Fiskus z nadpłaty potrąci zaległy mandat

Przepisy / Mandaty

Autor: Alicja Zboińska, współp. rk

Liczba odwiedzin: 3816

Urzędy skarbowe skrupulatnie kontrolują osoby, którym mają zwrócić nadpłacony podatek. Zanim urzędnicy przeleją pieniądze na konto podatnika, sprawdzają czy nie zalega on z płaceniem mandatów, albo nie ściga go komornik.

Fot. Archiwum

Ze zwrotem znacznej części podatku pożegnał się już pan Robert z Łodzi. Uzbierało mu się blisko 1500 zł zaległych mandatów, na dodatek nie spłacił w terminie ostatniej raty kredytu za telewizor. Twierdzi, że nie jest to celowe działanie.


- O mandatach i tej racie to, prawdę mówiąc, zapomniałem - przyznaje łodzianin. - Formularz PIT-37 złożyłem już na początku stycznia, żeby szybciej otrzymać zwrot podatku. Chciałem za te pieniądze wyremontować samochód. Już wiem, że albo przełożę remont albo wezmę kredyt, by mieć pieniądze. Urząd oddał mi tylko 400 zł.


Agnieszka Pawlak, rzeczniczka Izby Skarbowej w Łodzi, przypomina, że zgodnie z prawem nadpłaty podatku są w pierwszej kolejności zaliczane na poczet zaległości podatkowych i innych zobowiązań.


CZYTAJ TAKŻE


Nowe zasady rejestracji pojazdów

Mandaty niezgodne z prawem?


- Dotyczy to takich wierzycieli jak policja, ZUS, gminy, inne organy podatkowe - wylicza Agnieszka Pawlak. - Jeżeli otrzymaliśmy np. mandat, którego do dnia złożenia zeznania nie zapłaciliśmy, to możemy być pewni, że kwota nadpłaty będzie mniejsza o wysokość mandatu i kosztów egzekucyjnych.


Agnieszka Pawlak nie potrafiła nam powiedzieć, ilu podatników z Łodzi dostanie mniejsze zwroty nadpłaconego podatku. Wielu łodzian rozliczenie z fis-kusem zostawia na ostatnią chwilę, więc ich PIT-y dopiero będą analizowane. Pracownicy urzędów skarbowych podkreślają jednak, że nadpłata najczęściej potrącana jest na zapłatę zaległych mandatów wystawionych przez drogówkę.


Spodziewa się tego pani Elżbieta z Łodzi, kierowniczka działu personalnego firmy produkcyjnej, która w listopadzie zbyt szybko jechała autostradą z Poznania do Emilii.


- Wracałam z wyjazdu służbowego, spieszyłam się do syna, który paskudnie się przeziębił - wspomina łodzianka. - Mąż musiał iść do pracy i synek został z sąsiadką, schorowaną starszą panią. Jechałam 170 km/godz. Dostałam 500-złotowy mandat.


W łowickiej skarbówce komornik w minionym roku dokonał blisko 3 tys. zajęć. Nadpłaty PIT wyniosły ponad 14 mln zł, ale tyle na konta podatników nie trafiło. Na same mandaty drogowe zajęto ponad 6 tys. zł.


Źródło: Dziennik Łódzki

Zobacz także

Komentarze

    • Tadeusz
    • Największy poborca podatków na działalność nic nie robiącego rządu w Polsce dostaje jeszcze większe uprawnienia od koryciarzy (no bo przecież posłowie muszą mieć na podwyżki swoich płac). I co się dziwić, że Urząd Skarbowy jest postrzegany gorzej, niż najgorszy bandyta?
    • Polark
    • Jechałam 170 na godzinę i tłumaczenie, bo "synek został z sąsiadką, schorowaną starszą panią" - dobrze, że z nią nie został na zawsze.

Dodaj komentarz