Dwie prawdy o wypadku profesora Geremka
Autor: Rafał Cieśla, Łukasz Cieśla
Liczba odwiedzin: 2255
Pasażer Fiata Ducato powiedział dziennikarzom „Polski Głosu Wielkopolskiego”, że pamięta, jak auto polityka nagle wyjechało na ich pas i uderzyło w samochód. Tak zeznał podczas pierwszego przesłuchania. Doszło do niego tuż po wypadku. Podczas kolejnego, prowadzonego przez
prokurator z Nowego Tomyśla, było już inaczej.
– Mówiłem to samo, co wcześniej policjantom – relacjonuje Sebastian Sołtysiak. – W końcu doszliśmy do kwestii samego zderzenia. Wówczas pani prokurator po raz kolejny powiedziała o grożącej mi odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Pytała, czy wszystko pamiętam w stu procentach. Wtedy zacząłem się zastanawiać. Przestraszyłem się. Bałem się, że będę miał kłopoty. Wówczas już nie byłem pewien, czy pamiętam wszystko w stu procentach i dlatego wycofałem się z poprzednich twierdzeń – podkreśla pasażer Fiata.
Prokuratura zaprzecza, by wpływała na zeznania świadka. – Nie zgłaszał jakichkolwiek zastrzeżeń do przebiegu przesłuchania. Jeśli jednak teraz je ma, może złożyć skargę – mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.
Sołtysiak ma jeszcze inne zastrzeżenia do pracy śledczych. Jak mówi, dostaje listy z prokuratury informujące go o możliwości wzięcia udziału w przesłuchaniach poszczególnych świadków. Korespondencja przychodzi ze sporym opóźnieniem. – O tym, że mogę wziąć udział w przesłuchaniu kierowcy z Niemiec, który był świadkiem wypadku, dowiedziałem się trzy tygodnie po fakcie – zaznacza.
Jak to wytłumaczyć? Prokurator Mazur-Prus wyjaśnia, że pokrzywdzony nie zawsze bierze udział w czynnościach. Dzieje się tak, jeśli którejś z nich nie będzie można powtórzyć podczas postępowania sądowego. A kierowca może zostać wezwany ponownie.
Sebastian Sołtysiak z detalami pamięta wydarzenia z 13 lipca. Nie stracił przytomności. Po zdarzeniu, razem z teściem, był zakleszczony w kabinie fiata. Wyciągnęli go dopiero strażacy. – Auto przewróciło się na bok. Przygniotło mi nogę do asfaltu. Miałem otwarte złamanie nogi. Teść zaczął tracić przytomność. Przyszła też jakaś kobieta i częstowała mnie wodą – mówi.