Ile pali nasz samochód?

Porady / Warto wiedzieć

Autor: Dariusz Dobosz

Liczba odwiedzin: 19372

Zużycie paliwa w samochodzie to temat wiecznie żywy wśród kierowców. Trudno się dziwić, najczęściej chodzi przecież o duże pieniądze znikające regularnie z naszego portfela.



Fot. 123f O jak duże pieniądze chodzi? Konkretnej sumy podać nie można, bowiem każdy samochód ma inne zapotrzebowanie na paliwo. Nawet ten sam model eksploatowany przez innego kierowcę, w innych warunkach drogowych czy klimatycznych będzie miał zupełnie inne spalanie. Wystarczy jednak powiedzieć, że pieniądze wydane na paliwo to najdroższa pozycja w kosztach eksploatacji samochodu. Trudno zatem ją lekceważyć albo przejść do porządku dziennego gdy jest zbyt wysoka.

Powszechne są przypadki, że samochód ma wyższe spalanie, czasami nawet znacząco, niż podaje producent. Rodzą się konflikty, nabywcy przychodzą z pretencjami do dilerów a nawet wkraczają przeciw importerom na drogę prawną. Jeśli jednak nie mamy do czynienia z ewidentną wadą techniczną, to klient stoi na straconej pozycji. Problem wynika bowiem nie ze złej woli producentów aut, a ze sposobu pomiaru zużycia paliwa prowadzonego przez fabryki. Taki pomiar ma się nijak do codziennej eksploatacji auta w zwykłym ruchu miejskim, na szosie czy autostradzie. Co prawda praktyczne pomiary drogowe przy prędkościach 90 km/h, 120 km/h i w mieście, prowadzone przed 1 stycznia 1996 r. też nie zawsze były precyzyjne, ale powszechnie uznawano je za poprawne.

Od 1996 r. pomiaru zużycia paliwa dokonuje się jednak na hamowni podwoziowej a samochód do pomiaru może być odpowiednio przygotowany przez producenta (opony o niskich oporach toczenia, rzadsze środki smarne, podwyższone ciśnienie w ogumieniu). Musi mieć jednak tylko fabryczne wyposażenie i przebieg co najmniej 3000 km. Ściśle określona normami jest temperatura powietrza w którym odbywa się pomiar (20°C) oraz ciśnienie (980,665 hPa) i wilgotność (40%).

Samochód stoi na rolkach, obracają się tylko jego koła, obsługa stanowiska zdejmuje dane z aparatury. Pomiar rozpoczyna się gdy silnik jest zimny, co ma zbliżyć całe przedsięwzięcie do warunków rzeczywistych. W określonym normą cyklu pomiarowym A pojazd pokonuje wirtualnie 4,052 km, a potem, podczas cyklu B kolejne 6,955 km.

Spaliny gromadzi się w specjalnych workach i dokonuje ich analizy. Po zliczeniu cząsteczek węglowodorów, tlenku węgla i dwutlenku węgla można określić, ile paliwa zużył silnik na dystansie pomiarowym, a potem przełożyć to na powszechnie przyjęty dystans 100 km. System pomiaru, w którym samochód nie wyjeżdża na drogę, musi być obarczony błędem. Tym bardziej, że wymagania względem auta są wyjątkowo łagodne.

W pierwszej fazie cyklu, symulującej jazdę miejską, pojazd rozpędza się tylko do prędkości 50 km/h, a jego średnia prędkość wynosi zaledwie 19 km/h. W drugiej fazie, symulującej jazdę szosową pojazd rozpędza się do 120 km/h, a jego średnia prędkość wynosi zaledwie 63 km/h. Średnia prędkość całego cyklu pomiarowego ledwie przekracza 33 km/h. Na dodatek nie ma ani gwałtownych przyśpieszeń, ani raptownego hamowania.

Nic dziwnego, że pomiary prowadzone przez użytkowników odbiegają od wskaźników wyliczonych podczas producenckich prób na hamowniach. Samochody są w różnym stanie technicznym, prowadzą je ludzie o różnych temperamentach, w różnych warunkach drogowych i w zróżnicowanych warunkach pogodowych.

Fot. Archiwum Jak wielkie mogą być to różnice? By stwierdzić to obiektywnie najlepiej oprzeć się na fachowych testach, podczas których samochodami jeździ się po prawdziwych drogach, na znacznie dłuższych dystansach, w tych samych warunkach, przy tych samych zasadach pomiarowych. Okazuje się, że dane producentów o zużyciu paliwa są przekłamane średnio o 30%. Negatywni rekordziści notują przekroczenia ponad 40%. Auta, które wypadają w takich testach dobrze są w zdecydowanej mniejszości. Ich zużycie paliwa jest wyższe od deklarowego o 2-4%. Czy zatem dane o zużyciu paliwa podawane w prospektach reklamowych są w jakiś sposób użyteczne ? Oczywiście tak, ale głównie do porównywania samochodów między sobą pod względem spalania. Dobrą stroną fabrycznych pomiarów jest bowiem fakt, że każde auto przechodzi ten sam cykl pomiarowy w tych samych, niemal laboratoryjnych warunkach. Porównania są zatem jak najbardziej możliwe.


Obniżanie kosztów:
Jeśli koszty paliwa stanowią największą pozycję w budżecie eksploatacyjnym samochodu, to z pewnością drzemią w niej największe możliwości oszczędzania. Rzeczywiście tak jest. Obniżanie kosztów związanych z zakupem benzyny lub oleju napędowego można prowadzić na dwa sposoby. Pierwszy to zmiana nawyków w prowadzeniu auta, drugi to odpowiednie przygotowanie samochodu. Przy stosowaniu poniższych zasad w portfelu każdego kierowcy z pewnością ubędzie znacznie mniej pieniędzy:

Kierowca
- Nie jeździj agresywnie, raczej spokojnie i płynnie
- Obserwuj drogę nie tylko przed samochodem, ale też daleko przed nim. Ominiesz w ten sposób zakorkowany pas ruchu. Nie wytracaj prędkości bez potrzeby
- Obserwuj, przy jakich obrotach twóch silnik radzi sobie bez trudu z przyśpieszaniem. Zmieniaj bieg na wyższy już przy takich właśnie obrotach. Gdy tylko jest to możliwe korzystaj z najwyższego biegu
- Wyłączaj silnik podczas postojów (ruch wahadłowy, przejazdy kolejowe)
- Korzystaj z klimatyzacji, gdy jest to konieczne
- Nie jeździj z otwartymi szybami

Samochód
- Nie woź niepotrzebnych rzeczy. Zwiększają one masę auta więc podnoszą zużycie paliwa
- Zakładaj bagażnik dachowy tylko wówczas, gdy jest niezbędny
- Dbaj o prawidłowe ciśnienie w ogumieniu. Zbyt niskie ciśnienie czyni auto bardziej paliwożernym
- Sprawdzaj w serwisie lub samodzielnie sprawność hamulców. Szczęki lub klocki które nie cofają się i ocierają o bęben lub tarcze zwiększają poważnie opory toczenia.
- Kontroluj regularnie zbieżność i wyważenie kół (najlepiej co 10 000 km)
- Stosuj środki smarne zalecane przez producenta

Zdaniem eksperta
Andrzej Meusel, specjalista ds. serwisu technicznego

Samodzielne pomiary pozwalają stwierdzić ile faktycznie paliwa żużywa nasz samochód. Ci kierowcy, którzy w swoich autach dysponują komputerami pokładowymi mają ułatwione zadanie. Bez komputera jesteśmy skazani na zliczanie tankowanego paliwa i przeliczania przez dystans, jaki na nim pokonujemy. Sprawa jest banalnie prosta. Musimy zacząć od zatankowania auta pod korek. Potem resetujemy licznik dzienny lub zapisujemy stan licznika głównego. Przy kolejnym tankowaniu znowu nalewamy paliwo pod korek, do tego samego miejsca co poprzednio. Jeśli wlaliśmy 40 l po przejechaniu dystansu 530 km to wynik spalania uzyskamy po podzieleniu ilości paliwa (40) przez liczbę przejechanych setek kilometrów (5,3). Wynik w tym przypadku to 7,55 l/100 km. Takie wyliczenie można przeprowadzić po kilku tankowaniach, wówczas wynik jest bardziej miarodajny.

Zobacz także: Jak jeździć oszczędniej
Czy warto tankować droższe paliwa

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Zobacz także

Komentarze

    • RysiekK
    • w słusznie minionych czasach pewne sprawy byłyu jednak lepiej rozwiązane n.p. w instrukcjach były podane wykresy spalania w funkcji prędkości, a niekirdy nawet na poszczególnych biegach. Dziś traktuje sie konsumenta jak idiotę podajac zużycie "średnie" i to niekiedy z dokładnością do 0,1 l. Rolą dziennikarzy i "obrońców konsumentów" jest teraz wywieranie nacisku by ponownie robiono jak dawniej. P.S. 90% kierowców nie ma najmniejszego prawa narzekać na "zawyżone" spalanie, co widać po ich technice jazdy
    • Mecenas
    • Wg. danych katalogowych Alfa Romeo GT 3,2 V6 240 KM spala w cyklu miejskim 18 litrów benzyny. Mój kolega ma takie auto i jeżdząc normalnie (żaden ekodriving) w mieście spala max 14 litrów. Średnie spalanie z ostatnich 10 tys km to tylko 11,5 litra! To samo w Golfie GTI 1,8 turbo 180 KM - można zejść do średniego na poziomie 8-9 litrów
    • RysiekK
    • co może oznaczać, że przy układaniu cykli testowych też zakładają wysoki stopień głupoty kierowców, poniekąd słusznie gdyż prawdopodobnie Twój znajomy należy do mniejszosci.
    • ondraszek
    • Nie tak dawno czytałem test Polo BlueMotion z nowym 1.2TDI CR. Producent deklaruje 3,3l/100km. Wielu uznaje to za fanaberię. Redaktorzy podawali co prawda wyniki w mieście i trasie. Po porównaniu z danymi fabrycznymi wynikało, że jakieś 1,1 litr więcej. Haczyk tkwił w tym, że cały czas jeździli z klimą. To spokojnie można dodać 0,5l i więcej. Wynik myślę rozsądny. Jakby testowali ludzie z wiedzą w ekodrivingu to pewnie byłoby lepiej. Zatem można osiągnąć wyniki producenta. Kiedyś też widziałem wyniki Volvo z silnikiem 1.6 DRIVe - też bardzo podobnie do fabrycznych danych.
    • Jarpoz
    • Tylko raz udało mi sie osiągnąć na długiej trasie (220 km) minimalne zużycie paliwa podawane przez producenta ( czyli 4.1 litra ON/100 km ), podczas jazdy przy "koszmarnej" mgle, ale za to z trzema osobami i pełnym bagażnikiem. Ale niejednokrotnie udawało mi się osiągnąć zużycie niewiele większe (4.4-4.5 l/100km). Niewątpliwie jak sie unika hamowania i ponownego szybkiego nabierania prędkości, utrzymuje w dieslu obroty ok. 1900-2000 to można się do tych wyśrubowanych danych fabrycznych zbliżyć, ale zwykle warunki na drodze na tak wyśrubowany eco-driving nie pozwalają.
    • RysiekK
    • "szybkie nabieranie prędkości " samo w sobie nie jest przyczyną wysokiego spalania, wręcz przeciwnie, silnik na ogół osiąga wówczas wysoką sprawność. Chodzi tylko o to by nie marnowac tej energii czyli nie rozpędzać sie niepotrzebnie - wtedy gdy jest jakiekolwiek ryzyko że trzeba bedzie hamować.
    • ondraszek
    • Jedna z zasad ekodrivingu mówi, że należy jak najszybciej osiągnąć przewidywaną prędkość podróżowania i potem umiejętnie ją utrzymywać. Chciałby poznać technikę jazdy gości, którzy wygrali Supertest ekonomii w zeszłym roku. Jak oni osiągnęli Passatem BM (jeszcze w wersji 2.0TDI, a nie 1.6TDI) wynik 3,08l jest dla mnie zagadką. Jeszcze lepszy jest Austriak Gerhard Plattner.
    • Jarpoz
    • No oczywiście że o to chodzi. Dlatego napisałem: 1. hamowania ( w domyśle niepotrzebnego ). 2. powtórnego nabierania prędkości.
    • alk80
    • W wojsku jeździłem Honkerem 2.4 TD, kiedy jeździłem spokojnie mieścił sie w normie (17,5L/100km), oszczędzał kiedy przyspieszałem dynamicznie czyli maksymalnie wykorzystywałem turbo. Teraz jeżdżę 2.0 DITD 16V i w mieście oszczędza kiedy nie używam turbo czyli poniżej 1850obr/min, na trasie już nie ma to za bardzo znaczenia tak samo jak to czy jest pusty czy pełny, z klimą czy bez
    • Jarpoz
    • Pewnie jeździli w nierealnych warunkach, mnie się też udało kiedyś osiągnąć średnie spalanie 3.3 litra na odcinku ok 8-u km, ale nie były to realne warunki drogowe. Po wcześniejszym rozgrzaniu silnika, po resecie komputera pokładowego, jadąc spokojnie ok 60 - 90 km/h, bez hamulca, tylko jeden raz rozpędzając auto od zera. Ale jak wspomniałem nie są to realne warunki.
    • RysiekK
    • To mogą być osiągalne warunki jeżeli władza wykona swe obowiązki w temacie umożliwienia/wymuszenia płynności stosując to http://www.youtube.com/watch?v=7kK9UJ2Al-U i, rzecz jasna, zielone fale gdzie można ..a by silnik był nagrzany sposób jest jeden:dobór jego wielkości do rzeczywistego średniego zapotrzebowania na moc -w jeździe miejskiej kilka - góra 10 kW ( pomijajac to że docelowo w miastach powinien byc wogóle zakz włączanie silników spalinowych )

Dodaj komentarz