Koncerny wyprzedają tegoroczne zapasy aut
Autor: Tomasz Dominiak
Liczba odwiedzin: 3698
W ostatnim czasie ceny poszły w dół w Volvo, Mitsubishi oraz Renault. Pozostali producenci, jeśli nie oferują kolejnych rabatów, to chociaż kontynuują jesienne promocje. W przypadku niektórych modeli obniżki sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych. Na przykład wszystkie samochody marki Volvo (z wyjątkiem miejskiej terenówki XC60) są tańsze aż o 8 proc.
Powód? Koncerny próbują zrealizować zaplanowane na ten rok poziomy sprzedaży i jednocześnie pozbyć się zalegających na placach zapasów aut. Największe obniżki dotyczą minivanów,
terenówek i pickupów.
Rabat dostaniemy na autka miejskie i kompaktowe, bo są one zamawiane na bieżąco i nie zalegają na placach importerów. Wyjątkiem jest model Tata Indica, który kosztuje obecnie niecałe 24 tys. zł, czyli aż o 4 tys. zł mniej niż jeszcze miesiąc temu. Po obniżce to najtańszy model dostępny na naszym rynku i jedyny w swej klasie, który w podstawowej wersji wyposażenia ma klimatyzację.
Firma Marubeni Motors Poland, przedstawiciel indyjskiego koncernu Tata w Polsce, chcąc ratować kiepskie wyniki sprzedaży, zdecydował się również mocno obniżyć ceny pozostałych modeli, czyli pickupa Xenon nawet o 15 tys. zł i terenówki Safari - 61,9 tys. zł w podstawowej wersji, czyli aż o 10 tys. mniej.
Sporo można też zaoszczędzić, decydując się na auto wycofywane z produkcji, np. Toyotę Avensis czy Mitsubishi Colta. Tutaj rabaty wynoszą nawet 5-8 tys. zł. Dilerzy są pod ogromną presją, bo w momencie wprowadzenia kolejnej generacji gwałtownie spada popyt na poprzedni model.
Jednak nawet dzięki rekordowym obniżkom koncernom w Polsce w tym roku z ledwością uda się osiągnąć poziom 310 tys. sprzedanych aut. Po świetnym pierwszym półroczu mówiło się nawet o 340 tys. samochodów kupionych w salonach, ale silny złoty sprawił, że coraz bardziej zaczęło się opłacać sprowadzać samochód z Niemiec czy USA.
Największa fala używanych aut dotarła do nas w wakacje, co spowodowało odwrót klientów od dilerów. Do końca października sprowadziliśmy już blisko 940 tys. samochodów z Unii i ponad 28 tys. spoza krajów UE.
Jesienią sytuacja się jednak odwróciła. Obniżki cen w salonach zbiegły się w czasie z osłabieniem naszej waluty i spadkiem atrakcyjności importu. To spowodowało, że nowe auta z salonów znów wróciły do łask kierowców, bo obecnie są tańsze niż np. w Niemczech.
Jak wynika z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, w ostatnim czasie spadła również popularność aut amerykańskich.
W zeszłym roku sprowadzono do Polski ponad 800 nowych chevroletów, a w tym do października już tylko nieco ponad 450 sztuk. W tym roku sprowadzimy też mniej nowych aut takich marek, jak Dodge, Chrysler czy Cadillac.
Przyczyną spadku zainteresowania samochodami sprowadzanymi ze Stanów Zjednoczonych jest gwałtowne umocnienie się dolara, którego kurs względem złotówki w ciągu ostatnich kilku miesięcy wzrósł o 50 proc.
Grudzień może być więc ostatnim momentem na tani zakup auta w salonie. Ze względu na niestabilność naszej waluty ceny aut u dilerów mają wzrosnąć od nowego roku o 5-6 proc.
Cegiełkę do podwyżek dołożył rząd, który zwiększył akcyzę na auta z silnikami o pojemności powyżej 2 litrów z 13,6 do 18,6 proc. W związku z tym od stycznia zdrożeją przede wszystkim terenówki, pickupy i marki luksusowe, jak Infiniti czy Lexus.
Zakup samochodu w grudniu jest opłacalny, jeśli ktoś planuje 5-, 6-letni okres jego użytkowania. Na rynku aut z drugiej ręki liczy się bowiem rok produkcji, a nie miesiąc, w którym je zarejestrowaliśmy.