Konfiskata
Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 6522
Znany dziennikarz Jacek Żakowski miał przygodę samochodową i opisał to w „Polityce”. Przekroczył szybkość na trasie z Lublina do Warszawy, zapłacił mandat, stracił parę punktów i jak na razie wszystko jest w porządku. Jechał wszakże bez dokumentów, zapomniał je zabrać i policja w Garwolinie postanowiła zabrać mu samochód.
Takie są przepisy, jak ktoś jedzie bez dokumentów, to samochód zabierają i odstawiają na policyjny parking. Kierowca musi jechać do domu i przywieźć papiery. Nie ma znaczenia, gdzie mieszka, czy ma do domu 50 czy 500 km.
Żakowski proponował kilka rozwiązań, że redakcja np. prześle dokumenty faksem lub mailem, albo że ktoś pokaże je na policji w Warszawie i policja warszawska zapewni garwolińską, że wszystko jest w porządku. Policja wreszcie posiada przecież system komputerowy, przy pomocy którego natychmiast można stwierdzić, do kogo należy samochód i czy nie jest kradziony.
Nic z tych rzeczy. W ogóle nie chcieli gadać. Po paru godzinach żona Żakowskiego przywiozła dokumenty z Warszawy i dopiero wtedy oddali samochód. Żakowski pisze w „Polityce”: „Władza praworządna i demokratyczna wiedziałaby, że jest po to, aby służyć obywatelom, a nie tylko przepisom. Sprawdziliby przez radio samochód i kierowcę i tyle… Ale ich interesuje nie sens, ale posłuch. Chcą tylko, aby się ich bano”.
Nie jest tylko tak, że nie myśli policja w Garwolinie. Takie są przepisy generalne, byle ludzi pogonić, byle ludziom dowalić. Cenię drogówkę, bo jest coraz lepsza, ale takie są przepisy. Polska jest obecnie krajem nastawionym na karę. Stąd m.in. przypadek 84-letniej babci, którą jakiś głęboko nie myślący policjant skierował do sądu za domniemaną kradzież kostki masła i stąd też przeróżne konfiskaty, w których lubuje się policja.
Zabierali pijaczkom samochody i teraz muszą je oddawać, bo okazało się, że było to bezprawne. Jak pijany jedzie na rowerze i przypadkowo ma przy sobie samochodowe prawo jazdy, to też zabierają, chociaż samochód jest trzeźwy i nie ma z tym nic wspólnego. Coraz bardziej postępuje konfiskata rozumu. Od dawna piszemy, że przy takiej wykładni to niedługo konie też będą konfiskowane, jak przekroczą niedozwoloną szybkość.
Za rok zaczną działać nowe przepisy i mandaty na szosie mają być wystawione przez fotoradary. Nie wierzę w ten system w polskim wydaniu... Jeżeli teraz nie można dogadać się z człowiekiem, to jak będzie można porozumieć się z maszyną, która też przecież może się pomylić.