Wszystko
o samochodach

Porady / Eksploatacja

Filtr DPF. Co powoduje jego usunięcie?

Data publikacji: Autor: (ip)

Fot. Andrzej Wiśniewski Smog to w ostatnich tygodniach temat numer jeden. W Polsce jego przyczyną jest tzw. niska emisja, czyli pyły i gazy pochodzące z przemysłu, gospodarstw domowych oraz transportu. Co z kierowcami, którzy decydują się na wycięcie filtra DPF?

Uznaje się, że transport jest źródłem zaledwie kilku procent emisji szkodliwych pyłów, są to jednak dane uśrednione. W dużych miastach, takich jak Kraków czy Warszawa, transport odpowiada niemal za 60 proc. emisji zanieczyszczeń. Olbrzymi wpływ na to mają samochody z silnikami Diesla, które emitują znacznie więcej szkodliwych spalin niż auta z silnikami benzynowymi. Ponadto, kierowcy, którzy decydują się na wycięcie filtra DPF odpowiedzialnego za wypalanie szkodliwych cząstek, nieświadomie przyczyniają się do pogorszenia jakości powietrza.

Krótki dystans – duża emisja

W miastach, po których jeździ dużo pojazdów z silnikami Diesla, znacząco wzrasta poziom smogu oraz ryzyko zachorowania na raka, ponieważ cząstki stałe opuszczające rurę wydechową wykazują silne działanie rakotwórcze. Największą emisję sadzy oraz związków toksycznych dla naszego organizmu możemy zaobserwować podczas rozruchu silnika i jego pracy w niskiej temperaturze. W początkowych momentach pracy silnika, każde mocniejsze otwarcie przepustnicy to również większa emisja sadzy.

Część zamienna, która ma znaczenie

Aby ograniczyć nadmierną emisję spalin, producenci samochodów z silnikiem diesla wyposażają pojazdy w filtr cząstek stałych, który ma dwie zasadnicze funkcje. Pierwszą jest zatrzymywanie cząstek stałych wydobywających się z silnika, a drugą ich wypalanie wewnątrz filtra. Filtr ten – jak wszystkie części zamienne w samochodzie - z czasem ulega zużyciu i wymaga wymiany lub regeneracji. Szukając oszczędności, niektórzy kierowcy decydują się na zupełne usunięcie filtra, nie wiedząc o tym, że w ten sposób znacznie zwiększają poziom emisji szkodliwych związków do atmosfery.

Redakcja poleca:

Volkswagen wstrzymuje produkcję popularnego auta
Kierowców czeka rewolucja na drogach?
Dziesiąta generacja Civica już w Polsce

Usuniesz – nie pojedziesz

Coraz częściej pojawiający się problem smogu w dużych aglomeracjach wymusi prawdopodobnie w przyszłości większy nacisk na kontrole drogowe emisji spalin, tak jak ma to miejsce poza granicami naszego kraju. Na przykład w Niemczech jeżeli podczas rutynowej kontroli zostaniemy przyłapani na poruszaniu się samochodem bez filtra cząstek stałych, zostaniemy dotkliwie ukarani. Mandaty sięgają kwot rzędu nawet kilku tysięcy euro, a kontynuowanie jazdy takim pojazdem będzie niedopuszczalne. Polskę jako członka Unii Europejskiej obowiązują takie same normy emisji spalin. W związku z tym pojazdy z wyciętym filtrem cząstek stałych czy bez katalizatora nie powinny przejść przeglądu okresowego, a diagnosta nie powinien dopuścić ich do ruchu. Kierowcy pojazdów, w których zostały usunięte elementy takie jak filtr cząstek stałych czy katalizator będą ponownie musieli je zamontować.

Jak się chronić?

Aby zabezpieczyć się przed wszechobecnym smogiem, warto zainwestować w dobry filtr kabinowy. Jego rolą jest filtracja powietrza, które wpada do kabiny w samochodzie. Na rynku występują filtry tradycyjne oraz węglowe. Aktywny węgiel w filtrze ma zdolność pochłaniania różnych substancji. W praktyce oznacza to, że filtr pochłania nie tylko elementy stałe (pyłki, kurz), ale i część uciążliwych gazów. Dzięki filtrowi kabinowemu do płuc kierowcy i pasażerów dociera czystsze powietrze. Filtr kabinowy powinien być regularnie wymieniany – optymalnie dwa razy w ciągu roku – wiosną i jesienią. Dobrej jakości filtr węglowy to wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych.

Kamil Król, Product Manager z firmy Inter-Team odpowiedzialny za układ wydechowy i filtracyjny.

Warto wiedzieć: Kiedy używanie telefonu w samochodzie nie jest wykroczeniem?

Źródło: TVN Turbo/x-news

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • M (gość)

    no nie wierze że kierowcy wycinając filtr nie wiedzą że poziom zanieczyszczen drastycznei z jego auta wzrasta , ale ten to właśnie cwaniaczek ma w d...pie innych których będzie truł. My mieszkancy miasta cierpimy przez to ze w dużej mierze zatruwają nas przyjezdni. O ile część mieszkańców miasta jeżdzi kom miejską zostawiając auto o tyle przyjezdni musza podjechać pod drzwi tak jak to zwykle czynią swoimi starymi dieslami. czekamy na zakazy wjazdu aut bez aweryfikowanego poziomu spalin do miasta. Nakleja ,że auto spałnia normy spalin jest dobrym rozwiązaniem. Nie masz naklejki jeżdziesz taxi, MPK lub płacisz mandat. PROSIMY o szybką DOBRĄ ZMIANĘ

  • M (gość)

    A I JESZCZE JEDNO udział w smogu aut jest większy niż nam się wydaje. To w takim razie dlaczego poza zimą nasze powietrze w Lublinie często pozostawia wiele do zyczenia. Tzn jak nie ma przekroczenia norm o 1000% a jest o 200% to nie ma problemu . Otóż JEST. Jest podobny jeśli jest ciepło zdecydowanie więcej czasu spędzamy na zewnątrz. Latem jest to 100% zanieczyszczenie z e spalin . W centrum idąc piechotą az niedobrze się robi od tego smrodu spalin. Władze Lublina czas podejmować decyzje odnośnie drastycznego ograniczenia ruchu w miescie, bo obiegowa opinia że Lublin ma dobre powietrze odeszła i dobrze. Ta zima otworzyła wielu mieszkańcom OCZY.

  • Rafał (gość)

    Do pana M: Producenci aut wmówili użytkownikom, że diesel jest niezniszczalny, oszczędny i czysty. Zrobili sobie z autami z dieslem dodatkowe źródło przychodów, bo filtr DPF to niedopracowany szajs, który spędza sen z powiek wielu właścicielom aut z silnikiem diesla. Niestety sam takie auto, i po wydanych poważnych pieniądzach na regenerację filtra, zdecydowałem się na jego usunięcie. Długo biłem się z myślami, ale jak usłyszałem, że mam kupić nowy filtr za 7 tysięcy złotych plus robocizna i męczyć się dokładnie tak samo jak ze starym, zrezygnowałem z tej opcji. Powiesz, że nie stać mnie na ten samochód, to sprzedaj, ale ja nie chcę sprzedać znakomitego samochodu z pewną przeszłością z salonu, żeby kupić za te pieniądze składany z przestanku złom z kręconym licznikiem do magicznych 170 tysięcy. Na nowy drugi raz mnie nie stać, ten dopiero co spłaciłem i mam inne wydatki. Gdyby mi ktoś powiedział, że samochód ten nie jest do miasta bo filtr - nie kupiłbym - ale nie da się tego cofnąć.

  • Leon Z (gość)

    Samochody mają bardzo mały wpływ na smog... Wystarczy zobaczyć co jest w smogu - głównie pył PPM 10 i 2.5. To nie ma związku ze spalinami. Ale przy okazji można ludziom wcisnąć ciemnotę. Ciemny lud wszystko bezmyślnie kupi, co TV powie.

  • winek (gość)

    Racja, że auta w dużych miastach odpowiadają za sporą część zanieczyszczeń. Myślę, że to czas ma promowanie aut hybrydowych, które mają niższą emisję i spalanie. Może powinny być jakieś dopłaty do zakupu takiego auta, bo na razie ceny są dla wielu wysokie. Ja sam kupiłem Toyotę Prius w 2008 i na swoim osiedlu byłem atrakcją. Wielu pytało się po co. Ja jednak wybrałem hybrydę Toyoty ze względu na niskie spalanie, małą awaryjność i trwałą baterię.

  • Norbert (gość)

    To niech ten filtr DPF kosztuje tule co inne filtry w samochodzie , i nie będzie problemu z usówaniem !!! A nie cena z kosmosu często wartości jednej trzeciej pojazdu !!!

  • Autonagar (gość)

    W Unii wodorują silnik obniżajac zadymienie z diesla nawet o 70 %, jak nie przejdzie testów zadymienia musi rozebrać i wyczysćić EGR lub DPF/FAP. Wodorowanie przy okazji usuwan nagar z silnika co pozwala sporo zaoszczędzić na elementach układu spalania

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Motofakty mazowieckie

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.