Gra na dopłatach
Autor: Piotr Myszor
Liczba odwiedzin: 1062
Stymulowanie rynku zwykle odbywało się poprzez dopłaty przy kupnie nowego auta po złomowaniu starego. W zależności od kraju, wielkości i wieku auta dopłaty wynosiły od 750 do 6500 euro.
W styczniu 2009 ilość rejestrowanych w Europie aut spadła o 27 proc., a w całym pierwszym kwartale o 11 procent. Kiedy rozpoczęły się dopłaty sprzedaż nowych samochodów powoli zaczęła rosnąć i w październiku była już większa niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku o 11 proc.
Według danych przytaczanych przez Samar dopłaty nie były stratą dla rządów - wydatki były mniejsze, niż przychody z podatków i opłat uiszczanych przy kupnie aut.
W krajach, które na dopłaty się nie zdecydowały sprzedaż aut spadła - licząc od stycznia do października spadki sięgały od 14 proc. w Belgii po 80 proc. na Łotwie.
Choć nasz rząd na dopłaty się nie zdecydował, pomogły nam działania sąsiadów. Niemcy mogli uzyskać dopłaty także kupując auta w Polsce i wielu z tego skorzystało. Niska wartość złotówki spowodowała, że kupno auta u nas było korzystniejsze niż u niemieckich dealerów.
Zastosowanie dopłat zmieniło nieco wybory europejskich klientów. Zyskały na znaczeniu samochody niedrogie, bo wówczas stosunek ceny auta do wysokości dopłaty był najkorzystniejszy.
Zwiększyło się więc zainteresowanie mniejszymi autami, na czym bardzo dobrze wyszła tyska fabryka Fiat Auto Poland. Większe znaczenie ceny przy zakupie sprawiło natomiast, że spadło zainteresowanie autami z silnikami diesla, bo są one wyraźnie droższe od samochodów benzynowych.
