Kolejka do alkomatu
Autor: Mariusz Junik
Liczba odwiedzin: 2378
Bezpłatne badanie alkomatem nie jest nigdzie reklamowane. Kierowcy dowiadują się o nim najczęściej pocztą pantoflową, od kolegów, którzy już skorzystali z tej usługi.
44-letni pan Karol przyszedł wczoraj do komisariatu. Dzień wcześniej balował na rodzinnej imprezie. Polało się sporo wódki. – Teraz kary za jazdę po pijanemu są tak wysokie, że lepiej nie ryzykować – przyznaje z uśmiechem. – Lepiej sprawdzić, czy alkohol jest jeszcze w człowieku.
– To dobry pomysł – chwali akcję policji Marcin Kucab, młody kierowca srebrnej skody. – Czasami po wypiciu jednego piwa czuję się pewnie, jednak wolę usiąść za kółkiem dopiero po sprawdzeniu, czy faktycznie mogę jechać – dodaje.
W Jeleniej Górze są dwa alkomaty do dobrowolnych badań: w komisariacie przy ul. Armii Krajowej i w Cieplicach. – Każdy może przyjść i sprawdzić, czy może prowadzić auto. Badanie trwa tylko kilka minut – informuje Tomasz Woźniczak z policji.
Kierowca dostaje wydruk z ilością alkoholu w wydychanym powietrzu. – Więcej osób powinno się zgłaszać. Bo tygodniowo zatrzymujemy kilkunastu kierowców, którzy jeżdżą po pijanemu. To wciąż dużo – twierdzi Edyta Bagrowska z jeleniogórskiej policji.
Kierowcy wolą przyjść na badanie do komisariatu, bo alkomat nie jest tani i nie ma potrzeby, by kupować go na własność.
Przenośny kosztuje od 90 zł (w formie breloka przyczepianego do paska). Bardziej rozbudowane urządzenie to wydatek od 200 do 400 zł. Trzeźwość można również zbadać w internecie. Trzeba tylko wpisać ilość spożytego alkoholu w określonym czasie. Program wyliczy nam, o której godzinie możemy jechać.