Dwie prawdy o wypadku profesora Geremka

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Rafał Cieśla, Łukasz Cieśla

Liczba odwiedzin: 2255

Prokuratura zajmująca się wyjaśnieniem przyczyn wypadku prof. Geremka utrzymuje, że żaden z jego uczestników niczego nie pamięta. Okazuje się, że jest inaczej.

 

Pasażer Fiata Ducato powiedział dziennikarzom „Polski Głosu Wielkopolskiego”, że pamięta, jak auto polityka nagle wyjechało na ich pas i uderzyło w samochód. Tak zeznał podczas pierwszego przesłuchania. Doszło do niego tuż po wypadku. Podczas kolejnego, prowadzonego przez Fot. Katarzyna Warszta: Do wypadku, w którym zginął profesor Bronisław Geremek, doszło 13 lipca 2008 roku. prokurator z Nowego Tomyśla, było już inaczej.

 

– Mówiłem to samo, co wcześniej policjantom – relacjonuje Sebastian Sołtysiak. – W końcu doszliśmy do kwestii samego zderzenia. Wówczas pani prokurator po raz kolejny powiedziała o grożącej mi odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Pytała, czy wszystko pamiętam w stu procentach. Wtedy zacząłem się zastanawiać. Przestraszyłem się. Bałem się, że będę miał kłopoty. Wówczas już nie byłem pewien, czy pamiętam wszystko w stu procentach i dlatego wycofałem się z poprzednich twierdzeń – podkreśla pasażer Fiata.

 

Prokuratura zaprzecza, by wpływała na zeznania świadka. – Nie zgłaszał jakichkolwiek zastrzeżeń do przebiegu przesłuchania. Jeśli jednak teraz je ma, może złożyć skargę – mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

 

Sołtysiak ma jeszcze inne zastrzeżenia do pracy śledczych. Jak mówi, dostaje listy z prokuratury informujące go o możliwości wzięcia udziału w przesłuchaniach poszczególnych świadków. Korespondencja przychodzi ze sporym opóźnieniem. – O tym, że mogę wziąć udział w przesłuchaniu kierowcy z Niemiec, który był świadkiem wypadku, dowiedziałem się trzy tygodnie po fakcie – zaznacza.

 

Jak to wytłumaczyć? Prokurator Mazur-Prus wyjaśnia, że pokrzywdzony nie zawsze bierze udział w czynnościach. Dzieje się tak, jeśli którejś z nich nie będzie można powtórzyć podczas postępowania sądowego. A kierowca może zostać wezwany ponownie.

 

Sebastian Sołtysiak z detalami pamięta wydarzenia z 13 lipca. Nie stracił przytomności. Po zdarzeniu, razem z teściem, był zakleszczony w kabinie fiata. Wyciągnęli go dopiero strażacy. – Auto przewróciło się na bok. Przygniotło mi nogę do asfaltu. Miałem otwarte złamanie nogi. Teść zaczął tracić przytomność. Przyszła też jakaś kobieta i częstowała mnie wodą – mówi.

Komentarze

    • nabaam
    • No tak jak zawsze. Komuś koniecznie zależy żeby winę zrzucić na niepolityka. A przecież to nie żadna afera korupcyjna tylko niesczęśliwy wypadek, zaśnięcie za kierownicą Geremka. Proponuję każdemu z Was eksperyment. Wylączony silnik. Siadacie i trzymacie kierownicę, zamykacie oczy żeby zasnąć. W chwili zasypiania dużo ludzi ma taki nerwowy tik, gwaltownie ruszy nogą lub reką. I tak pewnie bylo. Zasypiająć pociągnąl kierownice w lewo i zanim otwarl oczy juz bylo po krakise i zginąl.
    • Roger
    • sorry facet, jestem odporny na Twój test.. ja i tak zawsze się miotam po całym fordzie jak jadę, wrzeszczę i tańczę...
    • TAD1
    • Wydawałoby się ,że te czasy już minęły. - A jednak ...
    • Conrado1
    • Nieudolna prokurator co ma w tym interes.
    • nabaam
    • No test to trzeba zrobić w realnych warunkach ale nie na publicznej drodze. Chodzi mi o zmęczenie. Bo stąd się biora wypadki. Ludzie się spieszą, bo jescze tylko kawalek, bo blisko, bo muszę tam być jutro, albo za 4 godziny. Niewielu ginie bo pojechali zakręt na wprost np. . Przeważnie to tak wygląda jak opisalem. Niekontrolowany odruch i skręt na lewy pas, albo i na prawo wprost w drzewo. Zasnąlem kiedyś na czerwonym świetle, na skrzyzowaniu. I jak się ocknąlem kierownica byla lekko skręcona w bok.
    • nabaam
    • A owa pani prokurator? Wszyscy znamy z mediów historie jak to gliniarze w radiowozie nie jadąc do żadnej akcji wyjechali z bocznej drogi na pelnym gazie taranując jakiegoś gościa i to ten poszkodowany zostal w sądzie sprawcą wypadku. Albo pan prokurator przygrzmocil w tyl innego auta, pewnie komórkę przy uchu trzymal, babka w aucie przed nim kręgi ma uszkodzone ale prokurator nietykalny więc babka sama winna że na czerwonym świetle się zatrzymala. Wlos na glowie się jeży. W Stanach na wlasne oczy widzialem jak gliniarz gliniarzowi mandat wlepil za przekroczenie szybkości. To jest prawo.
    • Abdel
    • Tak to już w tym kraju jest, jak sprawcą wypadku jest osoba publiczna, to jest to nieszczęśliwy wypadek - przypadek itp. A jak zwykły Kowalski to pirat drogowy, jechał nawalony jak stodoła albo coś w tym stylu. Nie wiem czy pamiętacie wypadek Otyłej ? brata zabiła ale co tam nie ważne, tak samo jak to że zapier... pewnie ze 200 na godzinę. Najważniejsze że jest znana i już się nie mówi o tym że pirat drogowy jechał. Dla mnie to żenada, czy to był Kowalski, Otyła czy Geremek lub jakiś prokurator to nie ma co się oszukiwać, to byli PIRACI DROGOWI niestety. Kara powinna być taka sama dla każdego
    • TAD1
    • Widzisz 'Nabaam". Całe szczęście , że takich śpiących jak Ty na czerwonym świetle na skrzyżowaniu jest niewielu. Inaczej byłaby masakra na tych skrzyżowaniach . I nie tylko prokurator najechałaby wówczas na Ciebie. Najechałby każdy ,kto pędzi na oślep jak idiota. Bo z chwilą zmiany światła na zielone ,Ty spałbyś dalej i stał na tym skrzyżowaniu ! I jeszcze z kierownicą skręconą . - Całe szczęście ,że inni kierowcy przewidują ,jadąc samochodem.

Dodaj komentarz