Kiedy nagroda dla Arleta
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 2384
Włoskie samochody nieźle sprzedają się również w Polsce i Fiat zajmuje obecnie pierwsze miejsce w rankingu sprzedaży. Spada sprzedaż Toyot, dalej nie wiadomo co będzie z Oplem. Ze strachu przed kryzysem o przeszło 30 proc. obniżył ceny Nissan i było to dobre posunięcie. Nissany sprzedają się obecnie jak nigdy.
Nie ma obecnie złych samochodów, nawet Fiaty się mniej psują, a Fiat Panda z polskiej fabryki staje się wręcz wzorcem polskiej jakości. Wyprodukowano już blisko 1,5 mln tych samochodów i nikt nie zgłasza usterek.
Dalsze sukcesy odnosi Fiat 500, który podoba się jak breloczek. W Melbourne w Australii Fiatami 500 jeździ policja, a w Nowym Jorku 500-tka zdobyła tytuł 2009 World Design Car of the Year, czyli najładniejszego auta roku. Jak do tej pory nikt nie przyznał nagrody dyrektorowi fabryki w Tychach Zdzisławowi Arletowi, a należy mu się jak mało komu. Arlet stworzył fabrykę niezwykłą, jest tu czysto jak w przychodni u ginekologa, ludzie się uśmiechają, pracują spokojnie i nikt nie goni taśmy, aby przykręcić śrubkę.
Na rynku jest dużo nowych modeli, które mogą się podobać. Alfa Romeo MiTo, pierwsza Alfa, która kosztuje poniżej 50 tys. złotych, Kia Soul, Renault Megane coupe, nowa Mazda 3, która w połowie maja ukaże się w sprzedaży.
Jeździliśmy też Dacią Logan kombi. Jest tu najlepsza relacja między ilością miejsca, a ceną. Dacia Logan kosztuje 47,3 tys. zł z klimatyzacją i dieslem (41,3 tys. w wersji podstawowej), ale jest zarejestrowana na 7 osób i nadawałaby się nawet dla posła Tadeusza Rossa, który ma sześcioro dzieci i dotychczas mu się nie mieściły. Rumuńska Dacia należy do Renault, miejsca w Loganie jest bardzo dużo, ale wykończenie raczej średnie. Widać wyraźnie, że francuscy inżynierowie robili to po godzinach.
Odbył się też w Warszawie pokaz samochodów luksusowych tyle, że w starym forcie i nie bardzo było widać, jakie one są luksusowe. Przy okazji odbył się też pokaz mody z udziałem dwóch psów także luksusowych, czyli chartów włoskich. Charty są tak samo chude i tak samo nie mają biustu jak modelki. Do Bentleya ze złocistą skórą (800 tys. zł) taki chart jest akurat.
