Jazda na samym prądzie 27.11.2008 Liczba odwiedzin: 3540 Przez najbliższych 20 lat silnik spalinowy będzie dominującym napędem. Jednak w miastach coraz częściej będziemy jeździć samochodami wyposażonymi w silniki elektryczne.
Prace nad pojazdami z silnikami elektrycznymi nabierają tempa. Podstawową sprawą są odpowiednie akumulatory, które pozwalałyby poruszać się na większe odległości. Optymistycznie wygląda działanie dwóch wielkich koncernów – Boscha i Samsunga, które powołały spółkę, mającą zajmować się budową, produkcją i dystrybucją akumulatorów litowo-jonowych dla motoryzacji.
Wciągu najbliższych pięciu lat partnerzy zainwestują w to przedsięwzięcie 300-400 mln dolarów. Długofalowym celem jest stosowanie wyłącznie elektrycznych układów napędowych, ponieważ ta
Tymczasem firmy samochodowe przygotowują się do produkcji aut elektrycznych. Koncern Chryslera zamierza wiosną 2010 r. wprowadzić do sprzedaży samochód sportowy Dogde EV w wersji z napędem całkowicie elektrycznym. Składa się on z silnika o mocy 268 KM, akumulatorów litowo-jonowych i kontrolera mocy.
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h ma trwać poniżej 5 sekund, a auto osiągać będzie 195 km/h. Zasięg szacowany jest na 240 – 320 km, ponad 3-krotnie więcej niż średni dystans pokonywany dziennie w USA na dojazdy do miasta czy do pracy. Ładowanie akumulatorów jest proste: wystarczy podłączenie do zwykłego, domowego gniazdka 110 V na osiem godzin. Chrysler ogłosił już, że będzie sprzedawał wersje na rynki azjatyckie i europejskie dostosowane do napięcia 220-230V (ładowanie cztery godziny).
Koncern BMW udostępni flotę pojazdów napędzanych elektrycznie 500. klientom prywatnym i korporacyjnym. MINI E napędzane będzie silnikiem elektrycznym o mocy 204 KM. Akumulator będzie w stanie zasilać pojazd do zasięgu ok. 240 km. Początkowo MINI E będzie dostępne jako część projektu pilotażowego w USA w Kaliforni, Nowym Jorku i New Jersey. Rozważana też jest możliwość oferowania MINI E w Europie.
Rola przecierającego drogę pojazdom z silnikiem elektrycznym może przypaść Chevroletowi Voltowi, którego premierę w 2010 r. zapowiada General Motors. Auto ma też silnik benzynowy, ale włącza się on tylko wtedy, gdy trzeba podładować baterię. Koncern zapewnia, że zgromadzona w niej energia „wystarczy na dojazd do pracy i powrót do garażu, gdzie przez noc można podłączyć auto do gniazda elektrycznego”. Według przedstawicieli firmy, energia baterii tego auta odpowiada energii wytwarzanej przez ok. 2 l benzyny i wystarcza do pokonania 100 km.
Elektryczna jednostka napędowa Volta ma 150 KM. Auto może być podłączane do ładowania w gniazdku elektrycznym 230V. Inteligentna technologia ładowania w tym pojeździe umożliwia „nabicie” akumulatora w mniej niż trzy godziny. Czas ładowania zmniejsza się, jeśli akumulator nie został do końca rozładowany. GM szacuje, że pełne naładowanie, które zapewni kierowcy dystans do 60 km, będzie kosztowało mniej niż jeden euro za noc.
Na początku września ruszył projekt „e-mobility Berlin”- wspólne proekologiczne przedsięwzięcie Daimlera i RWE (główny niemiecki dostawca energii). To największy na świecie projekt, którego celem jest popularyzacja jazdy przyjaznymi dla środowiska samochodami elektrycznymi. Wspierany jest przez niemiecki rząd.
Daimler dostarczy ponad 100 pojazdów elektrycznych Mercedes Benz i Smart oraz zapewni im serwis, podczas gdy RWE zajmie się opracowaniem, zainstalowaniem i eksploatacją infrastruktury doładowania, obejmującej około 500 punktów oraz zasileniem ich energią elektryczną i centralnym sterowaniem systemu. Płatności za energię będą naliczane na podstawie wymiany danych pomiędzy specjalnym systemem łącznościowym pojazdu i inteligentną stacją ładowania.
W nowym projekcie zostaną również wykorzystane doświadczenia zdobyte przez firmę Daimler w ramach obecnie trwającego projektu „elektromobilności” w Londynie. Od zeszłego roku w stolicy Wlk. Brytanii niektóre służby publiczne (np.policja) z powodzeniem testują 2-osobowe pojazdy o napędzie elektrycznym.
Najpopularniejszym samochodem o zerowej emisji spalin w USA jest GEM. Do tej pory wyprodukowano ponad 38 tys. tych pojazdów. Najczęściej zobaczyć je można w miejskich centrach komunalnych i dzielnicach mieszkalnych, bazach wojskowych, kampusach uniwersyteckich, centrach korporacyjnych.
Auta o napędzie elektrycznym produkuje też koncern Peugeot-Citroën PSA , który podpisał niedawno umowę z Mitsubishi, aby przyspieszyć prace nad konstrukcją i produkcją nowych wersji takich samochodów.
W tym przypadku PSA poszedł śladem wytyczonym już przez swojego rodzimego rywala - Renault. Ten ostatni wraz ze swoim japońskim partnerem Nissanem na początku tego roku zaczął promować projekt stworzenia w wielu państwach świata floty nowoczesnych aut o napędzie elektrycznym. Pierwsze porozumienie w tej sprawie Renault-Nissan podpisał w Izraelu, drugie - z duńskim koncernem energetycznym DONG, który będzie ładować akumulatory francusko-japońskich aut prądem z elektrowni wiatrowych.
Liczy się cena
Silnik elektryczny nadaje się doskonale do napędzania aut. Jest lekki, tani i niezawodny. Rozwija duży moment, dostępny już od najniższych obrotów. Sprawność pojazdów z napędem elektrycznym wynosi ok. 75-80 proc., podczas gdy samochodów spalających paliwo ok. 15-20 proc.
Choć samochody elektryczne to wciąż przyszłość, przemawia za nimi fakt, że są tanie w eksploatacji. Do przejechania 100 km wystarcza 16 kWh, co w USA kosztuje 60 centów, w Europie ok. 2 euro. Najdroższa jest bateria litowo-jonowa. Koszt tej o wydajności 16 kWh to dziś 16 tys. euro. By baterie stały się popularne branża motoryzacyjna musi pokonać kilka przeszkód. Jedną z najważniejszych jest infrastruktura. Podczas dłuższej jazdy gdzieś trzeba auto podładować i nie może to trwać zbyt długo.
Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Samar
Prace nad samochodami elektrycznymi są coraz bardziej zaawansowane m.in. ze względu na ostre wahania cen ropy naftowej, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie. Mobilizuje to do szukania alternatywy dla paliw tradycyjnych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, które mocno odczuły wzrost cen ropy. Nie bez znaczenia są też zaostrzające się normy czystości spalin, które podnoszą koszty produkcji silników spalinowych.
To, czy w przyszłości auta elektryczne przyjmą się na naszym rynku zależy od cen samych samochodów, jak i prądu do ich zasilania. Nie bez znaczenia jest też infrastruktura pozwalająca na „tankowanie” pojazdów prądem. Przydałyby się przy tym działanie ze strony rządu, ale póki co żadna z ekip nie wykazała zainteresowania odpowiednimi zmianami w przepisach. Komentarze
Autor:
Jarpoz
27.11.2008 18:03
Zastanawiam się jak będzie rozwiązany problem niepełnego ładowania i niepełnego rozładowywania
baterii, co jak wiemy skutkuje ograniczeniem pojemności ( np. mój laptop 1.5 roku temu trzymał prąd 2 godziny, obecnie ok 25 minut ). Chyba jedynym rozwiązaniem jest wiele ogniw z których każde po kolei było by rozładowywane do końca, a ładowały by się tylko te zupełnie rozładowane. Istnieje jeszcze problem rozładowania " po drodze", albo muszą być dostępne baterie jednorazowe ( np. alkaliczne ), albo część baterii musi mieć charakter potencjalnie wymiennych, alternatywnie każde musi posiadać
Autor:
Jarpoz
27.11.2008 18:05
ładowarkę spalinową. Mnie bardzo odpowiadałoby auto elektryczne, tam gdzie zwykle jeżdżę mógłbym
spokojnie zorganizować sobie "ładowanie". Chciałbym aby wcześniej takie auta zdominowały rynek i większą nadzieję pokładam w ogniwach wodorowych.
Autor:
Roger
27.11.2008 20:24
hahh mój laptop z 2003 roku to sie juz w ogóle nie uru...ia bez kabelka ;]
zmieniłem zasilacz, pomogło tyle, że jak sie poruszy tym kablem to się juz koputer nie wyłącza..
Autor:
RysiekK
27.11.2008 23:56
Obniżenie energochłonność ruchu - klucz do wszelkich poważnych pozytywnych zmian w transporcie,
m.in. powodzenia powszechnej "elektryfikacji". Przypominam że obniżenie to wymaga specjalizacji zastosowań pojazdów i zapewnienia płynności ruchu, i są to zadania dla władz równie wazne co obnizenie podatków dla EL-pojazdow. Na samych producentów nie ma co specjalnie liczyć gdyż póki co skupiaja się oni jak widać na dorównywaniu przez EV osiągami spalinówkom ,a nie na tworzeniu jaknajoszczędniejszych urzadzeń do przemieszczania.
Autor:
harnasx
30.11.2008 14:15
Polecam film "Who killed the electric car" - dostepny również na "necie" w tym napisy PL - po
oględnieciu wszelkie komentarze stają się nie na miejscu. Nie jestam fanem teorii spiskowej - ale warto zobaczyći wyciagnąć samemu wnioski.
Autor:
harnasx
30.11.2008 18:48
a w skrocie mozna przeczytać tu :
http://www.autocentrum.pl/drukuj.php?FF=338&id=1528942419 (nie zastąpi filmu ale moze zacheci do obejżenia)
Autor:
Jarpoz
01.12.2008 08:48
Do harnasx. Nic nowego, już wielokrotnie poruszaliśmy takie wątki. Zbyt wiele kasy jest
zainwestowane w ropę i jej eksploatację aby lobby finansowe przy interesownym poparciu lobby politycznego odpuściło taki interes.
Autor:
kzwti
01.12.2008 09:07
Zastanawiał się ktoś co z ładowaniem baterii? Przecież to jasne: długi czas ładowania = mały prąd
ładowania. Krótki czas ładowania = wielki prąd ładowania. Zakładając przejście na elektryczność chciało by się nie być zależnym od domowej instalacji i ładowania baterii przez całą noc. Jeżeli powstaną "stacje ładowania" i baterie będą ładowane w krótkim czasie to prąd ładowania będzie ogromny. oznacza to inwestycje w sieć przesyłową (wielkie przekroje kabli, moce trafo itp.) i olbrzymie nakłady finansowe jeśli sieć stacji ma być porównywalna z benzynowymi. Bez tego może być cieniutko ...
Autor:
RysiekK
01.12.2008 09:50
..chyba że nie byłoby potrzeby ładowania w ciągu dnia, co byłby możliwe właśnie po (kilkukrotnej)
obniżce energochłonności
Autor:
noras
03.12.2008 02:17
Nic Pan nie wspomnial o Tesli elektrycznym samochodzie produkowanym w Kaliforni. To jest link
http://www.businessweek.com/magazine/content/07_31/b4044419.htm?chan=top+news_top+news+index_autos
Autor:
kwiewiorowski
03.12.2008 13:29
PO CO ŁADOWAĆ KONICZNIE AKUMULATORY W DRODZE? NIE PROŚCIEJ PODJECHAĆ NA STACJE "BENZYNOWĄ' I TAM
PO PROSTU WYMIENIĆ, JAK KONIE U DYLIŻANSU?
Autor:
kawol
06.12.2008 21:08
do jarpoz:
ogniwa litowe pozbawione są wrażliwości na niepełne rozaładowania, doładowywania itp. jedynie nie lubią głębokich rozładowań. a bateria w laptopie, o ile była to li-ion, nie ni-mh (bo o niklowej ty mówiłeś) wysiadła ci po prostu ze starości, bo żywotność tych baterii to ok. 3 lata potem tracą już wiele ze swojej pierwotnej pojemności. sam mam 4-letniego laptoka i jak był nowy trzymał 3h teraz z trudem 1h.
Autor:
burbon
07.12.2008 14:37
Ciekawe jak zostanie rozwiązana kwestia klimatyzacji w gorącym klimacie i ogrzewanie w zimie, bo
chyba nie baterykami na prąd?
|