Dlaczego Polacy jeżdżą po pijanemu?

Motociekawostki / Raporty

Autor: Mikołaj Krupiński

Liczba odwiedzin: 4545

Problem pijanych kierujących pojazdami to dowód na to, że w Polsce brak jest systemowych rozwiązań w zakresie profilaktyki na rzecz zmniejszenia tego zjawiska.

Problem pijanych kierujących pojazdami to dowód na to, że w Polsce brak jest systemowych rozwiązań w zakresie profilaktyki na rzecz zmniejszenia tego zjawiska. Fot. Paweł Nowak

 

Co roku ujawnianych jest ponad 160 tys. kierujących, będących po spożyciu alkoholu (0,2-0,5 promila) lub w stanie nietrzeźwości (ponad 0,5 promili). Jednocześnie pijani kierowcy są sprawcami ok. 4 tys. wypadków. To blisko 10 proc. wszystkich wypadków, do jakich dochodzi na polskich drogach, podlicza Anna Zielińska z Instytutu Transportu Samochodowego.


Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy i co można zrobić, by zminimalizować ten problem?

 

Potrzeba monitoringu

Z badań programu SARTRE 2 wynika, że 78,3 proc. polskich kierowców nigdy nie miało kontrolowanej zawartości alkoholu we krwi, a 68,5proc. jest przekonanych, że policja nigdy takich kontroli nie przeprowadza. Równocześnie, według relacji samych policjantów, przyczyną ponad 1/5 (21,7 proc.) interwencji na drogach poza miastem i co 10 (10,2 proc.) na terenie miejskim, to interwencje spowodowane podejrzeniem, że kierowca kieruje samochodem po spożyciu alkoholu.

 

Wniosek, kontroli trzeźwości jest stanowczo za mało, a to powoduje, iż subiektywne prawdopodobieństwo zatrzymania przez policję kierowcy „na podwójnym gazie” jest minimalne lub żadne, podkreśla dr Ewa Tokarczyk z ITS.


Fot. Krzysztof Mystkowski Ponadto, z tych samych badań wynika także, że z 21,7 proc. skontrolowanych, 21,1 proc. nie dostała mandatu ani nie została ukarana w inny sposób za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. 0,3 proc. zatrzymanych dostało tylko mandat, 0,3 proc. otrzymało mandat i zostało ukaranych w inny sposób. Jeżeli sprawcy wykroczenia udało się uniknąć konsekwencji, to jest to informacja, że kara nie jest nieunikniona nawet w przypadku, gdy wykroczenie wyjdzie na jaw. To przykład na brak skuteczności polityki karnej i potwierdzenie obiegowej opinii, że mi też może się udać.

 

Braki w edukacji i reedukacji

Innym z powodów obecnego stanu rzeczy jest jakość i sposób przekazywania wiedzy podczas kursów przygotowujących do egzaminu na prawo jazdy. Mimo, iż każdy kursant ma obowiązek zapoznania się w toku szkolenia z działaniem alkoholu lub innych środków odurzających na sprawność psychofizyczną, to okazuje się, że wiedza ta jest częstokroć niewystarczająca.

 

Z oceny przebiegu szkolenia teoretycznego i praktycznego, wykonanej przez dr Jadwigę Bąk z ITS wynika, iż 73,7 proc. kierowców (którzy ukończyli szkolenie w okresie nie dłuższym niż 2 lata od momentu badania), uznało, że wpływ alkoholu na zmianę zachowania kierowcy był w toku szkolenia teoretycznego omówiony w sposób niewystarczający do prawidłowego zrozumienia. 48,2 proc. respondentów odpowiedziało, że zagadnienie to nie było omawiane wcale.

 

Zatem, blisko co drugi młody kierowca nie zetknął się w toku szkolenia z tą problematyką w ogóle, a co czwarty (26,3 proc.) ocenił, że zagadnienie było omawiane w sposób wystarczający. Próżno zatem oczekiwać przepisowej jazdy, skoro „świeżo upieczeni” kierowcy nie mają świadomości o zgubnym wpływie używek na organizm.


Niedociągnięcia w zakresie edukacji to także brak zajęć reedukacyjnych czy psycho-edukacyjnych dla kierujących z problemem „alkoholowym”. Obecnie funkcjonujące rozwiązania są adresowane do wszystkich sprawców naruszeń przepisów o ruchu drogowym, w tym przede wszystkim do osób, które zgromadziły punkty karne np. za zbyt szybką jazdę. Zatrzymani za jazdę pod wpływem, czy po spożyciu alkoholu, nie mają oferty szkoleniowej obejmującej ich przypadek.

 

Potrzeba racjonalizacji

Dopiero, znając słabe punkty systemu rekrutacji kierowców, monitoringu oraz polityki karnej można podejmować środki zaradcze w celu zmiany obecnego stanu rzeczy. Racjonalizacja przepisów jest jednym z najważniejszych elementów, które mają wpływ na walkę z nietrzeźwymi kierującymi, ale potrzeba zmian dotyczy także szerszego zaangażowania społecznego, profilaktyki edukacyjnej i przede wszystkim zmiany myślenia i postaw, bo zwalczenie cichego przyzwolenia na jazdę „po kilku głębszych” może okazać się bardziej złożone niż reforma przepisów.

 

Fot. MM Ks. Dr Marian Midura, Krajowy Duszpasterz Kierowców Człowiek zasiadający za  kierownicą po spożyciu alkoholu narusza uniwersalne zasady moralności, zwłaszcza te, nam chrześcijanom najbardziej bliskie normy etyczne, takie jak miłość bliźniego i ochrona życia.


Ale czy słusznie, gdy mówimy o zagrożeniach w ruchu drogowym, jakie stwarzają nietrzeźwi jego uczestniczy, to zazwyczaj uwagę skupiamy na stratach moralnych i materialnych, a zwłaszcza na konsekwencjach prawnych, jakie ponosi pijany sprawca nieszczęśliwego zdarzenia?
Rzecz w tym, iż chyba za rzadko zdajemy sobie sprawę z traumy, którą zważywszy na wyrzuty sumienia przeżywa doprawdy każda osoba świadoma krzywd, wyrządzonych innym ludziom. Na przykład rodzicom, których dzieci straciły przez nas życie.


Dlatego na pytanie - ile można wypić alkoholu przed planowaną podróżą za kierownicą – własne sumienie odpowie nam: NIC!

 

Fot. ITS Jerzy Pomianowski, prezes zarządu Fundacji „Zapobieganie wypadkom drogowym”

 

Fundacja „Zapobieganie wypadkom drogowym”, działająca pod merytorycznym patronatem Instytutu Transportu Samochodowego, już od kilkunastu lat zabiega konsekwentnie o takie zmiany w polskim prawie, dzięki którym skutecznie zostaną ograniczone zagrożenia, jakie występują na szosach i ulicach.


Jedną z istotnych przyczyn tych zagrożeń bywa – i to w liczącej się skali – nietrzeźwość uczestników ruchu, a wśród nich zwłaszcza kierujących pojazdami. Jak dotąd, mimo pozornej surowości, obowiązujące przepisy w tej mierze okazują się praktycznie nieskuteczne. Dlatego optujemy za zmianami radykalnymi, a mianowicie za tym, aby wobec sprawców przestępstwa polegającego na prowadzeniu pojazdu w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi) lub pod wpływem środka odurzającego sądy obligatoryjnie orzekały przepadek pojazdu na rzecz Skarbu Państwa, chociażby ten pojazd nie stanowił własności sprawcy. Środki finansowe uzyskane po zlicytowaniu pojazdów mogłyby, na przykład, zasilać subkonto NFZ finansujące leczenie ofiar wypadków drogowych.


Mamy aktualny precedens do takiego rozwiązania prawnego. W niedawno przyjętej przez Sejm ustawie, wprowadzającej poprawki do Kodeksu Karnego, a dotyczącej reliktów ustrojów totalitarnych, par. 4 art. 256 stwierdza, że w razie skazania za takie przestępstwo sąd orzeka przepadek określonych przedmiotów, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.

Komentarze

    • Krystianek
    • Prawdą jest, że kontroli jest zdecydowanie za mało. W przeciągu 16 lat od kiedy jeżdżę po polskich drogach zostałem jeden raz profilaktycznie "przedmuchany".
    • KOLEC30
    • A jak wyglądałyby te statystyki jakby w Polsce podnieść dopuszczalny poziom alkoholu we krwi z 0,2 promila do 0,5 promila (jak w większości państw europejskich, że o Wielkiej Brytanii nie wspomnę - 0,8 promila) i jakby z tych statystyk wyrzucić wszystkich rowerzystów, którzy wracali do domu po 2 piwach. Pewnie by się okazało, że tych pijanych jest nagle o połowę mniej i że wcale nie powodują tylu wypadków. Dla jasności wcale ich nie bronię i nie usprawiedliwiam. Ale wprowadzając dopuszczalny poziom alkoholu we krwi na poziomie 0,2 promila to ustawodawca robi ze mnie przestępcę.
    • Chemicalsister
    • "przepadek pojazdu, chociażby ten pojazd nie stanowił własnosci sprawcy" - jestem na tak pod warunkiem, iż zostanie również powołany np. aparat, który skutecznie odzyska od sprawcy na rzecz właściciela kwotę będącą równowartością pojazdu. W przeciwnym wypadku, kto ma się bać kary? Sprawca czy właściciel pojazdu?
    • mir44
    • Jak mają się obawiać "miłośnicy" jazdy po pijaku skoro sądy są bardzo delikatne wobec zatrzymanych sprawców poważnych przestępstw ? Przykład ? W Łodzi za uszkodzenie innego auta i jazdę po pianemu (2,2 promila) były wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski otrzymał wyrok: 3 lat zakazu prowadzenia pojazdów i 5 tys zł grzywny!!!
    • anro
    • proszę najpierw uscislić statystyki , tzn rozdzielić ilość kierowców zatrzymanych przy zawartosci alkoholu do 0,5 i powyżej, a jak już będziemy w europie - rozmawiajmy dalej- jest zjawisko jeżdżenia po pijanemu czy nie ma. bo jeśli wrzucamy do jednego wora pieszych, rowerzystów, furmanów i kierowców - to to jest śmiech a nie powazna dyskusja.
    • anro
    • Czy ktoś potrafi przedstawić rzetelną statystykę przyczyn wypadków w Polsce? z tego co słychać z wypowiedzi policjantów w TV - wielu przyczyn nie rejestruje się , a policja podaje dwie- nadmierna szybkośc i alkohol, a gdzie wymuszanie przez tiry, wpychanie na trzeciego, nieprawidłowe wyprzedzanie , inne?
    • andrzej57
    • ZA MAŁE KARY DLA PIJAKÓW.MA TAKI ZABRANE PRAWKO ZA GORZOŁE SIADA I JEDZIE BEZ PRAWKA ZOSTAJE ZŁAPANY PONOWNIE DOSTAJE MANDAT 500ZŁ I DALEJ JEŹDZI NO ALE POLSKA STOI NA ZŁODZIEJACH I PIJAKACH I CI I CI SĄ CHRONIENI PRZEZ NASZE PRAWO A NAWET SĄ I TACY CO SPOWODUJE WYPADEK PO PIJOKU A POTEM WSADZAJĄ GO NA EUROPOSŁA -CHYBA ZA KARRE!!!!!
    • tusiek
    • Niestety,większość jezdżących po pijaku to recydywiści. Pożyczając takiemu auto możemy zakładać że będzie jechał pijany czyli podejmujemy ryzyko. Podobnie z leasingami-wtedy firma będzie dochodziła zaplaty od sprawcy. W innym przypadku pijacy bedą się kryli za leasingami jako sposobem na bezkarność.
    • tusiek
    • Bzdura! Są w Europie kraje gdzie jest 0% ! I tak powinno byc w Polsce bo inaczej ludzie kombinują-jedno piwko można,a może nawet dwa. A tak nie byłoby zmiłuj-ma być ZERO!!! Poza tym na jednym nie robi wrważenia 0,2 % a na innym robi wielkie wrażnie. Polska to kraj ludzi pijących i tylko 0% może okazać się sposobem na głupie tłumacznia. Ale lobby pijaków i browarów wywalczy pewnie 0,5 lub więcej...

Dodaj komentarz