anty autor (gość)
    • Anty Autor - może lepiej trochę się zorientować, a nie napadać? Badania naukowe były bardzo liczne (najbliżej to chyba prof. Cezary Bocheński, SGGW), zresztą o tym, że olej jadalny może być paliwem do diesla wiadomo od dziesięcioleci, albo i od stu lat. Może być też z Biedronki, dlaczego nie? Pytanie tylko, jak zareagują na taki olej nowe układy wtryskowe. Jak widać (wypowiedź FAN, powyżej), common rail pierwszej generacji potrafi się dostosować, trzeba tylko dodać odpowiednio dużo zwykłego oleju napędowego. Wiadomo też, że silniki z pompowtryskiwaczami (VW) również dają radę. Ciekawe jak by wyglądał najnowszy common rail z ciśnieniem wtrysku 1800 barów i z katalizatorami oraz filtrem sadzy na Euro 5. Jak jest ktoś odważny, niech spróbuje. A w sprawie kar - czytam i widzę, że tam nie jest napisane, że Inspekcja przeprowadza postępowanie karno skarbowe. Inspekcja jak już nałoży mandat, to MUSI złożyć doniesienie do Izby Skarbowej. Tak jak za jazdę na oleju opałowym.
    • technik (gość)
    • do Diesel-power: To nie jest tak. Paliwa w tym kraju i zresztą w całej Europie i większości krajów świata przynoszą państwom dochód z podatków. W Polsce ponad to 50 proc. ceny detalicznej. Jeżeli na jakieś paliwo zdejmie się podatek, to na coś innego trzeba podwyższyć, żeby bilans się zgadzał. A więc jeżeli np. na olej jadalny nie będzie akcyzy, to generalnie inne podatki muszą wzrosnąć. Czy paliwo z oleju jadalnego będzie wtedy tańsze? Nie wiadomo, bo sprzedawcy i tak będą je oferować za cenę rynkową i więcej zarobią. Być może ogólnie ona spadnie, rzeczywiście. Ale wtedy suma podatków paliwowych jeszcze bardziej spadnie, więc państwo podniesie inne podatki jeszcze bardziej, bo skąd brać na wojsko, emerytury mundurowe, zdrowie itp? I druga sprawa - jeżeli produkcja paliw z upraw stanie się rzeczywiście opłacalna, kto zmusi rolników do uprawy np. zbóż? Przecież nie policja, ani nowy kontyngent rolny. Tylko rynek, czyli wzrost cen żywności który nastąpi szybciej, niż się wydaje.
    • stefan (gość)
    • podczas II wojny światowej silniki diesla pracowały na ropie, ale też na mieszance oleju jadalnego ( nie było wtedy biedronki) i spirytusu gorzelanego. Wojsko zabezpieczało tłocznie oleju rzepakowego i gorzelnie dla swoich potrzeb.Fakt silnik diesla T34 różnił się trochę od silnika beemki i vw ale zasada działania pozostała ta sama

Dodaj komentarz