Kia Lotos Cup: Dwa razy Raczkowski

Moto-sport / Wyścigi

Autor: Tomasz Szmandra (ip)

Liczba odwiedzin: 2086

Lider klasyfikacji Kamil Raczkowski odniósł dwa kolejne zwycięstwa w tegorocznym sezonie, tym razem na nowym torze Slovakiaring. Uczestnicy serialu Kia Lotos Cup po raz pierwszy odwiedzili szybki i wymagający tor pod Bratysławą.

Fot. Kia Tor położony na kompletnym pustkowiu niedaleko wsi Orechova Potoń, stanowił zagadkę nawet dla samych Słowaków. Nieliczni wiedzieli, jak tu dojechać, na dodatek wokół trwają jeszcze prace wykończeniowe. Sam tor jednak jest gotowy do ścigania, a pierwsze zawody odbyły się na nim jeszcze w ubiegłym roku.

Niespodziankę w kwalifikacjach przed IV runda Pucharu sprawił Jakub Chmiel, który sięgnął po pole position. 23-letni kielczanin wyprzedził o 91 tysięcznych Kamila Raczkowskiego, który prowadził po pierwszej sesji kwalifikacyjnej. Z drugiego rzędu rozpoczynali pierwszy wyścig Aleksandra Furgał i Michał Kijanka, a z trzeciego - Maciej Ostoja-Chyżyński i Tomasz Senkowski.

Kolejność na starcie zapowiadała wielkie emocje, bo na tym torze Fot. Kia wyprzedzać można w bardzo wielu miejscach. Warto dodać, że Slovakiaring jest tak szeroki, że na starcie w jednej linii stają nie dwa, a cztery samochody.

Pierwszy zakręt po starcie wyścigu okazał się pechowy dla Piotra Materzyńskiego
i Krzysztofa Steinhofa, którzy po zderzeniu wypadli z toru i zakończyli zawody.

W czołówce trwała zacięta walka. Za Kamile Raczkowskim jechali Jakub Chmiel, Michał Kijanka i Ola Furgał. Około 10 sekund za nimi o kolejne lokaty toczyli pojedynek Maciej Ostoja-Chyżyński i Mariusz Bartoszuk. Na mecie I wyścigu ta właśnie szóstka zajęła czołowe pozycje.

Zgodnie z regulaminem na starcie do II wyścigu odwrócono kolejność Fot. Kia pierwszej szóstki z pierwszego biegu. I znów od startu zaczęła się ostra walka. Niektórzy zawodnicy walczyli bez pardonu, nie obyło się więc bez stłuczek i przepychanek. Pecha miała bardzo dobrze jadąca Ola Furgał, która wypchnięta poza tor, znalazła się na końcu stawki , jednak zaciekłej pogoni za rywalami ukończyła wyścig na 6 miejscu. Mniej szczęścia miała Monika Luberadzka, która wypadła z toru, po tym jak jej samochód został „trafiony” przez pojazd Łukasza Szewczyka (miał problemy z ABS-em). Dobrą pozycję stracił też Maciej Ostoja-Chyżyński, natomiast Maciejowi Froncowi zabrakło w końcówce paliwa i „na oparach” dotoczył się do mety na 9. miejscu, tracąc szanse na 4. lokatę.

Po mecie obydwu wyścigów, obok Kamila Raczkowskiego, na podium stanęli również Jakub Chmiel i Michał Kijanka. W klasyfikacji po czterech rundach prowadzi niezagrożony Raczkowski (400 pkt.), który wyprzedza Macieja Ostoję-Chyżyńskiego (333), Kijankę (322), Chmiela (309), Aleksandrę Furgał (246) i Piotra Wójcika (220).

Po wyścigu powiedzieli:

Kamil Raczkowski - Na tym torze trzeba mieć oczy dookoła głowy. Musiałem cały czas kontrolować sytuację i liczyć na błędy rywali. Kiedy je popełnili - wyszedłem na prowadzenie i wygrałem. Czy było szybko? Bardzo! Licznik auta pokazywał na prostej 205 km/godz.

Michał Kijanka - To świetny tor i wspaniale szybko się tu jeździ. Mogę powiedzieć, że wreszcie na IV rundzie KLC dobrze czułem się w cee'dzie. Jechałem swoim torem, ale cały czas musiałem uważać na rywali: na Olę, Kubę, Maćka Ostoję - w tłoku stuknięcia były nieuniknione. Szczególnie przepraszam Maćka - chyba zepsułem mu wyścig. Szkoda, że popełniłem błąd na ostatnim wirażu, ale tak bywa.

Zobacz także:
Kia Lotos Cup: Raczkowski niepokonany

Brak komentarzy - napisz pierwszy