Formule 1 grozi śmierć. Przeżyją posłuszni

Moto-sport / Formuła 1

Autor: Oskar Berezowski

Liczba odwiedzin: 1406

Władze F1 wciąż twierdzą, że nie boją się odejścia Ferrari. Fabryczne teamy, które nie zmniejszą budżetów, mogą odejść bez żalu ze strony Ber­niego Ecclestone’a.

Władze Formuły 1 wciąż twierdzą, że nie boją się odejścia Ferrari. Fabryczne teamy, które nie zmniejszą budżetów, mogą odejść bez żalu ze strony Ber­niego Ecclestone’a. Teoretycznie nawet Robert Kubica twierdzi, że wyobraża sobie F1 bez Ferrari. Tyle że mogą tego nie wytrzymać kibice.Fot. BMW

Proszę sobie wyobrazić Premier League, w której o tytuł walczy Wigan i Stoke City. Manchester, Chelsea i Liverpool kopią sobie w Ligue One. Ciekawe  tylko, kto chciałby to oglądać. Albo polską ekstraklasę bez Wisły, Legii, klubów ze Śląska. I w takim właśnie kierunku zmierza F1, jeśli protestujące zespoły rzeczywiście nie przystąpią do kolejnego sezonu, a Eccle­stone zastąpi je niskobudżetowymi surogatami.

Po Grand Prix Turcji coraz więcej fanów F1 zaczyna się zastanawiać, czy bieżący sezon jest jeszcze sens oglądać. Oczywiście fantastyczny Jenson Button w Braw GP zaskakuje formą. Pogoń Red Bulla robi wrażenie, ale wszystko to jest zasługą szefów Formuły 1, którzy zmienili gruntownie przepisy przed tym sezonem i do tego tempa nie dostosowali się najbogatsi.

Już w tym sezonie F1 może przestać być interesująca. Na czele stawki są zespoły, których nazwy nie kojarzą się z historią F1. Na dodatek jeden z nich (wspomniany Brawn GP) całkowicie zdominował sezon, choć jest anonimowy. To nie pcha do przodu marketingowego cyrku F1. W sklepach nie ma nawet pełnej gamy gadżetów. Na dodatek sezon staje się nudny. Tym bardziej że bolid Buttona wydaje się być poza zasięgiem jeszcze na długo.

– Chciałbym wygrać wszystkie wyścigi, które są do rozegrania w tym sezonie – zapowiada brytyjski lider klasyfikacji mistrzostw świata.

– Mam mieszane uczucia w związku z dominacją Jensona Buttona. Z jednej strony to wspaniałe, z drugiej... brakuje trochę rywalizacji. Może jeszcze się jej doczekamy – zastanawia się Ecclestone, który wyścig w Turcji oglądał we własnym domu w londyńskiej dzielnicy Knight­sbridge.

To nic nadzwyczajnego. Z bossem F1 związana jest anegdota, według której, gdy zwycięzca Grand Prix przejeżdża linię mety, on jest kilka tysięcy metrów nad ziemią.

– Po starcie wsiadam do samolotu i lecę do domu. W poniedziałek muszę być w biurze, to w nim mogę opracowywać strategię rozwoju, a nie bawiąc się ze zwycięzcami wyścigu – rzeczo­wo tłumaczy Bernie.

Na razie udaje mu się znaleźć posłusznych i utrzymywać twar­de stanowisko wobec buntowników. Ci jednak rozprawiają się stanowczo z łamistrajkami. Niedawno zgłoszenie do przyszłego sezonu wysłał najsłabszy zespół Force India i Williams. Stowarzyszenie zespołów FOTA zawiesiło obie ekipy w prawach.

Felipe Massa popiera te działania i zapowiada, że odejdzie z F1 razem ze swoim zespołem, jeśli władze nie ugną się przed dyktatem ograniczania budżetów.

– To, co się dzieje, to jakiś koszmar – irytuje się Brazylijczyk, aktualny wicemistrz świata.

Komentarze

    • Roger
    • szumi odszedł w fantastcznym momencie ale jemu pewnie tez pulsuje żyłka jak widzi co się dzieje z f1.
    • nabaam
    • Moja rada dla Ferrari. I tak nie jest już manufakturą tylko fabryką (kilka tysięcy aut rocznie). Zrobić 4-drzwiowy sedan/coupe jak Mercedes, Volskwagen, a ostatnio Lamborghini, Aston Martin, Audi, BMW. No i dostosować konstrukcję do wymagań wyścigów DTM. www.dtm.com Audi i Mercedes to świetni konkurenci.
    • pumax
    • Chyba nie ma sensu tego oglądać, skoro wprowadzenie jednego technicznego detalu potrafi wywrócić całą stawkę do góry nogami... Liczy się już to, kto zdąży wdrożyć podwójny dyfuzor w samochodzie, a nie który kierowca co potrafi. Zrezygnowałem już z oglądania F1 na rzecz IndyCar Series (są transmisje w sieci). W tej drugiej przynajmniej samochody i silniki są od jednego producenta, a wygrana zależy od umiejętności kierowców i strategii teamu. Za to wyścigi potrafią być równie emocjonujące co dawna F1 :)
    • pumax
    • Roger, już za czasów Schumachera FIA kombinowała z F1 na różne dziwne sposoby :( Kontrola trakcji to jeden z przykładów. To jest wyścig producentów a nie kierowców. Sorry, zapomniałem dodać, że czasem to są zawody sędziów (zobacz różne traktowanie Hamiltona i innych kierowców w poprzednim sezonie). Dno.

Dodaj komentarz