Dziury będą zarybiane

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 4281

Dwupasmówką S 86 z Katowic do Sosnowca przejeżdża na dobę przeszło 104 tys. samochodów. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeprowadziła badania i tak im wyszło. Z Katowic do Sosnowca jedzie więc 4300 samochodów na godzinę, prze całą dobę, dzień i noc, kilka na sekundę. Fot. Archiwum Polskapresse W generalnej dyrekcji bardzo się zdziwili, że aż tyle, bo do tej pory nie wiedzieli. Jest to chyba jedyna dyrekcja od budowy dróg na świecie, która nie wie ile po kraju jeździ pojazdów, dla których trzeba budować drogi. W Warszawie przybywa co roku 50 tys. samochodów ale oficjalnie też nikt nic nie wie. W wydziałach komunikacji oświadczono nam, że nie prowadzi się takiej statystyki.

Największy tłok na drogach jest więc na Śląsku, a zaraz potem w Warszawie. Codziennie wjeżdża do stolicy przeszło 216 tys. samochodów, czyli praktycznie codziennie rano stoi w korkach, bo wjechać się nie da. Największy tłok notowany jest, jak podaje pismo Metro, przy wjeździe przez Janki - 61 tys. na dobę, w Markach od strony Białegostoku - 56 tys., w Łomiankach – 55 tys., a od strony Piaseczna przez Pyry wjeżdża 54 tys. samochodów na dobę. Mieszkańcy willowych miejscowości typu Zalesie Dolne powszechnie sprzedają luksusowe wille za pół ceny i przenoszą się do Warszawy, aby nie tracić codziennie trzech godzin na dojazd.

Polska się dusi. Zarejestrowanych jest już przeszło 20 mln pojazdów, które nie mają się gdzie pomieścić. W Warszawie dalej nie buduje się nowych dróg, tylko stawia słupki, aby samochody nie miały gdzie zaparkować. Na jednym tylko rogu skrzyżowania ul. Odyńca z Al. Niepodległości postawiono 22 słupki (słownie: dwadzieścia dwa). Na jednym rogu! Na całym skrzyżowaniu kilkadziesiąt. Jest to po pierwsze – bezsens, a po drugie - chyba jakiś przekręt. Słupki w takiej ilości stawia się przecież nie po to, aby cokolwiek czyniły, tylko aby postawić i skasować pieniądze. Byłoby ciekawe dowiedzieć się ile słupków nawbijano już w Warszawie i ile wydaje się na to pieniędzy.

Drogi potrafimy już robić szybko. Parę kilometrów trasy wyjazdowej nad Zalew Zegrzyński z Warszawy przez Rembertów, wyasfaltowano przez dwa dni. Kilkuset Chińczyków pracuje przy budowie autostrady z Łodzi do Warszawy, a jak Chińczyk pracuje, to nie chodzi na piwo. Zaniedbania są wszakże tak wielkie(drogę do Katowic rozbabrano na odcinku kilkudziesięciu kilometrów, aż do Piotrkowa Trybunalskiego), a dziur w drogach też tak dużo, że coraz więcej. „Dziury w drogach będą zarybiane” – napisał jeden z widzów do programu Szkło Kontaktowe TVN.

Zobacz także

Komentarze

    • Piasek
    • Sprzedają wille za pół ceny i przenoszą się do centrum... bo są wygodni. Dla polaka przejechanie 10-12km rowerem do [pracy to nie honor... a skuterem - wstyd. Komunikacją miejską - obora, no to się jeździ własnym autem... Z jednego domu jadą 2, w każdym jedna osoba a pracują w tej samej okolicy. Ile jest takich obrazków ?? Najpierw stoją w korkach po 1,5h w jedną stronę a później walka o miejsce, żeby gdzieś zaparkować. Lenistwo, szpan i zamiłowanie do luksusu nas zgubi...
    • Piasek
    • Jeżeli dodamy do tego głupotę legislacyjną oraz przerost i nieróbstwo urzędnicze mamy gotowy koszmar drogowy.
    • Polark
    • 30 lat temu były luzy na drogach, miejsc do parkowania wystarczało dla wszystkich i też ludzie narzekali, że np. autobusy są zatłoczone albo w pociągu nie ma miejsca.
    • Miromat
    • Niech tylko 1/3 tych co jeżdżą samochodami przesiądzie się do komunikacji miejskiej to zobaczycie co będzie. W metrze nawet tokijscy upychacze nie pomogą, a do tramwaju czy autobusu da się wsiąść do trzeciego czy czwartego. Polark napisał prawdę - 30 lat temu w Warszawie w godzinach szczytu dostać się do tramwaju to była sztuka. Już dzisiaj metro w szczycie jest zapchane do granic. Więc może ci zwolennicy wyrzucania samochodów z miasta niech tak nie krzyczą, bo mogą mieć tylko gorzej.
    • Pan Pikuś
    • Do Piasek: zapomniałeś jeszcze napisać o obrazie boskiej, poruszających się na amfibiach i skuterach, którymi by ludzie mieli dojeżdżać w deszcz, śnieg i mróz. A takich dni w ubiegłym roku było prawie 2/3. I jeszcze pytanie: jak ktoś stać na dwa samochody to ma nimi nie jeździć?
    • Bernard Inkwizytor
    • Hej, Panie Piasek, z liczeniem kłopoty ? Mieszkam pod Krakowem 13km, dojazd i powrót 4 osób to koszt ok 15 zł, samochodek ok 7 ?? Mozna kupic karte MPK ale to pod warunkiem, ze sie jezdzi w jedno miejsce (do fabryki i do domku , jak za komuny) Pozdrawiam, Bernard Inkwizytor

Dodaj komentarz