Hamilton sam wyeliminuje się z walki z Kubicą 14.10.2008 Liczba odwiedzin: 1529 Robert Kubica nie ma najmocniejszego bolidu. Jego zespół BMW Sauber nie jest też tak bardzo zdeterminowany w walce o tytuł jak McLaren czy Ferrari. Jednak kierowca z Krakowa ma najsilniejszą psychikę z całej stawki liczącej się jeszcze w walce o tytuł mistrza świata i to może być jego główny atut. Polak już rozpoczął małą wojnę nerwów z Lewisem Hamiltonem.
Najsłabszą stroną Brytyjczyka jest bowiem jego odporność na stres. Udowodnił to na finiszu zeszłorocznego cyklu Grand Prix, gdy koncertowo stracił niemal pewny tytuł w dwóch ostatnich wyścigach.
Hamilton w tym roku jeździ jak pirat i Kubica, nie licząc się z długoletnią przyjaźnią, wypomina mu to od jakiegoś czasu. Chce wyprowadzić rywala z równowagi? McLaren broni swojego zawodnika, ale wszyscy wiedzą, że jest to dobra mina do złej gry.
Już w drugim starcie, podczas GP Malezji, zadufany w sobie Brytyjczyk (ostatnio porównał siebie do Ayrtona Senny) został ukarany za blokowanie Nicka Heidfelda (BMW Sauber) w kwalifikacjach. Na starcie przesunięto go o pięć pozycji.
Na kolejne ekscesy nie trzeba było długo czekać. Już w Bahrajnie rozbił bolid na treningu, a podczas wyścigu uderzył w Fernando Alonso.
W Kanadzie dokonał sztuki przełomowej. Podczas wyjazdu z pit stopu staranował Räikkönena. Za karę dwa tygodnie później został przesunięty o 10 pozycji do tyłu podczas GP Francji.
Na Magny Cours już na pierwszym okrążeniu ściął zakręt podczas wyprzedzania Sebastiana Vettela i został ukarany przejazdem przez alejkę serwisową. Podczas GP Belgii znów ściął zakręt podczas wyprzedzania Räikkönena. Dostał 25-sekundową karę po wyścigu, która zepchnęła go z pierwszego na trzecie miejsce.
To jednak nie koniec pirackich wyczynów Hamiltona. Wystarczy przypomnieć GP Włoch, gdy agresywnie zaatakował Alonso.
– Niepotrzebnie zachował się tak niebezpiecznie – rzucił przez zaciśnięte zęby Hiszpan. Na pobocze Anglik wypchnął Timo Glocka z Toyoty i Marka Webera z Red Bulla. – Większość kierowców uważa, że Hamilton jeździ zbyt agresywnie i nie fair. On uważa, że może tak postępować, a my możemy tylko liczyć, że będzie dostawał kary – mówił Polak przed wyścigiem na torze Fuji.
I nie musiał długo czekać na potwierdzenie tych słów. W niedzielę Hamilton został ukarany za niebezpieczny manewr na starcie.
I jak zwykle jego szefowie twierdzą, że jest niewinny. Podobnie mówi kierowca. Co to oznacza dla Kubicy? Jeśli Lewis dalej będzie rozbijał się na torze (poza nim rozbija jachty, a jego ojciec szybkie sportowe auta), to może sam siebie wyeliminować z walki o tytuł. Teraz ma 5 pkt przewagi nad Felipe Massą z Ferrari i 12 nad Kubicą. Polak wciąż wierzy w tytuł, ale jego sytuacja jest bardzo trudna. Musiałby liczyć nie tylko na potknięcia Brytyjczyka, ale i Massy.
A Brazylijczyk jest właśnie w największym dołku w tym sezonie. W ostatnich trzech wyścigach wywalczył tylko 5 pkt.
Jak długo potrwa jego niemoc? Przed rokiem na finiszu Grand Prix w Chinach i Brazylii zdobył 14 pkt.
Za Massę kciuki trzyma wielu kierowców. Kubica zapowiedział, że będzie kibicował Felipe. Alonso twierdzi nawet, że wygrywając ostatnio, pomaga właśnie Brazylijczykowi w zdobyciu tytułu.
Tym słowom akurat trudno się dziwić. W zeszłym sezonie Hamilton i Alonso jeździli w McLarenie. Hiszpan był wściekły na młodszego kolegę, który zapowiadał zdobycie tytułu już w swoim pierwszym sezonie.
Lewis Hamilton jest więc najbardziej nielubianym obecnie zawodnikiem walczącym o czołową lokatę. Ma przeciw sobie Ferrari, BMW Sauber i Renault. Nie jest także pupilkiem sędziów, którzy nie szczędzą mu kar. Komentarze
Autor:
lordofchaos
14.10.2008 11:13
moze i nikt go nie lubi ale fajfoklok jest BARDZO DOBRYM kierovca i ma BARDZO SZYBKI bolid
zeby nie zostac mistrzem bedzie sie musial bardzo postarac ale... ...miejmy nadzieje ze mu sie UDA ;-)
Autor:
nabaam
14.10.2008 20:20
Lauda porownal Kubicę do Schumachera. Wielki dawny mistrz mial do tego prawo. Wie co gada.
Do Senny mozna bylo przyrównać Prosta i Schumachera. Ale sam o sobie gadać jestem jak Senna? Mr. Hamilton. Gówniarz jesteś za bardzo zadufany w sobie. Nic wielkiego Pan nie osiągnąl. Zobaczymy za 10 lat. A na razie nie opowiadaj Pan że jesteś jak Senna bo ubliżasz temu wielkiemu swymi osiągnięciami Mistrzowi!
|