Jak kupować auta w Niemczech?

Jak kupić / Eksperci radzą

Autor: Anna Jorgas

Liczba odwiedzin: 308931

Wakacje to czas, kiedy przywozimy zza granicy najwięcej używanych aut. Nie wszystkie transakcje okazują się udane. Wielu rozczarowań można uniknąć, gdy przy kupnie auta nabywcy nie będą kierowali się przede wszystkim ceną.

Zanim wyruszymy w podróż, dobrze jest zajrzeć na internetowe strony komisów i wstępnie wybrać samochód. Nie powinno się przy tym finalizować transakcji przez Internet wpłacając pieniądze na podane konto. Najpierw nabywca lub ktoś zaufany powinien obejrzeć samochód „na żywo”. W przeciwnym razie można auta nigdy nie zobaczyć albo przysłany pojazd nie będzie tym, za który zapłaciliśmy. Fot. Maciej Pobocha

Prawie darmo, ale złom

- Jeśli sprzedawca oferuje samochód w niewiarygodnie atrakcyjnej cenie, to pierwszy sygnał alarmowy, że coś jest nie tak - mówi Karolina Tołwińska z Europejskiego Centrum Konsumenckiego (ECK) pomagającego w rozwiązywaniu sporów między konsumentami i przedsiębiorcami z krajów Unii Europejskiej oraz Norwegii i Islandii.

Droższe, ale renomowane komisy, dokładnie sprawdzają auta i nie pozwalają sobie na oferowanie złomu. Ale cena takich aut jest od razu wyższa.

Zabierz ze sobą więcej pieniędzy

Trzeba być przygotowanym, że na koszty zakupu samochodu złoży się nie tylko jego cena. Warto mieć dodatkowe euro na inne wydatki np. ekspertyzę mechanika, zakup tymczasowych tablic, ubezpieczenie, tzw. opłatę wrakową itp.

Nie ufaj sprzedawcy

Jak wszędzie, także za granicą, zdarzają się zwykli oszuści. Sprawdzić trzeba zwłaszcza takiego sprzedawcę, który deklaruje się jako komisant, ale na obejrzenie auta umawia się nie w swoim komisie, a w innym miejscu.

- Hałas, zmęczenie, coś tam szybko podpisujemy i w razie jakichkolwiek problemów można szukać wiatru w polu - ostrzega Małgorzata Furmańska z ECK.

Sprawdź samochód podczas jazdy próbnej, nie żałuj pieniędzy na mechanika

Najlepiej pojechać na zakupy z fachowcem, który na miejscu obejrzy auto i powie, czy warte jest swojej ceny. Można też podjechać do niezależnego zakładu mechanicznego znajdującego się w okolicach miejsca sprzedaży. Polecane są wyspecjalizowane instytucje (ADAC, DEKRA), które podobnie jak polski PZMot, oceniają stan techniczny pojazdu.

Jeśli sprzedawca w komisie nie zgadza się na przegląd auta, to lepiej zrezygnować z kupna samochodu u niego.

Warto też negocjować z komisem, kto ponosi koszt przeglądu. Umawiamy się przykładowo, że zapłacimy za przegląd, jeśli mechanik w serwisie nie znajdzie innych wad niż te, o których sprzedawca nas poinformował. Jeżeli jednak znajdzie coś poważnego, to za przegląd zapłaci komis.

Żądaj wszystkich dokumentów pojazdu

W przypadku aut kupowanych w Niemczech są to:

• tzw. Brief (Fahrzeugbrief), czyli karta pojazdu, w której wpisywani są kolejni właściciele samochodu - jej brak może oznaczać, że auto jest kradzione lub zastawione np. przez bank,

• Abmeldebescheinigung - tzw. wymeldunek potwierdzający wyrejestrowanie samochodu z Niemiec; komis powinien go mieć dla aut przeznaczonych na eksport,

• potwierdzenie badań TUV - z niego dowiemy się, kiedy kończy się przegląd techniczny auta i czy czasami nie będziemy musieli wynająć lawety, żeby auto przetransportować do Polski.

Nie podpisuj umowy, której nie rozumiesz

Przed złożeniem podpisu pod umową trzeba ją bez pośpiechu, uważnie przeczytać. Jeśli nie znamy języka, to lepiej wziąć ze sobą kogoś, kto zna go bardzo dobrze, albo zawieźć wzór umowy do tłumacza. I tak trzeba będzie wydać pieniądze na tłumacza przysięgłego, gdyż polski wydział komunikacji nie zarejestruje auta, jeśli nie dostanie przetłumaczonych dokumentów związanych z transakcją.

Umowne pułapki

Lepiej nie podpisywać umowy, w której znajdziemy np.:

• takie określenie nabywcy, z którego wynika, że kupuje on auto na potrzeby firmy.

Jeśli kupujący (osoba fizyczna) zgodzi się na taki zapis, to automatycznie pozbawi się praw, jakie przysługują tylko konsumentom.

• oświadczenie, że nabywca potwierdza stan techniczny auta.

Nabywca nie jest fachowcem i nie ma wiedzy potrzebnej do oceny technicznego stanu auta. Tymczasem podpisując takie oświadczenie zrzeka się prawa do roszczeń, gdy samochód się popsuje.

• sprzedawca wpisuje w umowie nie siebie jako właściciela komisu, lecz inną osobę fizyczną np. poprzedniego właściciela auta.

Tu znowu traci się prawa konsumenta, gdyż umowę zawierają dwie osoby fizyczne. Dochodzenie roszczeń jest wtedy o wiele trudniejsze.

Nie zaniżaj ceny w umowie

Polacy często wpisują w umowie niższą cenę niż faktycznie zapłacona, gdyż w kraju zapłacą wtedy niższą akcyzę. Każdy kij ma jednak dwa końce. Znana jest sytuacja, w której, po interwencji, właściciel komisu w Niemczech zgodził się przyjąć z powrotem niesprawne auto i oddać pieniądze w takiej wysokości, jaka widniała w umowie. Konsument twierdził, że faktycznie zapłacił dużo więcej, ale nie miał na to dowodu.

Ostrożnie z eurogwarancją

Niektórzy sprzedawcy udzielają tzw. eurogwarancji na kupione u nich auta, nawet używane. Nabywca sądzi, że taka gwarancja umożliwi mu bezpłatną naprawę w każdym kraju UE. Tymczasem zakres terytorialny gwarancji może być ograniczony do niektórych krajów Unii. Warto więc przeczytać gwarancję przed podpisaniem umowy.

Powiadom sprzedawcę o awarii

Na reklamację używanego auta nabywca ma rok od momentu zakupu. Usterkę trzeba zgłosić najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy od momentu jej zauważenia, ale najlepiej zrobić to od razu. Idealnie byłoby wysłać zgłoszenie listem poleconym z potwierdzeniem odbioru, ale ostatecznie może być faks lub nawet e-mail.

Jeśli nabywca ma pecha i auto stanie mu gdzieś na trasie, to nie powinien odprowadzać go do najbliższego warsztatu, jeśli chce się domagać pokrycia kosztów naprawy. Najpierw powinien zawiadomić sprzedawcę. Komis może mieć bowiem swój warsztat i ma prawo do niego skierować zepsute auto. Poza tym może nie honorować kosztów naprawy wyliczonych przez inny warsztat.

Na kłopoty – ECK

Jeżeli zagraniczny sprzedawca nie chce usunąć wady w pojeździe na swój koszt ani zwrócić pieniędzy, trzeba zgłosić się do ECK z kompletem dokumentów i korespondencją (mogą być e-maile), która była prowadzona ze sprzedawcą w tej sprawie.

ECK rozpatruje sprawę, a potem robi wszystko, żeby załatwić ją polubownie.

- I często nam się to udaje - mówi Małgorzata Furmańska. - Szczególnie, gdy sprzedawca, działa pod marką znanej firmy i zależy mu na dobrej opinii.

Polska dołączyła do sieci Europejskiego Centrum Konsumenckiego w styczniu 2005 r. W ciągu całego 2005 r. nabywcy zwracali się do polskiego ECK ponad 800 razy. Centrum interweniowało w 50 przypadkach. W tym roku konsumenci złożyli już 47 skarg związanych z zakupem aut. Najwięcej dotyczy sprzedawców aut z Niemiec, Belgii, Danii i Wielkiej Brytanii. Centrum nie może interweniować w sprawach, w których obie strony transakcji są przedsiębiorcami.

Strona internetowa Europejskiego Centrum Konsumenckiego w Polsce: http://www.konsument.gov.pl

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Moto.Gratka.pl

Zobacz także

Komentarze

    • Leon (gość)
    • Przy obecnych spadających cenach w Polsce wycieczka do Niemiec aby kupić auto nie ma sensu. W kupi się w tej samej cenie albo taniej. Można by się zapytac dlaczego więc handlarze nadal sciagają samochody. Handlarze zarabiają na tym że kupują na przykład hurtem po kilka aut w jednej firmie (i już jest taniej). Mają przeważnie własny transport na lawetach który wychodzi im taniej niż transport wynajęty. Jadąc po klika samochodów koszty wycieczki do Niemiec rozkładają im się na klika samochodów. A indywidualna wycieczka po jeden samochód jest nieopłacalna. Kupując samochód w Polsce można o wiele prościej dochodzić swoich racji niż w Niemczech.
    • piter (gość)
    • Handlarze mają ceny niższe bo kupują samochody z przebiegami b. dużymi a sprzedają z przebiegami polskimi - typowe oszustwo polskiego handlarzyka. Samochody w dieslu w niemczech robią średnio 50-60tys km na rok. Taki samochód jak ma 5 lat ma średnio 250(300)-300(350)tys km. A w polsce przerabiają na ok. 150tys. Dlatego też w większości handlarze sprzedają samochody bez karty pojazdu lub z podrobioną kartą pojazdu. Przebieg proponuje sprawdzać w polskim ASO - mają dostęp do baz samochodów w niemczech :-)
    • piter (gość)
    • odnośnie stwierdzenia Leon "Kupując samochód w Polsce można o wiele prościej dochodzić swoich racji niż w Niemczech.". W polsce naszej ukochanej można dochodzić swoich praw jak się ma znajomości i dużo kasy na łapówki. Powyższe stwierdzenie jeszcze ma sens gdy mamy podpisaną umowę bezpośrednio ze sprzedającym w polsce - niestety w większości podpisujemy umowę z niemcem. Niemiec wystawia umowę ze swoim podpisem i daje handlarzowi albo handlarz w polsce taką umowę sam tworzy czyli podrabia i daje do podpisania kupcowi w polsce. Później taki kupiec idzie do wydziałów w polsce aby ten samochód zarejestrować i nawet nie wie że umowa jest podrobiona czyli zamiast podpisu niemca jest podpis polaczka :-)))
    • Sprowadzający (gość)
    • A ja mam gdzieś polskie zajechane padaki i gabloty od handlarzy. Teraz przywiozłem już 6 samochód (dla siebie albo rodziny) i nigdy nie kupie w polsce bo|: albo za drogie albo zajechane. Szukam na necie tylko ofert od osób fizycznych, dzwonie, dogaduje się i jade po autko. Ostatni nabytek to nissan od 1 właściciela (dziadek rocznik 1931), bezwypadkowy z udokumentowanym przebiegiem 126tyś. Kosztował kilkaset euro i miał TUV ważny jeszcze 14 m-c. Polski diagnosta podczas badań technicznych powiedział że auto jest TIP-TOP!! Jeszcze nie zakończyłem procedur celnych a już znajomi chcą go kupować :-) OT - DLACZGO NIE KUPUJE W KRAJU
    • DD (gość)
    • pewnie ze lepiej w niemnczech przedewszystkim nigdy sie naprawia tam aut po takich wypadkach jak u nas typu polmane podluznice itd sam sprowadzam i wiem ze trzeba szukac auat z ks serwisowa i potrafia byc diesle z 2000r ktore maja po 120tys km ostatnio nawte mialem nissana almere mail 120 plus gwarancje europejska nissan w polsce nawet nie ma mozliwosci wykupienia tekiej gwaranbcji bo bylismy i zawzse bedziemy 100lat za murzynami tez jezdze z ineternetu i pewnei ze lumpy sie zdazaj niemeic tez czlowiek nie po to kupuje sie uato zeby stalo takze niektore pewnei ze zlumpione ale i tak zawzse wyjdzie taniej kilka tysiecy niz u nas
    • kox (gość)
    • Sam byłem świadkiem kiedy to 2 rodaków debatowało w Belgii w komisie nad Audi A6 Avant 1,9 TDI z 1999 roku.Cena za A6 6500 EUR skóra, xenon etc i napis na kartce " billijk exporteren" (tylko eksport). Super Okazja prawda ale przebieg 390 000 km, serwisowany do 165 000 tys. Jeden z naszych rodaków mówi "k... bierzem cena dobra" drugi odpowiada " ale on jest zajechany jak stara k.... " na to pierwszy " nie patrz na to, wyglada jak igiełka, zdejmiemy mu 250 tysięcy i łykną go jak pelikany kit" To jeden z wielu przykładów rozmów polaków-handlarzy za granicą. 50% tzw. importerów-handlarzy to wciskacze złomu
    • noname (gość)
    • re: [i]piter[/i] obydwa posty, są prawdziwe, oddają stan faktyczny polskiego "psudohandlu" samochodami! [i]Sprowadzający[/i] i [i]DD[/i] - jesteście tylko trochę "mniejszymi”, ale "też handlarzami" - więc nie udawajcie, że jesteście tacy OK.
    • burus (gość)
    • Napisalm w tym samym temacie na innej stronie pt (KUPUJEMY UZYWANE)- jak nalezy kupowac stary sam w komunie szwabowieckiej i unijnej! oto text! Wysłany: Czwartek, 22.06.2006 18:50 Coz! nie chce sie tu powtarzac ale PRZESTRZEGAM przed Kupowamiem uzywanych sam z Europy Zach od post komuszych polaszkowieckich cwaniakow! jesli chcesz kupic tanio dobry uzywany samochod- jedz w maloodwiedzany przez polskie gangi i zlodzieskich :"mechanikow" -handlarzy region EU- kup sobie tamtejsza lokalna gazete i obejrzyj pare interesujacych ciebie pojazdow na sprzedaz!(nie z internetu)! jesli nie znasz jezyka danego kraju- wez ze soba tlumacza lub zwroc sie do kogos z Polakow tam zamieszkujacych- by tlumaczyl! Kupisz wiele taniej i nierozbitka i niekradziony! kazdy sam ma record przebiegu i obslugi- bo tego wymaga sie przy corocznej rejestracji i ubezpieczaniu pojazdu w UE i USA! Przebieg nie jest tak wazny - jak wiek ( pzrecietnie kazdy sam w UE jezdzi rocznie okolo 30 tys km)! jasne,ze nalezy unikac wielkich aglomercji miejskich- bo tam sie wiecej stoi niz jedzi w ustawicznych Staubach- wiec ten sam pzrebieg oznacza 2 x tak wielkie zniszczenie pojazdu!! jesli masz wybor to kupuj z AT transmisja- ona chroni silnik przed nadmiernym kreceniem obrotow oraz caly uklad napedowy przez zla exploatacja!!Ale AT tylko w japonskich sam.Nigdy szwabskie-jewropejskie ni ameryckie ! Zuzyte elementy servicowe ma kazdy- wiec tym sie nie przejmuj!To w kazdym musisz wymienic natychmiast! pamietaj,ze normalnie kazdy oddaje swoj stary sam jako down payment przy zakupie nowego- a jesli tego nie uczynil to znaczy,ze chce wiecej niz daje mu dealer albo jest w nim cos zniszczonego- wiec dealer nie bierze! Cena takiego pojazdu po 5-ciu latach nie moze byc wyzsza niz 1/3 nowego a im wyzsza klasa = cena spada jeszzce bardziej! ja nie znam cen w UE - ale znakomicie sie orietuje w USA.Sa marki ktore drastycznie spadaja w cenie w USA) sa to: =a wszystkie amerykanskie firmy glowne-Ford GM,Chrysler -b- wszystkie koreanskie sam -c- wszystkie europejskie zwlaszzca w najwyzszych luxusowych klasach Najlepiej trzymaja sie w cenie wszystkie SUV i trucki oraz male japce: honda,Toyota inne firmy nawet subaru spadaja gwaltownie tez! Podobnie jest napewno w UE!Choc w roznych krajach moga byc inne modele czy marki - bardziej chodliwe! ps. oczywiscie w USA sam i wszystko inne jest sredno znacznie tansze niz w UE. Gdyz tutaj jest jeszzce prawdziwy kapitalizm a rynek jest ogromny- wiec i sam jest setki razy wiecej do sprzedania! Zwlaszcza uzywanych! Pps. nie kupujcie sam od dealerow uzywanych sam w Europie takze TYLKO OD PRYWATNYCH WLASCICIELI. jEDZICIE DO NICH DO DOMU! jedyne co robi dealer- to umycie wewnatrz i na zewnatrz oraz ewentualnie( co rzadkie) zalozenie jakiegos elementu umozliwiajacego jazde - ! W USA jest tzw "Black book" malenka ksiazeczka jaka maja w kazdym banku w kazdym sklepie z czesciami- gdzie sa podawane najwyzsze i najnizsze ceny . Kupujcie samochody tylko z pelnym wyposazeniem ale nigdy powypadkowe.Wyposazony w : ABS,poduszki,AC ,AT,Stabilizatory,AWD- nie jest drozszy w zakupie ( uzywany) niz goly! I jeszzce uwaga odnosnie silnika. Wystarczy odkrecic korek wlewu silnika a wiadomo z jakim zlomem sie ma do czynienia!Silnik zadbany ma czysta klawiature ( nie patrzcie na lakier i wyglad) Gdy go zapuscisz sprawdz czy kabel czujnika cisnienia oleju nie jest odlaczony! A jeli jest wlacz i zobacz czysie lampka nie swieci( lub jakakolwiek inna)! Burus =========================================================== Tak jest najlepiej kupowac w komuszej UE samochod uzywany! TYLKO od prwyatneto wlasciela! Nigdy od dealera starych sam czy innego :"speca"! inaczej bedziesz zrobiomy w trabe i przeplacisz! Burus
    • manhunt (gość)
    • Panowie każdy z was mówi po trochu do rzeczy.Osobiście sprowadziłem pare autek z Niemiec i Holandi,sprzedawałem je z oryginalnymi przebiegami czyli odpowiednio 170-200 tys dla 10 letnich benzyniaków i 240-260tys dla diesli. No ale Polscy pseudokupujący to elita wśród elit tłumoków i naiwaniaków,najgorsze tłoki to ci ze wsi co jeżdzili pulunezem albo furmankom, a teraz szukają fury full wypas,kilku letniej za 5tys. I tu zaczyna sie problem co z tego że ja sprzedaje z oryginalnym przebiegiem,bez wlewania usczelaniaczy czy robienia innych numerów,skoro burak przyjdzie i powie że na giełdzie widział takie auto jak moje za tyle i tyle i z przebiegiem w dieslu 120tys,ja wiem swoje próbuje człowieka edukować, ale jak wiemy niektóre warstwy społeczne są odporne na wiedzę. To jest problem Polskich aut importowanych własnie tacy naiwniacy jak ten oraz ci przygraniczni złomiarze ,sciagający padła po 100-200euro,odpicowane na handel.Pózniej kupuja je jakies ofermy i psuja opinie wszystkim innym jak by nie było uczciwym sprzedawcą oraz samym samochodom. Pozdrawaim normalnych kierowców oraz importerów. A co do tych aut z zagranicy,zyczę powodzenia w kupowaniu na własną reke.
    • manhunt (gość)
    • RE:do manhunt he he życzysz powodzenia i dobrze bo wystarczy znać jezyk np niemiecki i wiedzieć co to jest samochód i na jakiej zasadzie działa i już mozesz byc importerem Powiedz lepiej ile rzy wciskałeś ludziom kit na 4 kołach
    • Komentarz usunięty
    • Driver (gość)
    • Otórz Panowie nie ma złotego środka na cwaniactwo niestety. Handlarze są różni są tacy co sprowadzaja przystanki autobusowe i je klepią zarabiając na nich sporo i tacy co przywożą delikatnie puknięte lub zarysowane autko. Problem polega na tym, że to kupujący jak jest ćwokiem to łyknie każdy kit. Jak się ktoś nie zna na samochodach to powinien przed zakupem pojechać do jakiegokolwiek warsztatu dobrze wyposażonego nie koniecznie ASO i dokładnie wszystko sprawdzić. W tej chwili jest taka technika, że na takim przeglądzie można w ciągu godziny sporo się o aucie dowiedzieć. Niestety BURACTWO było jest i będzie. Sam osobiście sprowadzam sobie samochody z zagranicy z całej Europy i dla całej rodziny również wyszukuję w internecie przewaznie z ogłoszeń prywatnych nie auto handli zwłaszcza należy omijać szerokim łukiem te prowadzone przez Polaków, Ruskich, Turków i innych złodziei i oszustów. Mozna znaleźć bardzo ładny i zadbany samochód z niewielkim przebiegiem od pierwszego właściciela z pełną dokumentacją i do tego tani pod jednym warunkiem - MUSI BYĆ USZKODZONY.
    • lordofchaos (gość)
    • moje autko kupilem sam od tzw. "brudasa" na terenie bylej NRD i wszystko jest okej; szwagier od roku kupuje od nich i wszyscy sa zadowoleni oni maja zbyt on nie szuka tylko przyjezdza na "gotove" - kazdy zarabia u niemca podobne bryki byly do 1000 euro drozsze poza tym nie chcial z nami za bardzo gadac - Polaki kradna rozne rzeczy koszt takiego vyjazdu to ok.300zl + zrzutka na palivo jesli ktos chce viecej to naciagacz w internecie to kicha albo autka juz nie ma albo jest ale rozni sie od tego na fotce i to bardzo co do gazet niemieckich to trzeba miec farta i czatowac minimu tydzien az cos sie znajdzie w miare dobrego i po okazyjnej cenie szwagowi od czasu jak jezdzi po samochody tylko dwa razy udalo sie cos kupic bezposrednio od autochtona - trzeba bylo sie ostro targovac AUTA Z UE NAPEVNO SA TANSZE LEPIEJ UTRZYMANE MNIE ZURZYTE - VARUNEK ZAKUPU TO CIERPLIVOSC I ZIMNA KREV PRZY ZAKUPIE
    • manhunt (gość)
    • do Driver,zgadzam sie z tobą w 100% procentach.
    • he (gość)
    • kox zgadzam sie z Tobą bo sam tez jezdze do niemiec po wozy i nie raz byłem swiadkiem,jak wozy typu vw,audi z silnikami tdi roczniki 2002-2003 mialy przejechane grubo ponad 200tys km i szły jak ciepłe bułki do Polski.a tu licznik do tyłu i ok.zresztą wystaczy poprzegladac polskie ogłoszenia na necie i niemieckie i w tych samych rocznikach porownac przebiegi.tam srednio dla diesla rocznik 02-03 przebiegi rzędu 150-200tys a w polskich ogłoszeniach dla sciagnietych wozow to max 100tys i wszystko jasne....
    • polka klaudia (gość)
    • ja nie jestem taka że nie lubie aut np ;syren w firmach unas w polsce jest ;skoda fabia. Niewiem ja pracuje w tej firmie i do nasze firmy w tamtym roku zglosilo sie donas 99 niemiec a dopisujać jeszcze nie na wakacjach wyjdzie razem 599 prawie 600 niemiec jest jeszcze taka mozliwosc ze w ciągu 2 lat moze byc tu zapisanych 9900. tysięcy niemiec muwie do niemiec że warto przyjechac do polski do firmy skoda fabia w przemyślu są tu terz stare auta np; jak syrena kosztujac w tej samej cenie 5800. tysięcy złotyale 1 syrena kosztuje 9800.tysięcy zloty a taka bryka be dachu kosztuje 900.000 tysiecy zloty.
    • pozytyw (gość)
    • Marudy z WAS i tyle co to dla Audi w dieslu 1,9TDI 400 000 km? Silnik ledwo sie dotarl!!! To jest jedna trzecia zytwotności silnika taki przebieg dla tego silnika. Ludzie kupcie sobie fiata Pande, Tico lub Dacie Logan i nie wtacajcie sie, jak sie nie znacie na autach!!!
    • Adam
    • [quote="pozytyw"]Marudy z WAS i tyle co to dla Audi w dieslu 1,9TDI 400 000 km? Silnik ledwo sie dotarl!!! To jest jedna trzecia zytwotności silnika taki przebieg dla tego silnika. Ludzie kupcie sobie fiata Pande, Tico lub Dacie Logan i nie wtacajcie sie, jak sie nie znacie na autach!!![/quote] hehe - ledwo się dotarł, owszem jeśli połowę z tych 400 000 km auto pchałeś.
    • Alban (gość)
    • Gość: pozytyw Ndz, 02.07.2006 20:36 Marudy z WAS i tyle co to dla Audi w dieslu 1,9TDI 400 000 km? Silnik ledwo sie dotarl!!! To jest jedna trzecia zytwotności silnika taki przebieg dla tego silnika. Ludzie kupcie sobie fiata Pande, Tico lub Dacie Logan i nie wtacajcie sie, jak sie nie znacie na autach!!!
    • Ruda (gość)
    • Gdzie szukać ogłoszeń sprzedazy aut od prywatnych właścicieli w NIEMCZECH???
    • neoone (gość)
    • ............. i jak to będzie bezwypadkowy po niemiecku ??
    • noname (gość)
    • .. (auto) unfallfrei
    • Marcino
    • samochod uszkodzony w jezyku niemieckim to Unfallwagen!!
    • Marcino
    • bezwypadkowy to kein unfallwagen
    • Marcino
    • niech sobie pan wejdzie na www.mobile.de i szuka komisow w Niemczech badz auto.de
    • SZHEYK
    • Witam państwa chciałbym sprowadzić merca jakie by były koszty wszystkie około razem ze sprowadzeniem??
    • SZHEYK
    • około 10 lat 400 tyś km przebiegu Disel
    • jerykon
    • Trochę aktualności nt procedur i formalności dla wszystkich zainteresowanych tematem: http://www.favore.pl/forum/samochody-uslugi-transportowe/sprowadzanie-samochodu-z-niemiec-procedura-formalnosci,264,0.html
    • Voy (gość)
    • do DD : W jakim języku piszesz?
    • Komentarz usunięty

Dodaj komentarz