Fiskus zagląda do służbowych aut

Przepisy / Warto wiedzieć

Autor: Anna Jorgas

Liczba odwiedzin: 17585

Firmowy samochód to przede wszystkim narzędzie pracy, ale coraz częściej bywa też dodatkiem do pensji. Jeśli pracodawca się zgodzi, pracownik może takim autem jeździć także w prywatnych celach, np. na urlop. Zgodnie z prawem powinien wtedy zapłacić podatek dochodowy. Czy urząd skarbowy może sprawdzić, jak pracownik wykorzystuje służbowy samochód?

 

W zasadzie służbowy samochód przeznaczony jest do wypełniania obowiązków zawodowych. Zakres jego używania zwykle określa umowa o pracę. Można w niej zastrzec, że pracownik nie ma prawa wykorzystywać auta do swoich prywatnych spraw.

 

Menedżerowie albo inne osoby, na którym firmom szczególnie zależy, zazwyczaj mają prawo używać auta również do własnych potrzeb. Mogą nim odwieźć dzieci do szkoły, pojechać na zakupy i na wakacje. Zasady Fot. AME prywatnego korzystania ze służbowego samochodu powinna określać odrębna umowa z pracodawcą. Tu również mogą być rozmaite zastrzeżenia, np. że autem można jeździć tylko w Polsce, że koszty paliwa pokrywa pracownik, że parkuje tylko na strzeżonych parkingach itp.

 

Przychód na kółkach

 

Urzędy skarbowe uznały, że jeżdżąc służbowym autem w prywatnych celach, pracownik uzyskuje korzyść, a więc przychód. Nawet wtedy, gdy sam kupuje paliwo i płaci za naprawy czy przeglądy. Zgodnie z art. 12 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych przychód taki jest opodatkowany jako nieodpłatne świadczenie od pracodawcy.

 

A zatem obliczając zaliczkę na podatek pracodawca musi doliczyć do przychodu pracownika ze stosunku pracy przychód z tytułu używania firmowego samochodu. Proste, ale tylko na pozór. Jest bowiem mnóstwo przypadków, gdy sfera zawodowa przeplata się z prywatną. Np. u pracowników, którzy mają nienormowany czas pracy i są dyspozycyjni 24 godziny na dobę.

 

Problem jest również wtedy, gdy pracownik wykorzystuje auto do własnych potrzeb, choć pracodawca formalnie nie wyraził na to zgody.

Powstaje więc pytanie, czy urząd skarbowy jest w stanie udowodnić, że auto jest wykorzystywane w celach osobistych? Jak pracodawca ma wycenić wartość korzyści płynącej z prywatnego używania firmowego auta?

 

Stawki jak z wypożyczalni

 

Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych mówi, że wartość świadczenia ustala się "na podstawie cen rynkowych stosowanych przy świadczeniu usług lub udostępnianiu rzeczy lub praw tego samego rodzaju i gatunku, z uwzględnieniem w szczególności ich stanu i stopnia zużycia oraz czasu i miejsca udostępnienia" (art. 11 ust. 2a pakt 4). W praktyce urzędy skarbowe zalecają, by przy ustalaniu przychodu odnieść się do stawek stosowanych przez wypożyczalnie samochodów. Obliczony przychód każą pomniejszyć o koszty poniesione przez pracownika (np. na naprawy), a powiększyć o koszt paliwa, jeśli zapłacił za nie pracodawca.

 

Stawki w wypożyczalniach są bardzo wysokie z powodu drogich polis ubezpieczeniowych. Z podatkowego punktu widzenia korzystanie z firmowego auto poza pracą może okazać się zupełnie nieopłacalne. Dlatego pracodawcy niechętnie podpisują oficjalne umowy o używaniu służbowych aut do prywatnych celów, licząc na to, że fiskus i tak nie dojdzie jak jest w rzeczywistości.

 

Naloty na flotę

 

Urzędom skarbowym z pewnością nie będzie łatwo sprawdzić, w jaki sposób pracownik korzysta z samochodu będącego własnością firmy. Ale kontrolerzy mają swoje sposoby. Mogą np. zakwestionować fakturę na paliwo wystawioną w dzień wolny od pracy albo w turystycznej miejscowości, w której firma nie prowadzi żadnych interesów. Podejrzliwie podejdą do kosztów eksploatacji auta z firmowej floty wykazywanych w tym samym czasie, gdy pracownik przebywał na urlopie. Wezmą pod uwagę również zakres obowiązków pracownika. Jeśli charakter jego pracy nie będzie uzasadniał wykazywanych w dokumentach kosztów eksploatacji, wyjazdów poza miejsce pracy itp. urząd skarbowy naliczy przychód.

 

Kontrolerzy mogą też zrobić “nalot” w piątkowe popołudnie i sprawdzić, czy użytkownicy aut, które nie wróciły na weekend do firmy, mają wystawione delegacje służbowe.

Efektem kontroli może być konieczność zapłacenia przez pracownika zaległego podatku. Firma ryzykuje zaś tym, ze fiskus zakwestionuje jej prawo do zaliczania w koszty odpisów amortyzacyjnych od wartości samochodów oraz wydatków związanych z ich eksploatacją.

 

 

 Podstawa prawna

Ustawa z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (urzędowy tekst jednolity w Dz. U. z 2000 r. nr 14, poz. 176)

Interpretacje:

Drugiego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Bielsku-Białej z 26 października 2004 r. (sygnatura PD/2/415-25/2004/29389)

Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego w Warszawie z 5 sierpnia 2005 r. (1472/RPŁ/415-59/05/SZM) oraz z 1 lutego 2006 r. (1472/DPC/415-1/06/DW)

Drugiego Urzędu Skarbowego w Katowicach z 28 lipca 2006 r. (PDFN/415-82/06)

 

Komentarze

    • Emigrant
    • Bzdura nad bzdurami...! W UK dostajesz samochód służbowy, to płacisz podatek, który jest dokładnie określony - zależny od ceny nowego pojazdu i poziomu emisji CO2 (no i oczywiście progu podatkowego). Bez żadnych kombinacji... Niech polski fiskus się uczy... Ciekawostką może byc fakt, że samochody: - z napędem elektrycznym - na gaz - z napędem hybrydowym ...mają zniżki. Powyższe, a także to, że auta z CO2 poniżej określonej wartości (chyba 140 g/km) mogą byc wrzucone w koszty w roku zakupu (nie muszą byc amortyzowane), daje obraz jakichś określonych działań w kierunku 'eko'.
    • Krychaj
    • Ale tu chodzi nie o podatek od samochodu a o podatek od dochodu. Jezeli pracownik uzywa samochodu prywatnie to wg fiskusa jest to przychod i od tego powinien zaplacic podatek. W Polsce podatek od samochodw wszedl w paliwo dawno temu i jako takiego podatku od samochodu nie ma. Ogolnie te deliberacje to czepianie sie i szukanie dodatkowych wplywow. Ja rozumiem ze moga w piatki robic naloty na samochody uzywane w tygodniu przez np przedstawicieli (i to nie do konca bo przecierz taki przedstawiciel moze robic objazd po np. marketach i w soboty i w niedziele) ale jak udowodnic to menedzerowi ktory
    • Krychaj
    • dostaje auto do dyspozycji aby byc mobilnym (z teorii) i ma go aby dojezdzac do pracy, jezdzic w podroze sluzbowe itp i samochod parkowany jest w firmie tylko wtedy jak jego uzytkownik jest w firmie (tak bylo w firmach i instytucjach w ktorych do tej pory pracowalem) - jesli w tym przypadku uzytkownik jedzie sam (lub nawet z jedna osoba po Polsce) to nigdy nic mu nie udowodnia - sa w stanie jedynie jezeli skontrolowaliby delikwenta w trakcie jazdy na wakacje samochodem wypchanym bagazami i dzieciakami. Jesli chodzi o faktury za paliwo z miejscowosci wypoczynkowych to wyglada to nastepujaco:
    • Krychaj
    • U mnie w firmie menedzer jezdzi samochodem na codzien i w delegacje - paliwo idzie na fakture. Jesli jedzie w celach prywatnych powyzej 100km placi za paliwo sam, czyli z reguly automatycznie wszystkie wyjazdy wakacyjne pokrywa sam. Wiec tankuje w danej miejscowosci, placi sam i nie ma tego na fakturze. Jesli doczepiliby sie do ilosci kilometrow i litrow paliwa wykazanego na fakturach to tez ciezko - zwykle samochodow sluzbowych sie nie oszczedza i ich spalanie jest znacznie wieksze niz podane przez producenta wiec te zapedy to taki groch o sciane:)
    • Emigrant
    • Krychaj, Ja właśnie o podatku dochodowym od osób fizycznych w pierwszej części mojego postu napisałem. Przyjmuje się z zasady, że osobowy samochód służbowy wykorzystywany także w celach prywatnych i tyle - takie jest założenie i wszyscy płacą, kropka! (zresztą nikt przedstawicielowi nie kazałby pozostawic auta pod siedzibą firmy na weekend) ...no chyba że chodzi o vana - wówczas teoretycznie jest problem, ale zakłada się, że taki pojazd nie nadaje się zbytnio do celów prywatnych, a nikt nie pilnuje, czy w niedzielę stoi pod firmą czy pod domem.
    • Emigrant
    • Sorki, połknąłem 'jest': [[[ Przyjmuje się z zasady, że osobowy samochód służbowy JEST wykorzystywany także w celach prywatnych i tyle ]]] Fragment o zniżkach też dotyczy podatku dochodowego od osób fizycznych. W związku z tym, że zdarza się, iż pracownik ma możliwośc wyboru marki i modelu samochodu służbowego, to za wybór auta przyjaznego środowisku jest wynagradzany niższym podatkiem. Podatek drogowy też się płaci... ...i tu również specjalnie traktowane są eco-friendly autka: - do 100g/km - zero podatku - 101-120g/km - 35GBP - 121-150g/km - 115GBP za to truciciele >225g/km 300GBP
    • Krychaj
    • sorki nie zrozumialem Twojej intencj. Odebralem to w ten sposob ze uzytkownik sluzbowki pokrywa czesc podatku drogowego - bo ten wciaz obowiazuje w wielu krajach europejskich i jest wlasnie uzalezniony od emisji CO2. U nas drogowy jest w benzynie - nie wiem jak w UK. Za to dochodowego nie ma i dlatego sluzbowe auto jest czyms w rodzaju bonusu nieopodatkowanego. Uzytkownik sie cieszy bo jezdzi w miare fajnym samochodem, nie dba o utrate wartosci ma z glowy koszty, problemy zwiazane z przegladami serwisowaniem itp. a firma ma odpis amortyzacyjny.
    • Mściciel
    • Czy ten chory kraj nie przestanie mnie zaskakiwać !Czy my mamy jakiś większy niż w innych krajach przyrost naturalny ... ?Ktoś zna na to odpowiedż ?
    • Maryan
    • Teraz będzie sondaż: CZY JEST JESZCZE GDZIEŚ NA ŚWIECIE JAKIŚ GŁUPSZY KRAJ NIŻ NASZ????????????
    • zimek
    • ja i tak jeżdze samochodem gdzie chce a kilometry z przebiegu rozpisuje w nastepnych tygodniach jesli robisz ok 5000 km w miesiacu to wyjazd w góry czy nad morze jakies 800 km spokojnie sie upchnie w miesiąc w firmie i tak nikogo to nie interesuje bo nie sa w stanie sprawdzac 60 samochodów
    • arpo
    • Krychaj - w Twoim rozumowaniu jest według mnie błąd logiczny. Bo jeśli ktoś wyjeżdża służbowym autem prywatnie w długą trasę, sam tankuje i sam za to płaci, to automatycznie zwiększa się stan licznika auta, za to nie ma faktur i nie ma wykazywanych litrów tankowanego paliwa. Siłą rzeczy zatem auto nagle wcale nie pali więcej, tylko mniej - tzn. przez pewien czas praktycznie wcale. I to już trudniej wytłumaczyć niż "przepał". W przypadku wyrywkowych i okresowych kontroli można to łatwo wyłapać. W przypadku flot i kart paliwowych, przy kolejnych tankowaniach są podawane stany licznika auta.
    • janekjanek
    • Fiskus wykazuje tu iście złodziejskie zasady! Bo jak pracownik dyma autem prywatnym do celów służbowych to otrzymuje zwrot nie taki jak stawki wypżyczalni tylko paredziesiąt groszy za kilometr. Jak jest flota to auta nie stoją puste podczas urlopów. jeden nie jeżdzi to jeździ drugi, auto ma zarabiać jak inny firmowy zasób. to kolejny dowód że fiskus jest głupawy i pazerny.
    • Wojtas (gość)
    • Za rok będą zabierać pieniądze za to, że pójdziemy się za przeproszeniem "wysrać" bo skorzystaliśmy z wc. Masakra, rząd nas okrada, zamiast ułatwiać to wszystko to utrudniają, Donald rusz głową, za 4 lata już nie zagłosuje na Ciebie.
    • Kalafiorek (gość)
    • odwożąc dzieci do przedszkola uzyskuję korzyść... hmmm, rozumiem, że będą musiał zwrócić rówartość przejazdu biletu normalnego MPK x2? debilizm... rozumiem też, że Szanowny Pan Prezydent również będzie bulił, w końcu ma samochód słuzbowy, i żebędzie go zostawiał w piątek pod Pałacem Prezydenckim....
    • Edyp (gość)
    • jak Państwa będzie regulowało płace i będę miał tyle ile w Europie Zachodniej, to niech ściągają sobie i podatek od srania w lesie....
    • Edyp (gość)
    • a czy Pan Premier zdaje sobie sprawę, że tym samym zwiększa koszty pracodawców, który z kolei przerzuci je na pracownika (a te dołoży do pensji korzystającego z pojazdu służbowego, do tego rozłąkowe chociażby); ciekawe ilu ludzi będzie trzeba zwolnić, żeby pracodawca zbilansował sobie koszty? PANIE TUSK, TAK SIĘ ZWIĘKSZA PKB?????

Dodaj komentarz