Ile wart jest samochód?

Wiadomości / Felietony

Autor: Aureliusz Mikos

Liczba odwiedzin: 56554

Obserwując ceny używanych samochodów łatwo zauważyć, że nawet pojazdy tej samej marki i modelu, w tym samym roku wyprodukowane mają różne ceny. Rozbieżności bywają bardo duże. Jak zatem ustalić rzeczywistą wartość samochodu?

Obserwując ceny używanych samochodów łatwo zauważyć, że nawet pojazdy tej samej marki i modelu, w tym samym roku wyprodukowane mają różne ceny. Rozbieżności  bywają bardo duże. Jak zatem ustalić rzeczywistą wartość samochodu?

 

Biorąc pod uwagę dużą ilość źródeł informujących o cenach używanych samochodów wydaje się, że właściwe ustalenie wartości rynkowej pojazdu nie powinno stanowić problemu.


W rzeczywistości nie jest to takie proste. Wartość rynkowa jest średnią ceną, którą można uzyskać za określony samochód.  Jest zatem ceną, za jaką rzeczywiście można samochód sprzedać. Nie ma jednak dwóch dokładnie takich samych samochodów, które by posiadały taki sam stan techniczny i przebieg, taką samą ilość i zakres wykonanych napraw. 


Na przykład wartości rynkowe przygotowane przez rzeczoznawców powstają na podstawie badań prowadzonych na giełdach samochodowych, w dealerskich punktach sprzedaży i w komisach. Rzeczoznawca podczas takich badań obserwuje wartości sprzedaży samochodów, które są w dobrym stanie technicznym, nie noszą śladów napraw blacharsko-lakierniczych, rejestrując stan ich wyposażenia i przebiegu. W rezultacie w katalogu ukazują się wartości odniesione do  samochodów w dobrym stanie technicznym, wyposażonych standardowo dla danego typu i modelu oraz z przebiegiem normatywnym. Przebieg normatywny to uśredniony przebieg roczny dla samochodów danej klasy. Fot. M.Pobocha

 

Na cenę używanego auta ma wpływ jego pochodzenie, tzn. jest różnica pomiędzy samochodami kupionymi w polskich salonach i sprowadzanymi indywidualnie z zagranicy przy założeniu, że są to auta w takim samym stanie technicznym, chociaż z punktu widzenia cech użytkowych w zasadzie nie powinno być różnicy w wartości takich pojazdów. Na rynku obserwujemy jednak tendencję, że samochody importowane indywidualnie oferowane są po cenach niższych aniżeli te, które kupiono swego czasu w polskich salonach.

 

Kolejna sprawa to wyposażenie dodatkowe, które zawsze ma swoją wartość. Jeżeli sprzedawca oferuje bogato wyposażony model samochodu, to odpowiadająca cena uwzględnia wartość tego wyposażenia. Ktoś kto kupuje nowe auto i do ceny podstawowej dopłaca kilka tysięcy za wyposażenie, w chwili sprzedaży tego samochodu będzie chciał odzyskać przynajmniej część tych pieniędzy. Bywa jednak, że przy późniejszej sprzedaży nie zawsze się to udaje.

 

Nabywcy dopłacają przede wszystkim za wyposażenie, które jest sprawne. Kupujący doceniają ABS, poduszki powietrze, ESP, ale także wspomaganie kierownicy i klimatyzację, coraz częściej instalację gazową. Nie chcą natomiast dopłacać za elektrycznie regulowane szyby i lusterka, radiomagnetofon, za wyższą jakość tapicerki np. skórę, alufelgi, haki holownicze.


Zasada jest taka, że im starsze auto, tym mniejsza wartość wyposażenia dodatkowego, a w pewnym wieku nie ma już ono w ogóle większego wpływu na wartość pojazdu. Jest bardzo prawdopodobne, że w starszym samochodzie wyposażenie dodatkowe będzie się psuło i narazi wtedy nabywcę na dodatkowe wydatki. Wielu ludzi woli nie ryzykować.

 

Z reguły samochód powypadkowy udaje się sprzedać za wartość mniejszą niż auto bez wypadku. Dotyczy to zwłaszcza pojazdów w pierwszym okresie eksploatacji, to znaczy do 3 lat. Właściwa naprawa z reguły nie powoduje zmniejszenia cech użytkowych pojazdu i w związku z tym ubytki wartości w stosunku do pojazdów bezwypadkowych nie są duże, sięgają najwyżej 10 %.

 

Ustalając wartość pojazdu używanego, należy precyzyjnie określić jego dane identyfikacyjne (typ, model, wersja wyposażenia, rodzaj silnika, moc), konieczne są także informacje o rzeczywistym okresie użytkowania pojazdu, jego przebiegu oraz stanie technicznym.

 

Dla kierowców, którzy chcą się szybko zorientować jaka jest wartość ich samochodu jest sposób. Należy otóż znaleźć w gazecie lub w internecie (polecamy www.gratka.pl ) przynajmniej dziesięć ogłoszeń sprzedaży aut identycznych z podobnym przebiegiem, odrzucić ceny skrajne, tzn. najniższą i najwyższą, a z reszty wyciągnąć średnią. Od tego co otrzymamy warto jeszcze odjąć 10% i mamy przybliżoną cenę transakcyjną.

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Zobacz także

Komentarze

    • Jełop (gość)
    • Powinni jeszcze napisać że duże różnice w cenie są zależne od tego kto sprzedaje, komis czy osoba prywatna oraz od rejonu kraju, w dużych miastach typu Warszawa, Kraków, Gdańsk w komisach sprzedają wypolerowane rozbitki w cenach 20-30% wyższych niż prywatnie na zachodzie kraju. Niektórzy sprzedający sprawiają wrażenie jakby nie docierało do nich że ceny w ostanim roku bardzo spadły.
    • Konrad (gość)
    • Spoko, tzn mam zdjąć felusie i sprzedać je za 1000 PLN ? I chyba tak zrobie skoro polactwo tego nie docenia ;-P
    • Kierowca
    • W pewnym komisie w mojej mieścicnie stała sobie śliczniutka Mazda 323F, 6 generacji, wyposażona, dieselek z turbina, cena wywoławcza 31.500zł. To samo auto znalazłem w prywatnym ogłoszeniu, cena? 26.500złociszy, czyli komisant postanowil zarobić około 4, może 5 tysięcy
    • marek (gość)
    • jest wart tyle ile zapłaci nabywca, i jest to mniej niż chciałby dostac sprzedający
    • A U T O C A P I T O L (gość)
    • takich cen aut jak na www.autokapitol.pl nie znajdzie sie nigdzie...
    • Favorit (gość)
    • Niektórzy doceniają. Ja jak szukałem skody Favorit, to w większości przypadków trafiałem na słabo wyposażone wersje L i do tego z widocznymi problemami z korozją. Ale udało mi się trafić na model z limitowanej serii SportLine sprzedawanej na zachodzie, który ma bardzo ładną tapicerke, wygodnie wyprofilowane siedzenia, firmowe ładne alufelgi, spojler, białe migacze, spryskiwacze reflektorów oraz resztę taką jak w normalnych w wersjach LS czyli z lepszym wyposażeniem. I wybrałem ten egzemplarz chociaż kosztował jakieś 2000 więcej niż te co normalnie były dostępne. Jeszcze wtedy nie przywieźli z zachodu modeli z nowszych roczników z dobrym wyposażeniem więc miałem dużo szczęscia trafić na moją favoritkę. I jestem bardzo zadowolony, jest to bardzo rzadki model z ładnym kolorem i nie skorodowany, chociaż jakieś tam problemy ma z rdzą gdzieniegdzie no ale to jednak 14 letnie auto więc idealne nie będzie.
    • dino (gość)
    • A co tu doceniać w alufelgach? że się szybciej rozleci zawieszenie?? za głupi szpan i szybszą emeryturę samochodu miałbym jeszcze płacić??
    • dictum (gość)
    • a urzędy skarbowe i tak wiedzą lepiej.
    • Jarwa (gość)
    • <Konrad> Sciagaj fele i pchaj osobno, bo za to ze masz fele nie dostaniesz 1000zl wiecej za samochod (chyba ze beda to fele o wartosci 5000), tak wiec lepiej sprzedac osobno fele, a samochod za ile mial pojsc za tyle pojdzie.
    • maciek (gość)
    • Samochod jest tyle warty ile da za niego klient i nie ma sie tu co rozpisywac o ustaleniu ceny
    • Sebul (gość)
    • no z tymi alumami to racja, wogole po cholere to komu, precz z alumamiczy z nimi czy bez auto jedzie tak samo (i mniej pali)
    • KerA (gość)
    • do dino & Sebul: po to ktos wymyslil obrecze ze stopow lekkich (tzw. alufelgi) zeby zawieszenie (amortyzatory) dluzej wytrzymywalo i zeby byl wiekszy komfort jazdy.
    • inter (gość)
    • Ty!! Autocapitol!!! Jak podajesz link, to niech on prowadzi tam, gdzie trzeba!
    • Bart (gość)
    • KerA glupoty opowiadasz. Alufrlgi sa o wiele cieższe od dopowiedników stalowych( aluminium wazy polowe tego co stal ale porównaj grubości felg) pozatym sa na mich zazwyczaj niższe opony bo 13 z oponami 155/13 ch...o wygladaja wiec iz awieszenie szybciej dostaje (im cieższy układ zawieszenia tym bardziej obciaza poczczególne elementy i pogarsza komfort jazdy.) Wyjatkiem sa drogie felgi z magnezu i grafitu które sa bardzo lekkie i dobrze wykonane.
    • m_fiolek (gość)
    • czy mi sie wydaje czy ktos powiedzial ze felgi aluminiowe zwiekszaja komfort oraz ze samochod bez nich mniej pail????na felgach aluminiowych sa zazwyczaj opony o mniejszym profilu co POGARSZA komfort jazdy i dodatkowo felgi dostaja w pizde zwlaszcza na naszych drogach
    • Liben (gość)
    • Co do AUTOPITOLA. To jest wielka ściema. Właśnie wróciłem z niemiec. Ten gość nie ma autohandlu tylko zbiera oferty z całych niemiec i potem odsyła. Ja przyjechałem do Essen po to żeby sie dowiedzieć że auto które mnie interesuje stoi 300 km wcześniej po drodze dojazdowej. Pozatym gość w niczym nie pomaga tylko kase zdziera.Uważajcie
    • fred (gość)
    • na naszych drogach alusy sa jak orzechy pod mlotkiem dostaja swoje i sie sypia na dziurach a zwykle zawsze morzna mlotkiem potraktowac i jusz sa cacy a zurzycie paliwa polega z reguly na umiejetnosciach kierowcy wiem bo te tematy sa mi znane
    • Komentarz usunięty
    • Zun (gość)
    • do fred'a : te tematy są Tobie napewno lepiej znane , niż ortografia , nie da sie tego ukryć. Co do aluminiowych felg. Dobierane z głową spełniają swoje funkcje nie przeszkadzając w jeżdzie i nie powodując zwiększonego zużycia paliwa i zawieszenia - z tym że żadko są dobierane z głową ... pozatem ich podstawową funkcją jest wygląd . Nie oszukujmy sie - nic nie ma tak wielkiego wplywu na wygląd samochodu jak felgi.
    • kalafior (gość)
    • [quote="Zun"]ic nie ma tak wielkiego wplywu na wygląd samochodu jak felgi.[/quote] Jak patrzę na nasze drogi, to odnoszę wrażenie, że jednak nie felgi mają największy wpływ na cenę tylko... czystość pojazdu. Aż żal d..ę ściska, jak widzę piękną SLkę czy Jaga czy nawet moją ulubioną Primerę umorusane jak dzikie świnie. Jeśli kogoś stać na taki samochód to powinno go być stać również na częste jego mycie ;)
    • mamutek45 (gość)
    • zastanawiam się,czy ktoś mi odpisze na mój adres internetowy,ale zadam pytanie;warto samej sprowadzić 15 letnie Renault 5 Campus z przebiegiem 70 tys.km w b.dobrym stanie i zadbane,za 500 euro?Czy to mi się opłaca?Taka inwestycja? Prosze odpiszcie mi.
    • Komentarz usunięty
    • Kierowca
    • R5 za 500euro, 15-letnie??? Pozłacane jest?
    • Przedsiębiorca (gość)
    • 15lat i 70 tys km przebiegu, czyli ktoś kto go kupił w salonie był idiotą, i następny także, generalnie wszyscy go kupowali o oglądali ;-D NAiwność ludzka nie zna granic
    • Kierowca
    • z ta naiwnościa to bym nie przesadzał, osobiście widziałem kilka aut, własnie tych małych i najmniejszych, które mimo wieku kilkuastu lat miały udokumentowane przebiegi rzedu 60, 90 tysięcy. Udokumentowane, znaczy potwierdzone wpisami w książce serwisowej i wydrukami z badania TUV.
    • szakal (gość)
    • do ZUN'a a kto Ciebie szkolił w zakresie ortografii???????????????
    • Komentarz usunięty

Dodaj komentarz