Kubica głodny sukcesów
Autor: Krzysztof Srogosz
Liczba odwiedzin: 2326
Polak na trzy wyścigi przed końcem sezonu zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.
Zawodnik zespołu BMW Sauber przyjechał do stolicy na zaproszenie szwajcarskiej firmy Certina prosto z Singapuru. Polak jest oficjalną twarzą tej znanej marki zegarków od 2006 r.
W niedzielę Robert w Azji zajął dopiero 11. miejsce. Tak słaba lokata to głównie efekt kontrowersyjnych przepisów dotyczących samochodu bezpieczeństwa oraz zamykania boksów.
Polak nie miał paliwa i musiał zjechać na tankowanie, gdy safety car był na torze. Otrzymał za to karę, która odebrała mu możliwość walki o podium.
– Faktycznie, te przepisy powinny zostać zmienione. Nie powinno być tak, że o wygranej decyduje szczęście, a nie umiejętności. Słabszym zespołom jest to na rękę, ale tym walczącym o najwyższe cele to się w ogóle nie podoba. Po sezonie trzeba pomyśleć nad zmianami – mówił Kubica.
W Singapurze po raz pierwszy ścigano się wieczorem.
– Myślę, że taka tendencja się utrzyma. Obawiam się tylko, jak będzie się jeździło, gdy spadnie deszcz. Na to chyba nikt nie jest przygotowany.
Robert opowiadał także o swoim dzieciństwie i o pierwszej wyprawie na GP. Było to w 1996 r. na Węgrzech.
– Miałem wtedy 12 lat i głównie zapamiętałem to, że za każdym razem miałem tylko wejście na jedną trybunę. Kombinowałem, jak przechodzić na inne, aby zobaczyć więcej. W sumie zawsze mi się to udawało, bo byłem jeszcze małym chłopcem – wspominał z uśmiechem. – Byłem pod wrażeniem ryku i prędkości bolidów. No i niesamowici byli fińscy kibice, których teraz zastąpili polscy fani.
Kubica nie zapomina, że wszystko, co osiągnął, zawdzięcza głównie rodzicom, którzy wspierali go nie tylko duchowo.
– Praktycznie do mojego 14. roku życia za wszystko musieli płacić sami. Bez nich by mnie tutaj na pewno nie było – dodał Robert. – Kartingi były dla mnie wspaniałym czasem. Rywalizacja jest podobna do tej w F1. Fabryki podchodzą do tego sportu bardzo poważnie – mówił kierowca BMW Sauber.
24-letni krakowianin zaskoczył wszystkich zebranych opinią o samych wyścigach F1.
– Formuła 1 nie jest sportem, który powinno oglądać się dla wyprzedzeń. Te przy równych warunkach praktycznie nie są możliwe – stwierdził. Niestety, nie powiedział, dlaczego warto ją oglądać.
W poprzednim sezonie Polak miał mnóstwo pecha. Często psuł mu się bolid i nie kończył startów. Miał też mnóstwo szczęścia. Cudem przeżył wypadek w Montrealu.
– Poprzedni sezon był dla mnie nieudany. W sumie najgorszy w całej mojej karierze, i nie chodzi tylko o wyniki. Nigdy się jednak nie poddawałem i za każdym razem walczyłem na maksa – mówił.
Od początku sezonu zawodnik ekipy BMW Sauber jest w czołówce.
– Najbardziej z tego roku zapamiętałem oczywiście wygraną w Montrealu. To było niesamowite przeżycie. Mam już zatem zwycięstwo w F1, ale cały czas czekam na następne. Jestem głodny sukcesów.
Polak już sześć razy był na podium w tym roku, ale nie jest do końca zadowolony.
– Obecny sezon jest całkiem niezły, ale czuję spory niedosyt. Mogło być chyba o wiele lepiej. Mamy jednak pecha, jak ostatnio w Singapurze i wcześniej w Spa. Liczę na to, że w trzech ostatnich wyścigach będę miał świetne wsparcie zespołu i powalczę o wygrane – zakończył Kubica.