Kryzys czy szara rzeczywistość
Autor: Janusz Steinbarth
Liczba odwiedzin: 1488
W całej UE rynek sprzedaży nowych aut odrabia straty (9,5 proc. wzrost w I kwartale w porównaniu z rokiem 2009), ale wzrost ten dotyczy bardziej krajów “starej” Unii niż nowoprzyjętych. W Polsce w tym samym okresie rynek notuje poważne straty. Do klientów trafiło o 10 proc. mniej samochodów osobowych i o 23 proc. mniej dostawczych i nic nie wskazuje na przełom.
Powodów marnej kondycji branży jest kilka i nie wszystkie są związane z kryzysem gospodarczym. Od ilu już lat ciagnie sie kwestia odliczania podatku VAT w pełnej wysokości od pojazdów zakupionych na firmę ( ponad połowa nowych aut trafia u nas do firm). Można go odliczyć, ale tylko na wersję z kratką. Zdaniem Konfederacji Pracodawców Polskich niestabilne ustawodawstwo w zakresie możliwości odliczania VAT-u stanowi istotną barierę dla wielu przedsiębiorstw. Samochód używany do prowadzenia działalności gospodarczej należy traktować tak samo jak narzędzie pracy. A więc powinna istnieć możliwość odliczenia podatku od jego zakupu, a także od paliwa. Na tym samym stanowisku stoją importerzy aut, którzy w tym bałaganie prawnym widzą główną przyczynę stagnacji rynku. Przykład pierwszy z brzegu; planując dziś zakup auta na firmę nie wiemy, czy „kratka” będzie aktualna do połowy czy też do końca roku.
Kolejny problem to sprawa nadmiernego importu starych aut (co drugie liczy więcej niż 10 lat). Właściwie nie ma dla niego żadnych ograniczeń, ani natury ekologicznej ani technicznej (te są tylko w teorii). Polska nie dołączyła do grupy krajów w których wprowadzono podatek ekologiczny, choć uczyniło to 17 krajów europejskich. Posiadamy jeden z najstarszych parków, w którym średnia wieku pojazdu wynosi aż 14 lat! Wprowadzenie systemu zachęt podatkowych niewątpliwie napędziłoby koniunkturę na bezpieczne i przyjazne środowisku auta nowe. Wraz z dalszą aprecjacją polskiej waluty można spodziewać się utrzymania importu samochodów używanych na poziomie 700 tys. sztuk rocznie.
Ale w tym miejscu dotykamy najważniejszej kwestii: czy Polaków stać na nowe auta? Z badań przeprowadzonych przez platformę doradczą chcekupicauto.pl wynika, że prawie połowa ankietowanych przeznacza naich zakup nie więcej niż 10 tys. zł. Tylko co siódmy ankietowany może pozwolić sobie na zakup nowego auta. Nasze zarobki są ciągle mizerne, a ceny samochodów podobne do tych na zachodzie. Rodzinne, kompaktowe auto kosztuje u nas równowartość 14-15 tys. euro, a średnia pensja - nawet przy uwzględnieniu wyższej sily nabywczej – z ledwością sięga tysiąca euro. Do tego dochodzą rosnące koszty eksploatacji, droższe ubezpieczenia, wyższe opłaty za parking i systematycznie drożejące paliwa (już latem cena Pb95 może osiągnąć 5 zł). Dla większości konsumentów zakup nowego auta w takich warunkach ekonomicznych traci sens. I pewnie dlatego na milion nowych rejsetracji w Polsce aż 70 proc. przypada na samochody używane. Jeśli spojrzymy na potencjał naszego rynku to wszystko zgodne jest z prognozami formułowanymi kilkanaście lat temu. Zakładały, iż polski rynek zbliży się do hiszpańskiego czyli miliona aut rocznie. Tylko nikt wówczas nie mówił, że w głównej mierze będzie to wyeksploatowany park samochodowy, którego tak chętnie pozbywa się zachód.
Ten rok będzie dla naszych dealerów trudny choćby z tej racji, iż nie mogą liczyć na klientów z Niemiec czy Słowacji. Przypomnijmy, iż dzięki premiom tamtejszych rządów za złomowanie starego i kupno nowego auta, z polskich salonów za granicę wyjechało 50 tys. samochodów. Ten reeksport spowodował, że dealerzy sprzedali w 2009 roku podobną liczbę aut co rok wcześniej (320 tys. sztuk). Na takie wsparcie od naszego rządu nie mamy co liczyć. Trudno oprzeć sie wrażeniu, iż branża motoryzacyjna traktowana jest u nas jak „dojna krowa,” z której najłatwiej wydusić brakujące w budżecie pieniądze.
Grzegorz Zalewski, prezes Renault Polska
Kryzys na rynku samochodowym w Polsce jest rzeczą ewidentną. Spadek sprzedaży samochodów osobowych w I kwartale wyniósł 10%, a dostawczych 23% w porównaniu z rokiem 2009. Tak naprawdę kryzys był już w roku 2009 tyle, że nie do końca widoczny, gdyż część sprzedanych aut została zarejestrowana poza Polską. Działo się tak, gdyż obcokrajowcy szukali dogodnych okazji na terenie naszego kraju w związku ze słabą złotówką i premiami, które mogli otrzymać u siebie rejestrując nowe auto i jednocześnie oddając na złom stare.
Szansę na poprawę sytuacji widziałbym w działaniach stabilizujących rynek takich jak możliwość dla przedsiębiorców odliczenia pełnej kwoty podatku VAT od samochodów osobowych czy postawienie bariery sprowadzaniu z zagranicy pojazdów w złym stanie technicznym.
Jerzy Koziński, dyrektor zarządzający Hyundai Motor Poland
Zapoczątkowany dwa lata temu światowy kryzys w branży motoryzacyjnej nie ominął też niestety rynku polskiego, na którym zabrakło realnych narzędzi przeciwdziałania jego skutkom. Nie wprowadzono zachęt pro konsumenckich, które w różnych formach pojawiały się na innych rynkach. Klienci odczuwali także problemy związane z dostępnością kredytów, a firmy radykalnie ograniczały zakupy flotowe.
Hyundai jest jedną z nielicznych firm, która z kryzysu wychodzi obronną ręką, konsekwentnie zwiększając sprzedaż . Pierwsze pozytywne sygnały dotyczące całego rynku powinny pojawić się w przyszłym roku pod warunkiem, że nie pogorszą się podatkowe warunki zakupu aut przez firmy.
Stefano Casadio, prezes Peugeot Polska
Zasadnicze powody kryzysu motoryzacyjnego w Polsce są natury strukturalnej. Z jednej strony małe przedsiębiorstwa mają kłopot z uzyskaniem kredytów (co jest o tyle zaskakujące, że akurat polski system bankowy jest zdrowszy niż w innych krajach).
Drugą ważną sprawą jest niepewność polityczna - mam na myśli „sagę”dotyczącą przepisów odliczania podatku VAT od samochodów firmowych, której założenia i hipotezy ciągle się zmieniają. Wreszcie trzeci element to infrastruktura.
Jeśli polskie drogi będą takie jakie są, nie będzie motywacji do jeżdżenia nowymi samochodami. Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, który nie wprowadził żadnej pomocy dla sektora motoryzacyjnego.
Tomasz Tonder, PR Kulczyk Tradex Samochody Osobowe
W 2009 roku wielu klientów, obawiając się mocno nagłośnionego w mediach kryzysu, odkładało lub rezygnowało z zakupów nowych samochodów.
Mimo to Volkswagen zanotował znaczący wzrost sprzedaży. W minionym roku na świecie sprzedał 3, 950 mln samochodów, co oznacza wzrost o 7,8 proc. Na naszym rynku przekazaliśmy klientom aż o 12,4 proc. więcej aut.
Bieżący rok nie będzie łatwy. Nasza sprzedaż w dwóch pierwszych miesiącach była niższa niż przed rokiem, niemniej w marcu, Volkswagen jest jedyną marką wśród pięciu sprzedających najwięcej w naszym kraju, która zanotowała blisko 7 proc. wzrost.
Tomasz Piasny, rzecznik prasowy Skoda Auto Polska
Jednym z głównych powodów kryzysu w naszej branży jest ciągle nieuregulowana sytuacja związana z odliczaniem podatku VAT od nowych aut.
Z pewnością życzylibyśmy sobie przejrzystych i długofalowych rozwiązań prawnych, jakie występują w innych krajach europejskich. Umożliwiają one pełne odliczenie VAT-u od zakupu nowego samochodu dla firmy.
Cały czas napływa do Polski niekontrolowany import samochodów używanych, czesto w „opłakanym” stanie technicznym. Czekamy na ustawodawstwo ekologiczne eliminujące z naszych dróg takie wraki.