Ferrari w dobrym stanie
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 4217
Sprawa jest dodatkowo ciekawa. Członkowie partii wykupywali tzw. cegiełki na budowę domu, więc logicznie rozumując, powinni mieć udziały w salonie Ferrari. Taki zakręt zrobiła historia. Może i gen. Jaruzelskiego zaproszą na otwarcie.
Ferrari stoją na razie przykryte pokrowcami. Na ogół jest tu korek, więc nawet jak ktoś kupi, to nie będzie mógł wyjechać. Auto kosztuje w granicach 900 tys. zł. w zależności od wyposażenia. Tapicerka w skórze, w kolorze złocistym, wymaga paru tysięcy dopłaty, ale Ferrari bez skóry, to jak poseł Kłopotek bez butów.
Od dawna piszemy, że w luksusie w Polsce nigdy nie było kryzysu i na Ferrari są już klienci, chociaż na polskich drogach jeździć tym się nie da. Przyspieszenie 3,8 s, szybkość 320 km/h. Wsiedliśmy do Ferrari na targach samochodowych we Frankfurcie, ale wysiąść się już nie dało i musieli nas wyjmować. Nie jest to samochód dla ludzi cierpiących na korzonki nerwowe.
Układ na rynku jest następujący: Rolls- Royce’a w królewskiej wersji Phantom, można kupić za 2,3 mln. zł., Bentley kosztuje ok.800, Ferrari 900, a Porsche w granicach 400 tys. zł. Auta tej klasy zdecydowanie tracą na wartości. Po trzech latach co najmniej 50 procent. W Domu Handlowym Panorama wystawiono trzyletnie Ferrari w dobrym stanie za 550 tys. zł. W komisie przy ul.Samochodowej zresztą, oferowano 15. letniego Rolls-Royce’a za 80 tys. zł. ale nikt nie chciał kupić, bo palił 32 litry. Na rynku w Polsce jest też kilka Maybachów, które pełnią funkcję luksusowych, topornych szaf do przewożenia prezesów. Maybachem (pożyczonym) jeździł Ojciec Rydzyk i od tego czasu nikt nie chce tego kupować.
Ferrari, podobnie jak Maserati, należy do Fiata. Nie jest tak dobre jak Fiat Panda z Tych, ale podobno też się nie psuje. Salon w Warszawie prowadzić ma wnuczek Sobiesława Zasady Daniel Chwist, ale z tego co wiemy, Zasada ma tu udziały nie tylko w postaci wnuczka.