Wszystko
o samochodach

Porady / Bezpieczeństwo

Jak się nie dać zabić na drodze. Poradnik defensywnego kierowcy

Data publikacji: Autor: Marcin Lewandowski

Dawniej przyjmowano, że aby jeździć bezpiecznie, wystarczy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Niestety kodeks drogowy nie jest w stanie przewidzieć wszelkich zagrożeń. Dlatego dziś promowany jest defensywny styl jazdy. To nic innego, jak zmniejszanie ryzyka wystąpienia kolizji poprzez unikanie niebezpiecznych sytuacji na drodze.

Fot. Newspress Jak jeżdżą polscy kierowcy? Szybko i bezpiecznie. Tak sami twierdzą. Co piąty kierowca ocenia swoje umiejętności jako bardzo dobre, lub dobre. Niestety wysoka samoocena nie znajduje odzwierciedlenia w statystykach wypadków drogowych.

Dawniej przyjmowano, że aby jeździć bezpiecznie, wystarczy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Niestety kodeks drogowy nie jest w stanie przewidzieć wszelkich zagrożeń. Dlatego dziś promowany jest defensywny styl jazdy. To nic innego, jak zmniejszanie ryzyka wystąpienia kolizji poprzez unikanie niebezpiecznych sytuacji na drodze.

Fot. NewspressCo więcej, im wyższą ocenę kierowca sobie wystawił, tym więcej kolizji ma na swoim koncie i tym mniejsza jest jego wiedza zarówno o przepisach ruchu drogowego, jak i o odpowiednich technikach jazdy zwiększających bezpieczeństwo*.

Na początku spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, jakie cechy charakteryzują dobrego kierowcę. Co przychodzi wam do głowy kiedy oceniacie swoje umiejętności za kierownicą? Umiejętność szybkiej jazdy? Wiedza co zrobić w razie utraty kontroli nad samochodem? Szybkość reakcji? A może łatwość wykonywania manewrów parkowania? To wszystko jest w pewnym stopniu ważne, ale dobry kierowca powinien przede wszystkim cechować się rozsądkiem i wyobraźnią. Te cechy bowiem pozwalają na znaczące zwiększenie bezpieczeństwa na drodze.

Szybka jazda nie wymaga odpowiednich umiejętności. Trzeba jedynie wiedzieć który pedał odpowiada za jej zwiększanie. To wiedzą wszyscy jeszcze zanim pójdą na kurs prawa jazdy. Kiedyś dla szybkiej jazdy ograniczeniem była moc silników, dziś niemal każdy samochód może rozpędzić się do znacznej prędkości, przy której drobny błąd może doprowadzić do tragedii.

A jeśli posiadamy wiedzę na temat opanowania samochodu w niebezpiecznych sytuacjach? Tu pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze sama wiedza teoretyczna nie wystarczy, nawet jeśli jest na odpowiednim poziomie – co nie zawsze jest takie oczywiste. Musimy do tego znać zachowanie samochodu, którym jeździmy. Niektóre modele będą przykładowo mocno podsterowne, inne z kolei mogą mieć tendencję do zarzucania tyłem na śliskich nawierzchniach, czyli cechować się nadsterownością. Inna jest technika awaryjnego hamowania, gdy mamy ABS, niż jeśli nasze auto nie jest weń wyposażone. Pomóc w tym może odpowiednie szkolenie.

Drugi problem pojawił się już w dyskusjach specjalistów od doskonalenia techniki jazdy w krajach o wyższej kulturze jazdy od naszej. Początkowo zakładano, że dobrze wyszkolony kierowca będzie bezpieczniejszy, ale z czasem okazało się, że w wielu przypadkach jest wręcz przeciwnie. Doskonalenie się w panowaniu nad samochodem w najróżniejszych sytuacjach powoduje, że kierowca przesuwa granice na drogach publicznych w przekonaniu, że zawsze sobie poradzi i wyjdzie z każdej sytuacji bez szwanku. Dokładnie taki sam skutek daje szpikowanie samochodów coraz większą ilością systemów bezpieczeństwa. Wiedząc, że samochód zapewni nam przeżycie przy zderzeniu z większą prędkością jesteśmy skorzy do podejmowania większego ryzyka. Oczywiście samo odbycie takiego kursu nie oznacza, że kierowca staje się zagrożeniem na drodze, ale wraz z umiejętnościami musi iść w parze myślenie.

Myśl za innych
Dawniej przyjmowano, że aby jeździć bezpiecznie, wystarczy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Niestety kodeks drogowy nie jest w stanie przewidzieć wszelkich zagrożeń. Dlatego dziś promowany jest defensywny styl jazdy. To nic innego, jak zmniejszanie ryzyka wystąpienia kolizji poprzez unikanie niebezpiecznych sytuacji na drodze.

Fot. NewspressWyobraźnia, czyli umiejętność przewidywania, co inni uczestnicy mogą zrobić, jest kluczowa dla bezpieczeństwa jazdy. Im więcej kilometrów mamy za sobą jako kierowcy, tym więcej „dziwnych” sytuacji na drodze mieliśmy okazję zaobserwować. Ze zdobytym doświadczeniem zaczynamy coraz bardziej zdawać sobie sprawę, że na drodze może wydarzyć się dosłownie wszystko. Inni kierowcy są zdolni do najbardziej nielogicznych i niespodziewanych zachowań. Aby unikać niebezpieczeństwa i zmniejszyć ryzyko wypadku musimy analizować wszelkie możliwe scenariusze.

Wyobraźmy taką sytuację. Jedziemy drogą krajową z pierwszeństwem przejazdu. Zbliżamy się do bocznej drogi, na której kierowca czeka na włączenie się do ruchu. Jeśli jedziemy zbyt szybko, znacząco przekraczając dozwoloną prędkość, może on źle ocenić odległość i prędkość, zwłaszcza w niekorzystnych warunkach, np. patrząc pod ostre słońce, lub nocą. W takiej sytuacji najlepiej nieco zwolnić, nawiązać kontakt wzrokowy – o ile to możliwe – i mieć przygotowany scenariusz na wypadek próby wymuszenia pierwszeństwa. Może to być hamowanie awaryjne, lub manewr ominięcia, wszystko zależy od sytuacji na drodze.

Inny przykład pokazujący wagę wyobraźni to skręt w lewo na drodze o trzech pasach ruchu w każdym kierunku. Z naprzeciwka „tradycyjnie” środkowym pasem jedzie samochód ciężarowy, więc zaczynamy oceniać, czy zdążymy wykonać manewr przejeżdżając przed nim. Problem w tym, że w zgodzie z przepisami prawym pasem może go wyprzedzać szybko jadące auto, którego wcześniej nie widzieliśmy.

Unikanie sytuacji kolizyjnych jest kluczowe dla zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Co z tego, że do stłuczki dojdzie z winy innego kierującego. Czy satysfakcja, że udowodniliśmy mu jakim jest złym kierowcą zrekompensuje nam stratę czasu, zszarpane nerwy, problemy z naprawą i utratą wartości samochodu? A w większości takich sytuacji wystarczy np. nieco zwolnić, wpuścić auto włączające się do ruchu, lub wstrzymać się z wyprzedzaniem do momentu, gdy będzie to bezpieczne.

Przewiduj i reaguj
Obserwacja drogi i przede wszystkim innych uczestników ruchu daje pozytywne efekty. Kierowca skoncentrowany jedynie na utrzymaniu pasa ruchu, nie patrzący w lusterka, nie posiada informacji o zmieniającym się wokół ruchu. W takiej sytuacji łatwo nie zauważyć szybko zbliżającego się motocyklisty, czy samochodu w martwym polu lusterka. Monitorując stale otoczenie łatwiej jest nam reagować na zachowania innych. Z czasem można nauczyć się zauważać niezdecydowanych lub „niepewnych” kierowców. Ich zachowanie może wynikać z różnych przyczyn, np. zgubili się w obcym mieście i nie potrafią znaleźć właściwej drogi. Zamiast na nich trąbić lepiej zachować bezpieczny odstęp, lub wpuścić gdy sygnalizują chęć zmiany pasa.

Dawniej przyjmowano, że aby jeździć bezpiecznie, wystarczy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Niestety kodeks drogowy nie jest w stanie przewidzieć wszelkich zagrożeń. Dlatego dziś promowany jest defensywny styl jazdy. To nic innego, jak zmniejszanie ryzyka wystąpienia kolizji poprzez unikanie niebezpiecznych sytuacji na drodze.

Fot. NewspressPrzepisy ruchu drogowego są bardzo rozbudowane, ale w niektórych sytuacjach sztywne i „zero-jedynkowe”. Dobrym przykładem jest obszar niezabudowany z ograniczeniem do 90 km/h i zabudowany, w którym domyślna prędkość maksymalna to 50 km/h. Sami jednak wiemy, że czasem za obszar zabudowany uważany jest kawałek podmiejskiego lasu w którym próżno szukać znaków podwyższających prędkość, a czasem ścisłe centrum z dość chaotycznym ruchem pieszych. Rozważny kierowca powinien brać zmieniające się otoczenie pod uwagę. Jeśli obszar zabudowany nie jest zabudowany, można pozwolić sobie na więcej, niż przejeżdżając obok szkoły, czy przez ruchliwe skrzyżowanie.

Im więcej rzeczy może nas zaskoczyć na drodze, tym większą czujność powinniśmy zachować. Przepisy starają się to regulować. Najniższa prędkość maksymalna obowiązuje w strefach zamieszkania – 20 km/h. Tu pod koła mogą wyskoczyć małe dzieci, stąd takie restrykcje. Ale przepisy to głównie wytyczne, kierowcy zaś zawsze powinni analizować pojawianie się dodatkowych zagrożeń i dopiero na podstawie szeregu danych dostosowywać do nich swoje zachowanie.

Współpracuj z innymi
Na kursach prawa jazdy uczą nas byśmy odpowiednio wcześnie sygnalizowali chęć zmiany kierunku jazdy. Niby oczywiste, a jednak nie dla wszystkich. To dlatego, że za kierownicą nie myślimy często o komforcie i bezpieczeństwie innych. A przecież migaczy używamy nie dla siebie, czy dla sztuki samej w sobie, ale dla innych. To informacja o naszych zamiarach, która ma umożliwić innym właściwą ocenę sytuacji, a co za tym idzie bezpieczne wykonanie manewru.

Pomaganie sobie na drodze to dobry zwyczaj. Najczęściej na wyrozumiałość możemy liczyć wyprzedzając na drogach z poboczem. Choć zjeżdżanie na pobocze nie jest to zgodne z kodeksem drogowym, ułatwia innym wykonanie niebezpiecznego manewru. Znacznie gorzej jest przy zwężeniu drogi. Choć przepisy sugerują włączanie się pod koniec pasa, a zalecana organizacja ruchu to jazda na tzw. suwak, to wielu kierowców na „właściwym” pasie ma z tym spore problemy. Zamiast odpowiadać agresją, czy wpychać się na siłę, lepiej chwilę poczekać, a zawsze znajdzie się życzliwy kierowca. Warto zawsze w takiej sytuacji podziękować.

Zapytacie jak kultura jazdy ma się do bezpieczeństwa? To proste, uprzejmość na drodze poprawia nam humor i zmniejsza poziom stresu, albo przynajmniej go nie zwiększa. A to ma wpływ na nasz styl jazdy oraz na ilość popełnianych błędów. Niejeden kierowca przyznał się, że do kolizji doprowadził w sytuacjach stresu i zdenerwowania.

Ucz się na błędach
Wszyscy ludzie popełniają błędy. To tzw. czynnik ludzki. Nie należy się nimi zrażać, tylko wyciągać z nich konsekwencje. Jeśli jakaś sytuacja na drodze zaskoczyła nas z naszej winy, nie zrzucajmy jej na innych, bądź zły los. Przeanalizujmy ją, wyciągnijmy wnioski tak, by nie popełniać już podobnych błędów w przyszłości.

Dawniej przyjmowano, że aby jeździć bezpiecznie, wystarczy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Niestety kodeks drogowy nie jest w stanie przewidzieć wszelkich zagrożeń. Dlatego dziś promowany jest defensywny styl jazdy. To nic innego, jak zmniejszanie ryzyka wystąpienia kolizji poprzez unikanie niebezpiecznych sytuacji na drodze.

Fot. NewspressNa tym polega siła doświadczenia. Pokonując kolejne setki kilometrów natykamy się na coraz to nowe sytuacje wymagające odpowiednich reakcji. Z czasem mamy już za sobą tyle nietypowych zachowań drogowych, że doskonale wiemy jak sobie z nimi poradzić, by nikt nie ucierpiał i abyśmy cało wrócili do domu.

Brak pewności za kierownicą – co robić?
Co zrobić w takiej sytuacji, gdy na myśl o prowadzeniu samochodu dostajemy gęsiej skórki, lub mamy czarne wizje wypadków drogowych – odstawić auto na parking, zdać się na naszą drugą połowę o większym doświadczeniu „za kółkiem”, czy podejmować próby oswojenia się z bestią?

Nasza rada to nie poddawać się. Jeśli przeszliśmy przez kurs i egzamin na prawo jazdy, to powinniśmy starać się nabierać pewności siebie w realnych warunkach drogowych. Jeśli przeraża nas nadmierny ruch możemy trenować późnym wieczorem, gdy jest on już znikomy, lub jeździć na pustych wiejskich drogach. Aby nabrać pewności siebie możemy początkowo wyznaczyć sobie stałą trasę i ćwiczyć na niej aż poczujemy się swobodnie. Dobrze, gdy trasa zawiera manewr z którym mamy największe problemy, np. skręt w lewo, lub włączanie się do ruchu z drogi podporządkowanej.

Ogólne zasady ruchu drogowego mówią, żeby dostosować prędkość do panujących warunków. Swoją niepewność możemy uznać za taki warunek i zwolnić, bądź zatrzymać się, o ile jesteśmy w stanie zrobić to bezpiecznie nie stwarzając zagrożenia dla innych. Przepisy nie określają też ile mamy czasu na wykonanie danego manewru. Jeśli trafimy na zniecierpliwionego kierowcę przeprośmy gestem ręki, lub światłami awaryjnymi i bez dalszego zawracania sobie nim głowy kontynuujmy to, co sobie zaplanowaliśmy. To, że komuś się spieszy nie oznacza, że musimy mu ustępować pierwszeństwa.

Jeśli jesteśmy niedoświadczonymi kierowcami i dopiero zdobywamy pierwsze szlify starajmy się stosować do wszystkich zasad ruchu drogowego. Na drogach wielojezdniowych trzymajmy się prawego pasa, o ile nie planujemy manewru skrętu w lewo. Nie chodzi o umożliwienie innym szybszej jazdy, ale o bezpieczeństwo. Na drogach nie brakuje „wojowników” i „szeryfów” uczących innych kierowców manier poprzez zajeżdżanie drogi i nagłe hamowanie. Dla początkującego kierowcy wyjście z takiej opresji bez szwanku może okazać się niemożliwe. Lepiej unikać sytuacji konfliktowych. Dla bezpieczeństwa naszego i innych.

Kierowca defensywny
Dawniej przyjmowano, że aby jeździć bezpiecznie, wystarczy przestrzegać przepisów ruchu drogowego. Niestety kodeks drogowy nie jest w stanie przewidzieć wszelkich zagrożeń. Dlatego dziś promowany jest defensywny styl jazdy. To nic innego, jak zmniejszanie ryzyka wystąpienia kolizji poprzez unikanie niebezpiecznych sytuacji na drodze. Kierowca defensywny obserwuje otoczenie, identyfikuje zagrożenia odpowiednio na nie reagując, planuje swoje działania i współpracuje z innymi, by bezpiecznie dotrzeć do celu. Czego wszystkim wam życzymy.

Szerokiej drogi!

Źródła: *Szkoła Jazdy Renault, theguardian.com, szkola-auto.pl

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go swoim znajomym na Facebooku i Twitterze!

Ogłoszenia motoryzacyjne pochodzą z serwisu Gratka.pl

Zobacz także

Tagi:

Komentarze

  • Chef Bas z Siura (gość)

    Dobry artykuł. I jeszcze przewrotny cytat: "Dobra ocena sytuacji wynika z doświadczenia. Dużo doświadczenia pochodzi ze złej oceny sytuacji." Will Rogers.

  • Społ.EkoRzecznik (gość)

    jeżeli przekraczamy prędkość a jakiś pojazd wyjedzie z podporządkowanej zakładając ze jedziemy przepisowo ( do czego ma prawo !!!! ) TO NIE MA ŻADNEGO WYMUSZENIA z jego strony !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Autor (gość)

    Jak tak patrzę jak ludzie u nas jeżdżą to ten styl jazdy kojarzy mi się ze stadem pędzących baranów - jeden pcha się przez drugiego by być pierwszy.

  • Wojtek (gość)

    Do Społ.EkoRzecznik. Niestety obecne orzecznictwo raczej uważa, że jazda niezgodna z przepisami jadącego drogą z pierwszeństwem w takich sytuacjach zwykle nie zwalnia od winy wyjeżdżającego z podporządkowanej lub włączającego się do ruchu. Ten z głównej, nawet gdyby jechał pod prąd na jednokierunkowej dostanie mandat za łamanie przepisów, ale to ten z podporządkowanej jest winny kolizji co się wiąże z ubezpieczeniem. Niestety takie jest zwykle stanowisko policji (np. prezentowane w programach typu "Drogówka"). Nie żebym sie z tym zgadzał, ale tak jest.

  • Adam (gość)

    Dlatego warto wybierać bezpieczne firmy z zadowolonymi pracownikami, np. http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,1005729 poczytajcie to zrozumiecie :)

  • "oveżystka" (gość)

    Panie Wojtku, to czasem zależy od tego , kto się włącza do ruchu lub jest na podporządkowanej ...). Ale wnikliwy funkcjonariusz może udowodnić winę lub współwinę piratującego "z pierszeństwem " - tylko procedura się wydłuża, a w kolejce ( do wykonania czynności na miejscu zdarzenia ) są następne kolizje lub wypadki ... Ktoś nie znający tematu kolizji i wypadków drogowych "ustalił" -" normy" do wykonania przez funkcjonariuszy Policji. Tego nie da się w jakikolwiek sposób znormalizować lub porównywać do innych czynności merytorycznych .Poprostu nie ma dwóch takich samych okoliczności, mogą być w jakimś procencie podobne, ale tyle i tylko tyle.....

  • Wyprzedzanie! (gość)

    Znacie to? Jedziesz nie za wolno, w zabudowanym 50 na godz. a kretyn siedzi ci na ogonie i czyha, nie wytrzymał, wyprzedza cię na ciągłej, po czym po 10 metrach skręca idiota przed tobą do marketu. Tu jest potrzebny system rejestrowania takich manewrów /kamerka/, weryfikacji złamanych przepisów / linia ciągła, prędkość, stworzenie zagrożenia/ i konkretne kary. Bo potem taki sam kretyn w nocy wyprzedza na siłę trzy auta i leci na ciebie na czołówkę, a ty ratując życie robisz mu miejsce, hamujesz, zjeżdżasz na pobocze, prawie do rowu i kretyn górą, zmieścił się. Można mierzyć prędkość, promile itp ale takich morderców-samobójców się nie wyłapie, tylko dobra kamera i system, który pozwoli na konkretne karanie na podstawie zarejestrowanego zdarzenia /w nocy idiota i tak będzie bezkarny, sam numer rejestr. nie wystarczy/

Dodaj komentarz

Najnowsze motofakty

Wszystkie artykuły

Top 5 motofaktów

Testy i porównania

Premiery i nowości

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.