Kierowcy ruszają jak woły, a jeżdżą jak wariaci

Wiadomości z rynku / Archiwum

Autor: Piotr Brzózka

Liczba odwiedzin: 6325

Szybcy i wściekli tacy są kierowcy z Łodzi i innych miast regionu. Niestety, nie wtedy, kiedy trzeba. Bo gdy przychodzi ruszyć ze skrzyżowania, wówczas zamieniamy się w stado żółwi.

 

Stanęliśmy ze stoperami na głównych skrzyżowaniach największych miast regionu. Sprawdziliśmy, ile aut przejeżdża na zielonym świetle w czasie 30 sekund. Wyniki są zatrważające: 4 do 19 samochodów w Łodzi, 4 - 17 w Sieradzu, 9 - 12 w Bełchatowie, 11 - 19 w Piotrkowie. Przeciętny kierowca wciskał pedał gazu dopiero dwie sekundy po tym, jak ruszył jego poprzednik.

 

Dla porównania w Warszawie w takim samym czasie skrzyżowanie przejeżdża płynnie 30 do 40 samochodów, w Szczecinie - 28, w Gdańsku - 26. Z kolei w Krakowie kierowcy jeżdżą równie „sprawnie” jak w Łodzi, czyli skrzyżowanie przejeżdża góra 15 aut.

 

- Na skrzyżowaniu wszyscy powinni ruszać jednocześnie - mówi Maciej Wisławski, utytułowany pilot rajdowy ze Skierniewic, który ma fatalne zdanie o naszych kierowcach. - Na drodze panuje najgorszy mariaż pieniędzy i chamstwa. Hołota w lexusach, mercedesach i BMW jeździ, myśląc tylko o sobie, nigdy zaś o tych, którzy stoją za nimi. Brakuje nam elementarnego wychowania. Żeby coś zmienić, musi przeminąć jedno pokolenie. Widzę tu wielką robotę do wykonania dla instruktorów w szkołach nauki jazdy.

 

Tadeusz Markowski, szef Katedry Zarządzania Miastem Uniwersytetu Łódzkiego, również uważa, że sami po części doprowadzamy do korków. - Jeśli w Warszawie ktoś się ociąga na skrzyżowaniu, inni są w stanie go rozszarpać. W USA na skrzyżowaniach stoi policja i popędza maruderów. A my dopiero niedawno kupiliśmy dobre samochody, ale nie potrafimy nimi jeździć - mówi prof. Markowski.

 

Zygmunt Wota, właściciel najstarszej w Łodzi szkoły jazdy, często stoi w korku pod wiaduktem przy dworcu Łódź Kaliska.

 

- Zapala się zielone światło, po 30 sekundach gaśnie, a ja wciąż stoję w tym samym miejscu, bo moi poprzednicy jeszcze nie zdążyli ruszyć - mówi Wota. - Trzeba zorganizować wielką propagandowa akcję. A może niech kierowcy zrobią coś spontanicznie. Niech 10 aut ruszy w jednym momencie ze skrzyżowania i da przykład innym - dodaje instruktor. Jak tłumaczy, w Niemczech powolne ruszane jest nie do pomyślenia. W Anglii młodzi kierowcy są uczeni, że na czerwonym świetle stoi się z wciśniętym sprzęgłem, włączonym pierwszym biegiem i zaciągniętym hamulcem ręcznym. Żeby było szybciej.

 

Aż tak radykalnych kroków Wota nie proponuje, uważa jednak, że w momencie zapalenia żółtego światła, wszyscy kierowcy powinni już wrzucać pierwszy bieg.

 

Cudownym zbiegiem okoliczności ospałość umiera w naszych kierowcach tuż po opuszczeniu skrzyżowania. Nagle jesteśmy szybcy i cwani. Zbyt cwani.

 

Na naszych drogach panuje prosta zasada: im więcej pasów ruchu, tym więcej chamstwa. Zwłaszcza jeśli jeden z nich jest uciążliwym lewoskrętem, na którym ustawia się dłuższa kolejka. Choć skręcając z ul. Pabianickiej w al. Jana Pawła II w Łodzi mamy do dyspozycji aż dwa pasy, nie brakuje takich, którzy omijając kolejkę, jadą w lewo z dwóch pasów na wprost, a nawet z piątego pasa do skrętu w prawo! Nagminnie czynią to zwłaszcza właściciele czarnych pseudoterenówek. Z podobnymi zachowaniami kierowców można się spotkać na ulicy Obywatelskiej (skręt w lewo, w al. Politechniki), na skrzyżowaniu al. Piłsudskiego i Rydza-Śmigłego czy też Aleksandrowskiej i Traktorowej. Na alei Bandurskiego, w okolicach dworca Łódź Kaliska, kolejkę na wprost omija się, jadąc przez wysepki pasem do skrętu w prawo.

 

- Codziennie rano stoję w rządku aut na Kilińskiego - opowiada pani Alicja z Łodzi. - Ale zawsze znajdzie się cwaniak, który omija kolejkę po torowisku. Kiedy nadjeżdża tramwaj, po chamsku się wciska. W końcu ktoś, bojąc się o lakier, nie wytrzymuje i go wpuszcza. Ja nigdy tego nie robię i apeluję do innych kierowców, żeby też nie wpuszczali.

 

Inna sytuacja powszechna zwłaszcza w ostatnich tygodniach: roboty drogowe, zamknięty pas w jedną stronę, ruch wahadłowy. Zapala się czerwone światło. Kolumna aut staje karnie... no prawie. Z dwudziestego miejsca w szeregu wypada samochód, wymija kolejkę i rozpędzony na czerwonym świetle wjeżdża na remontowany fragment drogi. Tak nagminnie dzieje się między innymi w Pabianicach na przebudowywanej trasie do Bełchatowa, tak dzieje się też w okolicach ronda w Rąbieniu. W tym tygodniu na podobny rajd pozwolił sobie policyjny radiowóz. Nie jechał na sygnale.

Komentarze

    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Ciekawe kiedy ktoś dozna olśnienia i zauważy że najlepszym sposobem na zwiększenie ilości pojazdów przejeżdżających na zielonym jest to by w momencie włączenia zielonego kolumna pojazdów nie ruszała dopiero z miejsca ale już jechała. To oczywiście możliwe tylko gdy będą wiedzieli kiedy ta chwila nastąpi. jak to uczynić - już dawno opisałem. Co do zwalczania ...stwa drogowego to najskuteczniejszy byłby sposób najprostszy :nagrody za donosy w postaci choćby filmów. Dlaczego nikt nie chce rozwiązać naprawdę prostych problemów !?
    • Conrado
    • Bo gdyby urzędnicy czy politycy rozwiązywali problemy, to nagle okazałoby się że są już niepotrzebni. Nie chodzi o to aby króliczka złapać, lecz o to aby go gonić :)
    • Roger
    • coś ta cała globalizacja jednak powoli działa.
    • Jarpoz
    • Politykom zapewne bardziej chodzi o kasę z mandatów, niż o rozwiązywanie prawdziwych problemów. Niestety interesują ich wszelkie pozory działania poza rozwiązaniem istoty problemu.
    • Samurai
    • Poruszacie problem, który mi spędza sen z powiek. Sucha nawierzchnia, stoję na skrzyżowaniu z włączonym lewym kierunkowskazem jak 90% z 10 samochodów przede mną. Zielone widzę już dobrych kilkanaście sekund, a ja nadal stoję w miejscu. Jak mnie wtedy szlag trafia to potrafię za poprzedzającym mnie samochodem jechać dosłownie prawie w zderzak. Przysięgam, że jakbym miał coś ciężkiego to bym najzwyczajniej w świecie przepchnął za pomocą jego cały ten korek. I tak jadą kuźwa do tego skrzyżowania (powiedzmy te 50m) z tą samą prędkością 5km/h. No kurcze ! Rozumiem w zimę na lodzie ale tutaj....
    • Samurai
    • ...na suchym ? Nie da się przyspieszać w miarę pokonywania zakrętu i opuszczania skrzyżowania ? Oczywiście o powiedzianym już opóźnieniu pierwszego i coraz to kolejnych samochodów (każdy po sobie po 2 sekundach). Z bratem raz się pokłóciłem mówiąc " nosz kur** dlaczego nie ruszą wszyscy na raz. Przecież wiadomo, że nikt nagle nie zahamuje bo coś się wydarzy. Skoro zaczyna jechać to mu przecież nie stanie przed maską" I tak prawie kłótnia między nami wynikła bo jak się okazuje on jeździ tak samo - "trzeba zachować ostrożność" tłumaczy. Dla mnie to raczej właśnie nabranie umiejętności....
    • Samurai
    • ...Inna sprawa to zastosować najprostszy zabieg na świecie. Mianowicie żółte powinno się palić przez co najmniej 5 sekund bo ja również nie jestem za angielską szkołą trzymania samochodu na jedynce i sprzęgle. Po pierwsze sprzęgło nie potrzebnie pracuje (zużywa się) a po drugie co gorsza po tych ładnych kilkudziesięciu sekundach, a czasem kilku minutach stania na czerwonym noga na sprzęgle może zjechać (różnie jest - w zimę oblodzony pedał albo but, albo czasami noga może zdrętwieć w najmniej odpowiednim momencie) i już siedzimy w tyłku delikwenta przed nami.
    • Samurai
    • Nie dziwię się późniejszej frustracji na tych świetnych polskich drogach kiedy po 3 światłach wreszcie opuszczamy skrzyżowanie aby po przejechaniu kawałka drogi wpakować się w bezsensowny korek. nadrabiamy ...stwem aby szybciej ten korek opuścić.
    • wismar2
    • I jadąc trochę szybciej, żeby nadrobić stracony czas w koreczku, oczywiście bez piractwa "pstryk" - panu już dziękujemy. Zapraszamy do kasy!!!
    • wismar2
    • Niestety takie są realia i musimy z tym żyć!!!
    • edward1
    • wszyscy ruszą jednocześnie a potem wszyscy bedą stać na środku i blokować.
    • nabaam
    • Przyklad idzie z góry. Niedawny wyczyn Kurskiego. mam Was wszystkich w du...pie i zwisa mi co o mnie myslicie bo MAM IMMUNITET POSELSKI. I nawet gliniarze boją się takiemu prawo jazdy zabrać za przekroczenie punktów, nie wspominając o tym że zwyklego Kowalskiego za taki wyczyn zabiliby. A przeciez mieli prawo zepchnąć go z drogi zaraz jak sie do nich "podlączyl".
    • marcin73
    • Jak się zapali zielone, to faktycznie ponad 90% kierowców nie potrafi sprawnie wystartować, natomiast jak się już zapali czerwone, to z naciśnięciem hamulca też jest problem. Policjanci powinni przenieść się z krzaków gdzie stoją z radarami właśnie na skrzyżowania, bo chyba bardziej niebezpieczny jest przejazd na czerwonym świetle niż jazda 70km/h w terenie "pseudo-zabudowanym", bo tam zazwyczaj stoją. Tych którzy nie potrafią sprawinie ruszyć z miejsca też powinni karać za blokowanie i utrudnianie jazdy innym.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Rozwiązaniem problemu nagminnego wjeżdżania nawet NA ZÓŁTYM, nie mówiąc o skrajnie niebezpiecznym i też niestety częstym wjeżdzaniu na czerwonym, i przy okazji wogóle hamowania jest dokładnie takie samo czyli precyzyjna zawczasu podana informacja o momencie zmiany koloru. Ciekawe jak długo jeszcze będę to musiał tłumaczyć.
    • Roger
    • rób swoje i nie daj się, to zaczyna być klimatyczne ;-)
    • Jarpoz
    • Może jeszcze wprowadzić np. niebieskie światło przed żółtym. Ha, ha, ha,
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Początkowo sądziłem, że to pytanie jest tak dla jaj, ale obawiam się że jednak cześć osób nadal nie kojarzy o co chodzi wiec przypominam http://motoryzacja.interia.pl/szukaj/news/Jak_p%B3aci%E6_mniej_za_paliwo_%21,661306
    • lordofchaos
    • nie viem jak jest napravde ale w/g mnie 99% kierovcov dopiero na "zielonym" szuka biegu ???!!!??? uzasadniaja to tym ze oszczedzaja sprzeglo - nie viem na ile jest to pravdzive moj ojczulek zrobil 200tys golfem II sprzegla nie robil a zavsze sprzeglo mial vcisniete do podlogi na sviatlach ja robie pravie to samo vciskam sprzglo jak miga zielony ludzik spora czesc uzytkovnikov drog v spodnicach kazda volna chvlile przeznacza na gamzolenie przez komorke i nie vidza ze sie sviatla zmieniaja :(
    • dgncrn
    • Kurcze, sam jestem z Łodzi i wiem w czym problem, ale z drugiej strony nie piszcie głupot. Nie jest możliwe, żeby wszyscy ruszyli ze świateł jednocześnie, bo musieliby jechać z jednakową prędkością idealnie zsynchronizowani, zachowując odległość pomiędzy samochodami taką jak w trakcie czekania (góra 1m) - co kończyłoby się zbiorową stłuczką gdyby jeden gwałtowniej zahamował... W normalnej (nie rajdowej) jeździe jest bardzo prosta zasada - im większa prędkość tym większy odstęp pomiędzy samochodami - w miarę przyspieszania odstęp musi się powiększać...
    • zdzieniu
    • Jestem z Łodzi i muszę przyznać, że ten artykuł to święta prawda. Niestety u nas nie da się przejechać w korku na jednych światłach przez skrzyżowanie właśnie przez takich fircyków którzy pokupowali sobie auta co mają milion koni a jak zapala się zielone to oni jeszcze w nosie dłubią.(dosłownie czasami).Najbardziej mnie denerwuje sytuacja na skrzyżowaniu Aleksandrowska-Włókniarzy. Skręcający z Al. w lewo mają do wyboru 3 pasy a decydują się tak wolno że ostatecznie zdąża na tym zielonym kilka aut.
    • ralf7
    • Niestety ale aby wszyscy ruszyli jednocześnie ze świateł to po pierwsze - najpierw na kursach powinni uczyć aby nie dojeżdżać do zderzaka samochodu przed nami tylko zostawić sobie kilka metrów - wtedy mamy szansę za...ować jeśli ruszymy odrazu a przednami zgaśnie komuś sam., ale często kierowcy robią tak, że ruszą i hamują odrazu :(( i tu jest problem, bo ten z tyłu nie wie co się dzieje i dlatego tak powoli rusza większość. - z koleji jeśli zostawimy sobie ze 4 metry przed nami to odrazu jakiś ... się będzie wpychał. :(
    • ralf7
    • Sam miałem takie zdażenie, że babka przedemna stała jako pierwsza na światłach ruszyła, ja też ruszyłem i niewiadomo czemu po 10 metrach za...owała i zakurwiłem w nią i wina moja bo w dupsko jej wjechałem. A nic nie biło na skrzyżowaniu!!! Także teraz zanim ruszę to dwarazy się upewnię czy ruszyły takie cioty przedemną.
    • uzi
    • pech chciał, że raz zgasł mi silnik...i to we mnie wjechano...myślę, że nie ma co przesadzać...kolumna samochodów stojących 0,5m jeden za drugim nie ruszy jednocześnie i tyle...jazda zderzak w zderzak nie jest najbezpieczniejsza...wystarczy sobie tylko wyobrazić, że czas reakcji przy 40km/h wystacza na przejechanie kilku metrów...oczywiście popieram niezwlekanie z włączaniem biegu do zmiany światła...co do rozwiązań, w Bułgarii było naprawdę niezłe...przy każdym sygnalizatorze były wyświetlacze pokazujące ilość sekund do zmiany światła...
    • Vito3
    • Jest to efekt uczenia instruktorów nauki jazdy ,którzy uważają że bieg należy włączyć dopiero jak zmienia się światło.Obserwuje od kilku lat te nawyki zostają i jak się zmienia światło to dopiero włanczają bieg.
    • Ptyś
    • Piękna opinia p.Macieja Wisławskiego, ponoć pilota rajdowego. To właśnie rajdowcy dają popisy w swoich szybkich samochodach. "Mariaż pieniędzy, hołoty i ...stwa". To także przykład wychowywania i sposobu myślenia pseudorajdowców. Porównanie ilości przejeżdżających samochodów na zielonym świetle ma sens tylko w porównywalnych warunkach. Długość cyklu,ilość pasów, zaprogramowanie kolejności zmian świateł, układu komunikacyjnego miasta. Czyli główne zadania tzw. Inżyniera Ruchu danego miasta
    • harnasx
    • właśnie chyba w Wiedniu widziałem takie światła ze jak miało gasnąć czerwone to zaczynało pulsowac potem zołte i zielone i jazda - kazdy wie ze to już niebawem się rusza i sie przygotuje - nawet moi ulubieńcy "starsi panowie w Skodzie i kapeluszu"
    • Tonyssimus
    • INSTRUKTORZY powinni najpierw sami nauczyć się jeździć!!! Czy ktoś ich kontroluje??? W wielu przypadkach to "nieuki"! Ostatnio zwróciłem uwagę "instruktorowi", że przed rondem nie włącza się kierunkowskazu w lewo, a on mi na to "przeczytaj przepisy ruchu drożnego". Pytam - jakiego - odpowiedź "drożnego" Może ktoś podpowie co to znaczy. Dodaję, że rondo o którym mowa, ma tylko jeden pas ruchu, a temu "instruktorowi" zwracałem uwagę dwukrotnie. A źle ustawione światła w ich pojazdach? Nasuwa się pytanie - jak ci młodzi kierowcy mogą jeździć poprawnie? Czym skorupka za młodu nasiąknie...
    • astra
    • Oblałem egzamin za nie właczenie lewego kierunku przed rondem, poszedłem się kłocić do dyrektora WORD . W kodeksie jest napisane: należy sygnalizować zmianę kierunku jazdy. Bez komentarza
    • robertodesign
    • Witam. Moze bede sie powtarzal ale nalezy zaczac od instruktowrow nauki jazdy, ktorzy niczego madrego nie ucza. Jak ktos jest blyskotliwy , to sam nauczy sie ruszac w tempie ze swiatel. Jak nie to siedzi w samochodzie na fotelu ustawionym max pod kierownica i np ze skajnego pasa do jazdy na wprost przy 4 pasach pomyka w poprzek na lewy bo instruktor powiedzial w lewo zatrzymujac przy tym pozostale pasy. Ale o tym mozna ksaizki pisac. INSTRUKTORZY DO SZKOLY JAZDY MARSZ!!!
    • robertodesign
    • Do Ptysia. Przyjedz do Warszawy to nauczysz sie ruszac ze swiatel. Pojedz do Paryza, czy do jakiegokolwiek wiekszego miasta w europie. i zobacz jak sie jezdzi. Przejedz rondo de gola bez stluczki i bez trabienia na ciebie. Naucz sie jezdzic Ptysiu bo chyba brakuje ci synchronizacji raczka-nozka-kierownica-oko....

Dodaj komentarz