Jak umknąć fotoradarom

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Ben Webster „The Times”

Liczba odwiedzin: 1816

Kierowcy, którzy zauważą ukryty fotoradar, w trzy sekundy będą mogli ostrzec innych. Zamiast błyskać światłami, wystarczy nacisnąć guzik nawigacji GPS.

 

Urządzenie o nazwie Mini Coyote przesyła położenie fotoradaru do bazy danych, a stamtąd informacja trafia do wszystkich posiadaczy tego sprzętu. W miarę zbliżania się do fotoradaru inni kierowcy zobaczą na wyświetlaczu Mini Coyote odległość od niego oraz obowiązujące w pobliżu ograniczenie prędkości.

 

Większość dotychczasowych urządzeń ostrzegawczych porównywała położenie pojazdu z bazą danych o miejscach, w których na stałe zainstalowano fotoradary. Bazy te były jednak aktualizowane ze sporym opóźnieniem. Poza tym wiele fotoradarów przenosi się przecież z miejsca na miejsce.

 

We Francji ostrzegacz kupiło już 50 tys. kierowców, którzy we wrześniu namierzyli 27 tys. fotoradarów. Jednak organizacje zabiegające o bezpieczeństwo na drogach twierdzą, że Mini Coyote przyniesie przede wszystkim szkody, bo zachęci kierowców do łamania ograniczeń prędkości.

 

Także angielska policja ma wątpliwości i podkreśla, że kierowcy ostrze­gający o położeniu fotoradarów mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za „utrudnianie postępowania”. Ale stróże prawa przyznają, że procesy zakończone wyrokiem skazującym należą do rzadkości.

 

Dlatego brytyjski rząd ogłosił, że zakaże stosowania urządzeń namierzających foto­radary. Robert Gifford, szef parlamentarnego zespołu doradców ds. bezpieczeństwa na drogach, przestrzega: – Kierowcy, którzy myślą o zakupie tego urządzenia, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Kłopot tylko w tym, że na razie ministerstwo transportu, z którym skontaktował się „The Times”, nie wiedziało nic o istnieniu Mini Coyote.

 

Nigel Carter z firmy Novus, która produkuje urządzenie, broni się: – Ostrzegacz poprawia bezpieczeństwo na drogach. Ogranicza liczbę sytuacji, gdy kierowca gwałtownie hamuje, bo w ostatnim momencie zauważył fotoradar. Nie widzimy w tym nic nielegalnego.

Podobnego zdania jest również przewodniczący Automobile Association Edmund King, który zarzuca, że rząd zamierza nagiąć obowiązujące przepisy, by walczyć z Mini Coyote.

 

Tłum. Tomasz Bieroń

Komentarze

    • nabaam
    • No jest też inne zastosowanie. Kupię to urządzenie i będę wciskal przycisk blisko swojego domu. Żaden wariat nie będzie szalal w pobliżu mojego domu. ;-)
    • Jarpoz
    • Fajna zabawka, byłbym zainteresowany. Ciekaw jestem jaka jest cena, bowiem to urządzenie musi posiadać jeszcze nadajnik GPS. Potencjalne zastosowanie to jeszcze zgłaszanie niedociągnięć w oprogramowaniu mapy i pewnie szybka ich korekta. Niestety w czasach kiedy prawo i policja służą głównie łatwemu pozyskiwaniu mandatów, a nie walce z prawdziwą brawurą na drogach, takie urządzenie musi być dostępne.
    • wismar2
    • Kierowcy, to czysty pieniądz. Wystarczy wystawić sieci (fotoradary), a rybki same wpłyną (fotki) i do kasiorki marsz o punktach nie wspomnę. Rozumiem, żeby łapać piratów, ale czy jazda o 10 do 15km/h na ograniczeniu do 60km/h, trzy pasy do jazdy na pustej drodze, można nazwać piractwem? A fotoradar pstryka a panowie ze straży miejskiej się cieszą. Niedługo doprowadzą nas kierowców do obłędu, zresztą długo nie trzeba będzie czekać, jak coś wymyślą. Jedna minister już chciała wlepiać mandaty za brudne auta. Panowie politycy, róbcie drogi, a bezpieczeństwo będzie większe niż poprzez fotoradary.

Dodaj komentarz