Korbowód się zreperował

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 9266

Opublikowaliśmy felieton pt. „Urwał się korbowód”. Opisaliśmy przygody właścicielki Renault Grand Scenic, która przed podróżą za granicę udała się do serwisu Renault przy ul. Puławskiej w Warszawie w celu dokonania przeglądu.

Opublikowaliśmy felieton pt. „Urwał się korbowód”. Opisaliśmy przygody właścicielki Renault Grand Scenic, która przed podróżą za granicę udała się do serwisu Renault przy ul. Puławskiej w Warszawie w celu dokonania przeglądu.

 

Przeglądu dokonano i oświadczono, że samochód jest w porządku i można spokojnie jechać nim za granicę. Korbowód w silniku Renault Grand Scenic urwał się w Czechach w rejonie Brna. Renault Assistance odmówiło pomocy, zasłaniając się formalnym wybiegiem, że samochód przejechał 85 tys. km, a gwarancja obejmuje przebieg tylko do 80 tys. km. Kierowca – kobieta – została sama na szosie z 8-letnim dzieckiem.

 

Opisaliśmy to wszystko, wyrażając zdziwienie: jak to jest? Najpierw stacja autoryzowana dokonuje przeglądu i uznaje, że wszystko jest w porządku, a jak rozsypuje się silnik, to twierdzą, że nic ich to nie obchodzi.

 

Pisaliśmy też na zakończenie: „Ciekawe co z tym zrobi prezes Renault Polska Arnaud Baaral, który tak przecież dba, aby klienci byli zadowoleni”.

Felieton ukazał się w czwartek 3 kwietnia, a następnego dnia zostaliśmy powiadomieni, że Renault Polska uznało rację kierowcy i silnik wymieniony zostanie na nowy na koszt firmy. Właścicielka poniesie tylko koszta robocizny.

 

Wiemy więc już, co zrobił prezes Renault Polska. Załatwił sprawę tak, jak powinna być załatwiona. Piszemy o tym szeroko, bo jest to swego rodzaju ewenement w polskiej motoryzacji. Na ogół firmy samochodowe robią, co mogą, łapią się wszelkich formalnych kruczków, aby nie przyznać się do własnych zaniedbań. Wygląda na to, że Renault rzeczywiście zaczyna dbać o własną twarz.

 

Pierwszy szef Renault Polska Michael Jahiel miał zasadę aby najpierw załatwić sprawę klienta, a potem martwić się, z jakiego paragrafu. Renault miało wtedy wysoką pozycję. Sprawa z wymianą silnika na koszt firmy wydaje się wskazywać, że obecny prezes Renault Polska Arnaud Baaral zamierza wrócić do  tych zasad.

 

Koło wszakże się toczy i wiele spraw na linii firma – klient jest dalej spornych. Np. Renault Clio Jerzego Mokrzyckiego z Gdańska popsuło się już w okresie gwarancyjnym 14 razy i serwis Renault Gdańsk Zdunek wyraźnie nie ma już głowy do usuwania usterek. Punktem spornym jest m.in. zniszczona tapicerka na przednim siedzeniu. Klient, wyjątkowo dokładny zresztą, twierdzi, że stało się to z powodu złego materiału, a serwis Gdańsk Zdunek odrzuca zarzut, twierdząc, że klient sam ją zniszczył, jak siedział.

Komentarze

    • tomek1
    • No ta, ale te koszta robocizny też by już mogli pokryć - chodzi o to jeśli chcą być już postrzegani jako "w porządku" niech będą do końca a nie w "połowie".
    • arcoosz
    • Taaa, a co komu z tego że jednej babce pomogą(połowicznie zreszta) ... i to tylko po artykule w mediach. Żenujace to strasznie, jest mnostwo takich przypadkow, pelno zawiedzionych klientow, ktorzy placza ale placic musza. Aha, a propos przypadku w powyzszym artykule, to jesli chodzi o te nowe clio (z 14-oma awariami), to ja nie mam pytan ani watpliwosci co do nowego wizerunku Renault heh...żal
    • acent
    • Panie redaktorze "jedna jaskółka wiosny nie czyni", jak dobrze stare powiedzonka sprawdzają się obecnie. Przed prezesem Renault Polska czeka długa lista spraw do rozwiązania związanych z jakością. Jakością samochodów, jak i jakością obsługi klienta.
    • Roger
    • kroczek do przodu :) +
    • peppek
    • Pan redaktor ma chyba wyrzuty sumienia, że tak zachwalał swego czasu francuski złom i teraz próbuje uspokoić swoje sumienie. Trochę późno ale dobrze chociaż, że udało sie pomóc jednej osobie.
    • Lukeathome
    • Francuski Zlom, NIEMIECKA JAKOSC - czytaj. www.bmwluksusowatandeta.pl (czyli luksusowa tandeta za 557 tys PLN.)
    • kronio
    • Renault! Słyszałem legendy o tej firmie z ust znajomych. Te opowiadania bynajmniej nie były pozytywne i znaczyły: Trzymaj tyłek z dala od Renault. Pech chciał że jeżdżę Laguną. Kwestią zastanawiającą - prócz robocizny, ale na to ktoś wcześniej zwrócił uwagę - jest fakt, iż Renault Assistance odmówiło pomocy i ZOSTAWIŁO KIEROWCĘ z powodu głupich 5 tys km. Fakt, iż przydarzyło się to kobiecie z dzieckiem, potęguje sprawę i moim skromnym zdaniem nie tylko Arnaud Baaral powinien coś zrobić, ale również szef Assistance, oczywiście jeśli to inna osoba - nie jestem w temacie kto siedzi na stołkach
    • Nurek76
    • Nie bardzo rozumiem jaki to "formalny wybieg" zastosowało Renault? Skoro jest powiedziane ze assistance jest na 80 tyś km. to jest na 80 tyś. Co to kogo obchodzi że awaria zdarzyła się 5 tyś. po przekroczeniu limitu? Czy ta pani przeczytała umowę jaką zawierała? Myślę ze nie, bo wtedy wiedziałaby kiedy przestanie obowiazywac asistance. Jak mi się zepsuje samochód miesiąc po gwarancji to tez mają mi go zrobić bo tylko miesiąc minął? Jak mi ukradna auto tydzień po skończeniu się polisy AC to bedę miał pretensje do ubezpieczyciela że mi nie wypłacił odszkodowania?
    • Nurek76
    • A zasłanianie się dzieckiem to już śmiech na sali. Tak jakby Czechy to był jakiś busz i nie dało się wezwać pomocy drogowej. Nie jej jednej zepsuł się samochód w drodze, jakos sobie ludzie radzą, a nie robią lament na pół Polski ze nie przyjechali i nie naprawili samochodu, chociaż się nie należy. Teraz wszędzie skarzyć się potrafi i walczyć o swoje, ale na drodze była biedna i bezradna. Ciekawe czy to jakaś znajoma pana redaktora czy po prostu babka jest na tyle cwana ze takie rzeczy skutecznie potrafi sobie załatwić
    • kronio
    • Formalnie to masz rację :-) Jednak dochodzą dwie kwestie - samochód przeszedł przegląd techniczny pod kątem sprawdzenia stanu technicznego i zdatności do długiej podróży - korbowód raczej nie ma prawa się urwać nawet w silniku który ma lat dziesięć, a jesli się urywa po 85 tys km, znaczy to że samochód posiadał wadę ukrytą od samego początku, a na to już znajdzie się formalny paragraf podciągający taką usterkę pod naprawę gwarancyjną.
    • Piasek
    • Też tak podejrzewam ze sprawa została załatwiona tylko dzięki temu ze została opublikowana w mediach... W każdym innym wypadku Renault przedstawiłby milion ustaw i przepisów na mocy których nie jest zobowiązany do jakiejkolwiek pomocy czy naprawy na swój koszt feralnego auta. Jednakze poraża mnie bezduszność systemu bo najpierw, skoro auto było w serwisie i obowiązuje Assistance - kobieta powinna dostać od ręki auto aby mogła wrócić do kraju bądź kontynuować podróż a pojazd winien wrócić do serwisu, który ostatni babrał pod maską... I dopiero dalej powinny iść procedury reklamacyjne
    • Piasek
    • a nie wzruszyć ramoinami że oni nic nie mogą i zostawić ludzi na drodze w zepsutym aucie... Toż nawet Niemcy (ADAC) zwiezie uszkodzone auto z autostrady do najbliższego zjazdy/stacji paliw za darmo i dalej klient ma czas i miejsce aby podjąć jakiekolwiek dalsze działąnia w celu zwiezienia auta do warsztatu lub domu...
    • zagrys
    • Na moje odczucie Renault Assistance, nie powinien odmówić pomocy. Jest to przecież klient. Drugorzędna sprawa jest kto powinien pokryć koszty tej operacji. Moze klient przecież zapłacić za ta usługę. Co to formy płacenia i terminu, można się przecież dogadać (tutaj przepisy powinny być bardzo elastyczne- nie każdy ma przy sobie gotówkę, czy środki na koncie). Zostawienie tak osoby na samopas-bez pomocy, świadczy jak nasze prawo jest niedoskonale. W końcu osoba ta była poza granicami kraju, czyli powinny być jakieś "narzędzia" prawne by takiej osobie pomoc, a potem się rozliczyć.
    • wipeer
    • nie chcesz mieć kłopotu NIE KUPUJ FRANCUSKIEGO DZIADOSTWA!!! proste. mojemu koledze ostatnio też sie kompletnie silnik rozpadł w lagunie 2001r co prawda po 300tyś km ale to tez żenujący wynik jak na samochód z XXI wieku.
    • Roger
    • ej :|
    • wipeer
    • no oj przepraszam twój jest wyjątkowy:))
    • Roger
    • no :D naprawiłem sobie nawet lusterko i działa prawie jak elektryczne :D
    • Nurek76
    • @Kronio: rozumiem że samochód przeszedł przegląd, tylko pytanie na czym on polegał. Pewnie sprawdzenie płynów, klocków itp. Bo jak niby zdiagnozowac wadę materiału korbowodu (bo pewnie to było przyczyną uszkodzenia)? Mają za każdym razem jak przyjedziesz na przegląd robierac silnik na części pierwsze? Troche bez sensu. @ Pisek, czytaj uważnie - assistance juz nie obowiązywało, auto było po gwarancji, wiec Renault nie było zobowiązane do udzielenia pomocy, i to nie na mocy jakiś kruczków. I wyjasnijmy jedną rzecz - żaden przeglad nie jest w stanie zagwarantować ci że auto się nie zepsuje.
    • Nurek76
    • Zwłaszcza jeśli usterka jest tego własnie typu, niesprawdzalna w żaden sposób. Jesli jest inaczej to powiedz gdzie, chętnie będę jeździł na takie przeglady. Wiec to że samochód był na przegladzie nie jest dla mnie żadnym argumentem, byłoby gdyby się okazało np. że silnik się zatarł bo brakowało oleju, albo ...ulce nie działay bo brakło płynu ...ulcowego. Ale jeszcze raz spytam jak chcesz sprawdzic wade materiału w korbowodzie? Zgadzam się że kobieta miała niezłego pecha, a auto miało wadę fabryczną.
    • Nurek76
    • Ale takie juz jest życie, jeden zrobi 500 tys daewoo tico, innemu po 200 rozpadnie się mercedes. Zawsze trzeba się liczyć z tym ze auto nam nawali, nawet nowe. Ja kupuje taki samochód na którego remont bedzie mnie stac, jak ktos robi inaczej to juz jego sprawa. Jesli uważa że renault ją w jakiś sposób skrzywdziło to uważam że od tego jest sąd a nie gazety. Tylko że niestety prawdopodobnie nie miała zadnych podstaw żeby sprawę załatwic na drodze sadowej, a że jest cwana to wybrała taką.
    • andrzejewski
    • Przykład z powyższego artykułu jest faktycznie sporny i na pewno nie można sobie wyrobić obiektywnej opinii o obsłudze w Renault. Mój samochód przesiaduje w serwisie Renault Zdunek już prawie miesiąc, a zaczęło się od wymiany drzwi (bezgotówkowa naprawa pokolizyjna), która miała zająć tylko 4 dni. Już na początku procesu naprawy olali naprawę na tydzień (zgubili samochód na terenie własnego zakładu(sic!), a następnie uszkodzili przednią szybę(do wymiany). Wyszło na to że kilka stówek pójdzie z mojej kieszeni :( Szkoda że nie miałem ubezpieczonego samochodu na pobyt w serwisie Renault :)

Dodaj komentarz