Elektryczne nie jest ekologiczne

Porady / Warto wiedzieć

Autor: Ben Webster "The Times"

Liczba odwiedzin: 3392

Chcesz mieć ekologiczny samochód? To nie kupuj elektrycznego! Według nowych badań napędzane energią elektryczną auta szkodzą środowisku bardziej niż tradycyjne.


Fot. Protoscar Do niedawna uchodziły za świetną inwestycję. Pojawiały się głosy, że mogą stać się mocną konkurencją dla aut hybrydowych. Koncerny samochodowe na fali rosnącej popularności ekologicznych idei produkowały je coraz chętniej. Kierowcy przekonani o tym, że przyczyniają się do ochrony środowiska, równie często rozważali ich kupno.

Wygląda jednak na to, że erę elektrycznych samochodów, która nie zdążyła się jeszcze nawet na dobre zacząć, wkrótce czeka spektakularny koniec. Przyczyną kłopotów stały się wyniki pierwszej kompleksowej analizy łącznej emisji zanieczyszczeń samochodów elektrycznych w fazie produkcji, eksploatacji i utylizacji.Okazało się bowiem, że łączna emisyjność samochodów elektrycznych może być wyższa niż ich benzynowych kuzynów. A wszystko ze względu na ilość energii potrzebną do wyprodukowania akumulatorów.

CZYTAJ TAKŻE:

Auta elektryczne to już teraźniejszość

Na stacjach Orlenu "zatankujesz" auto elektryczne

Fot. Archiwum By zaoszczędzić na łącznej ilości wyemitowanego do atmosfery dwutlenku węgla, właściciel elektrycznego auta musiałby przejechać co najmniej 130 tys. km. Wiele samochodów elektrycznych nie osiągnie takiego przebiegu, ponieważ ich zasięg z reguły nie przekracza 150 km na jednym ładowaniu i nie nadają się do długich podróży. Nawet gdyby przejechały 150 tys. km, zaoszczędziłyby tylko około tony dwutlenku węgla.

Badania, które zapoczątkowały kontrowersje wokół aut napędzanych energią elektryczną, zostały zlecone przez Low Carbon Vehicle Partnership (Partnerstwo ds. Pojazdów Niskowęglowych), instytucję współfinansowaną przez rząd i przemysł motoryzacyjny. Stwierdzono, że średniej wielkości auto elektryczne wyprodukowałoby około 23,1 ton dwutlenku węgla w całym okresie użytkowania, podczas gdy dla podobnego samochodu benzynowego byłyby to 24 tony. Emisje przy produkcji pojazdów elektrycznych są o co najmniej 50 proc. wyższe, ponieważ akumulatory robi się z takich materiałów jak lit, miedź i krzem, których przetwarzanie wymaga dużych ilości energii.

Fot. Archiwum Akumulatory prawdopodobnie po kilku latach będą się nadawały do wymiany. Kiedy dołożymy emisję z produkcji drugiego akumulatora, łącznie otrzymamy 12,6 ton dwutlenku węgla, w porównaniu do 5,6 ton dla samochodu benzynowego. Dwukrotnie większa jest również emisyjność utylizacji, tyle energii pochłania bowiem odzyskanie i recycling metali z akumulatora. W badaniu uwzględniono również emisję elektrowni produkujących prąd do ładowania akumulatorów.

To najważniejsze elementy analizy, które wzbudziły niepokój tak ekologów, jak samych kierowców. Podważają one bowiem koncepcję walki ze zmianami klimatycznymi przez szybkie wprowadzenie do użytku aut elektrycznych. Już jakiś czas temu bowiem Komisja Zmian Klimatycznych, brytyjska instytucja nadzorująca, zaapelowała o zwiększenie liczby tych pojazdów w Zjednoczonym Królestwie z kilkuset obecnie do 1,7 mln w 2020 r.

Dodatkowo ministerstwo transportu wyda w przyszłym roku 43 mln funtów na dotacje w wysokości 5 tys. funtów dla 8600 osób chętnych na zakup samochodu elektrycznego. Właśnie toczy się dyskusja nad rozszerzeniem tego projektu. Jaki będzie finał?_Okaże się w najbliższych miesiącach.

Dyrektor Low Carbon Vehicle Partnership Greg Archer tuż po opublikowaniu wyników analizy wyjaśnił, że przemysł motoryzacyjny podaje łączną emisję, a nie tylko ilość dwutlenku węgla wydostającego się z rury wydechowej. Wszystko po to, by nie wprowadzać konsumentów w błąd. Dodał jednocześnie, że osobiście uważa, iż kierowcy, którym zależy na minimalizacji emisji, powinni kupić mały, oszczędny samochód na benzynę lub ropę. – Ludzie muszą dostosować technologię do swoich konkretnych potrzeb i idei, którymi kierują się w życiu – dodaje Archer.

Zobacz także

Komentarze

    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • takie dylematy może rozstrzygnąć jedynie rachunek ekonomiczny czyli obciążenie wszelkich sposobów trucia. W miastach sytuacja zaś jest jasna :trzeba zakazać emisji spalin póki nie ma sposobu na precyzyjny pomiar emisji. (czasowo zawieszając, pod pewnymi warunkjami, zakaz zimą ) i spel na przyszłość do redaktorów wysmażających kolejne podobne artykuły: odłóżcie na margines kwestię CO2, chodzi o całą resztę trucizn
    • Tadeusz
    • No i doszli do wniosków, do których ja doszedłem kilka lat temu. Podstawowa zasada: Prąd nie bierze się z powietrza, trzeba go wytworzyć. Więc elektrownie wszelkiego rodzaju muszą działać. Odnawialnych źródeł nie biorę pod uwagę, bo to mały procent. Reszta zaśmieca atmosferę różnymi związkami. Jeśli koszt wytworzenia czegoś mającego ograniczać emisję CO2 jest większy niż dotychczas użytkowanej rzeczy to znaczy, że pozorna oszczędność jest przerzucona na producenta. Czyli - nie ma oszczędności, lecz jest wielki przekręt mający na celu nabicie komuś kabzy pod pozorem dbałości o ekologię.
    • Tadeusz
    • Bo do wytworzenia np. akumulatorów do samochodów hybrydowych zużywa się tyle energii i surowców, że nawet najbardziej oszczędna jazda nigdy się nie zwróci w postaci mniejszej emisji CO2, nie mówiąc już o kosztach/surowcach. Najlepszym przykładem jest energooszczędna świetlówka, czyli ekooszustwo stulecia: http://frycz.pl.salon24.pl/144326,swietlowka-kompaktowa-czyli-my-ekofrajerzy Polecam lekturę i zachęcam do wyciągnięcia wniosków.
    • bezimienny
    • Żyjemy w wieku głupoty. Widzę, że odzywają się głosy przeciwników ekologii, która nie tylko zajmuje się emisją dwutlenku węgla czyli CO2. Dlaczego przytaczacie sformułowania w stylu, że samochody elektryczne i żarówki energooszczędne są nieekologiczne? Odpowiedź jest prosta: bo macie w tym określony cel. Pytanie tylko jaki? Moim zdaniem wypowiadacie się w dziecinie bardzo skomplikowanej bo interdyscyplinarnej w sposób laicki a winny za to jest system polskiego szkolnictwa. Potem pojawiają się głosy - potworki językowe jak: ekofrajerzy, ekooszustwo itp Propagujecie pogląd że ludzie są bez winny
    • morasm
    • niestety taka prawda, elektryczne samochody tez szkodza, ich utylizacja jest trudniejsza. bajki o czystej elektrycznej energii to mozna sprzedawac dzieciom i starym babciom. wiatrakow nie mozemy stawiac bo przeszkadzaja ptakom, a wiadomo jak sie konczy zabawa z atomami. jakby ci co potrzebuja uzywali 2.5 litrowych limuzyn, a ci co jezdza po miescie 1 litrowych mikrusow to by nie bylo problemu. jedzie taki do pracy przez miasto swoim palacym 20 litrow bmw, tylko po to zeby wydluzyc meskosc...
    • morasm
    • w tym bmw zwykle jest ekologiczna instalacjalpg z pelni ekologzicznie regulowana sruba odkrecona na maxa, zeby byla moc pod maska. prawda jest taka ze caly przemysl truje. to co zuzywa w czasie eksploatacji malo paliwa, pradu czy energii w jakiejkolwiek postaci wymaga tego wkladu przy produkcji. tak jest z nowoczesnymi dieslami, benzynowymi silnikami itp ktore pala malo i nie truja ale wymagaja drogich i trudnych w produkcji elementow, ktorych wytworzenie kosztuje emisje i zniszczenie srodowiska przy wydobyciu
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • rozwiązaniem problemu drogości oszczędnych silników jest racjonalny dobór wielkości do zapotrzebowania- w wypadku miejskiej spokojnej, płynnej jazdy do mocy kilku kW (czyli 1 cylindrowego na ogół ). Problem polega na tym, że z powodu gorących głów maniaków deb...o sorry : dynamicznej jazdy taki dobór musi być wspomagany przez państwo. a jak - opisałem wyżej
    • ppoland
    • http://frycz.pl.salon24.pl/144326,swietlowka-kompaktowa-czyli-my-ekofrajerzy Przeczytaem od deski do deski razem ze wszystkimi komentarzami. To otwoera oczy na świat. Czytajcie o ekologii i nie tylkoo. Polecenia godna strona!
    • sarah
    • Cała ta ekologia to jeden wielki biznes w którym chodzi głównie o kasę, nie o ekologię
    • Tadeusz
    • Jakieś argumenty za? Bo przeciw już podałem. Poza tym ekologia nie zajmuje się emisją dwutlenku węgla, jak napisałeś, lecz redukcją emisji. Ale cóż, jak widać system szkolnictwa jest niedoskonały, co twój post potwierdza.
    • opoka
    • Ta technologia jest stosunkowo nowa, ciągle się rozwija , ale sa już bardzo dobre, ekonomiczne i ekologiczne efekty. Wystarczy spojrzeć na parametry np. nowego C30.
    • Ramboost (gość)
    • Mój post był odpowiedzią do @bezimienny, raczej bezmózgi, ale Motofakty coś skopały w układzie forum i posty się rozjechały.
    • mar (gość)
    • Technologia została wymyślona przeszło 170 lat temu (Ogniwo wodorowe konstrukcji Williama R. Grove'a z 1839 roku) i została udoskonalona przez NASA . Najnowsze osiągnięcie to ogniwo alkoholowe działające na tej samej zasadzie możecie to zobaczyć http://www.ultracellpower.com/assets/XX55_Data_Sheet_02-15-2011.pdf http://www.pcworld.pl/news/156931/Alkoholowe.ogniwa.do.notebookow.juz.na.sprzedaz.html http://pl.wikipedia.org/wiki/Ogniwo_paliwowe 200% ekologii (H2O+CO2) o 100% bezpieczniejszy spirytus (niż tradycyjne paliwa a nie mówiąc o wodorze) Koszt 1l spirytusu w hurcie bez akcyzy ok.3zł. Jedno podstawowe pytanie dlaczego ????????????????? nie powstał pojazd z ogniwem alkoholowym!!!!!! Wyobraźcie sobie: Bliski Wschód, tankowce, przemysł samochodowy, wielkie koncerny i.t.d. NIKT NIE ZARABIA I NIE KONTROLUJE CIEBIE ?!?!?!?!?! Nikt kto to rozumie i ma władzę nie dopuści do tego!!!! Gdzie ekolodzy ?!!!!!! Mariusz

Dodaj komentarz