Kubica rzucony na kolana 13.07.2009 Liczba odwiedzin: 884 BMW Sauber upokorzone u siebie w domu. Red Bull na szczycie. W Brawn wybuchła wojna. W Grand Prix Niemiec wystartował fenomenalnie. Robert Kubica ruszał z 16. pola. W ciągu kilku sekund śmignął koło sześciu kierowców. Manewry Polaka przypominały bardziej slalom gigant między tyczkami. A przecież byli to w większości świetni kierowcy: Nelsinho Piquet (to zwykle nie jest ruchliwa przeszkoda), Nick Heidfeld, Fernando Alonso, Kazuki Nakajima (mijanie kamikaze nigdy nie należy do bezpiecznych manewrów), Jarno Trulli, a wreszcie kompletnie zdezorientowany i poturbowany mistrz świata Lewis Hamilton. Wszyscy połknięci szybciej, niż da się wymówić zdanie: „BMW Sauber wraca do gry w tym sezonie” (prawda, że z trudem przechodzi przez gardło, biorąc pod uwagę listę porażek?). Zanosiło się na fantastyczny wyścig w wykonaniu polskiego kierowcy. Tym bardziej że po 21 okrążeniach zawodnik BMW zajmował szóstą pozycję. To była jednak tylko iluzja. Kubica wówczas nie miał jeszcze za sobą żadnego postoju. Czołówka pędziła za to już na nowych oponach i z dotankowanymi maszynami. Wkrótce okazało się, że krakowianin nie jest w stanie nawiązać walki o prymat nawet w drugiej dziesiątce. Tymczasem z przodu działy się rzeczy fascynujące. Dramatyczny start był nie tylko popisem Kubicy. Z pole position ruszył Mark Webber z Red Bulla. Cóż z tego, skoro lepsze przyspieszenie i wyobraźnię miał Rubens Barrichello z Brawn GP. To on skorzystał na zamieszaniu jakie wywołał Hamilton. Mistrz świata ruszył genialnie, korzystając z dopalacza KERS. Z piątego miejsca przebił się na pierwsze. Szarża ta omal nie zakończyła się jednak dla niego tragicznie. Brytyjczyk nie zmieścił się na pierwszym zakręcie. Na dodatek przebił oponę po kontakcie z Webberem. Mark bronił rozpaczliwie swojej pierwszej pozycji. Próbował zepchnąć Barrichello, ostro potraktował Hamiltona. Dwa bolidy: Red Bull i Brawn GP, szalały z przodu. Webber cały czas nacierał na rywala i wtedy przez radio wyścigu popłynęła wiadomość: ma karnie przejechać przez aleję serwisową za potrącenie Rubensa na starcie. Szefowie Brawn GP uznali, że to znakomita okazja, by zatankować i... oddali prowadzenie Red Bullowi. To wtedy zaczęła się wojna nerwów w zespole, który wciąż prowadzi w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Zespół fantastycznie rozpoczął sezon. Po siedmiu wyścigach Jenson Button miał na koncie sześć zwycięstw. Jednak cały czas za ich plecami dyszały rozpędzone „Czerwone Byki”. Już w kwietniu w Chinach mieliśmy przedsmak tego, na co ich stać. Wygrał Sebastian Vettel, Webber był drugi. Brawn GP odzyskał jednak rytm i po wprowadzeniu kilku poprawek wrócili na pozycję niedoścignionych. Wtedy już jednak zaczynało trzeszczeć na linii Button – Barrichello. Ten drugi domagał się równego traktowania. Głośno powtarzał, że zespół faworyzuje Jensona i zagroził, że jest w stanie rzucić w diabły cały ten cyrk, jeśli ma być w nim tylko asystentem gościa, który w numerze wieczoru wkłada głowę w paszczę lwa. Dyrektor trupy Ross Brawn wezwał Rubensa i w wojskowych słowach wytłumaczył mu w czym rzecz, dodając jednak, że weźmie pod uwagę jego ambicje. Ross długo jednak nie dał się nacieszyć wolnością, co tu kryć, pomocnikowi Buttona. I w niedzielę, w górach Eifel, Rubens musiał wspierać zmagającego się z kłopotami lidera. Obaj mieli kłopoty z dogrzaniem opon, ale kandydat do tytułu mistrza znacznie szybciej tracił na nich gumę. Inżynierowie zwrócili uwagę Barrichello, by – skoro jedzie tuż przed swoim kolegą – nieco go osłaniał, w ten sposób Jenson nie zdemoluje zbyt szybko swoich opon, bo choć obaj jechali na trzy postoje, to Buttonowi groziła przedwczesna wizyta w boksie. I tak oto kierowca, który jechał na pierwszym miejscu, potem spadł na drugie, wskutek decyzji zespołu (strategia postojów i osłanianie lidera) przestał się liczyć w walce o podium. Skończył wyścig na szóstym miejscu, piąty był Button. Webber przyjechał pierwszy, przed Vettelem. Barrichello był wściekły. Przed kamerami stwierdził, że jedzie prosto do domu i nie ma zamiaru gadać ze swoją ekipą, która pozbawiła go zwycięstwa i po raz kolejny utrudniała walkę o punkty. – Z tymi ludźmi szkoda gadać. Usłyszę tylko bla, bla, bla – irytował się Brazylijczyk. Cóż, media spekulują, że Brawn na jego miejsce mógłby zatrudnić Kubicę. Wszędzie będzie lepiej niż w tonącym BMW. Polak był 14. na Nürburgring. Jego team znów nie zdobył żadnego punktu. Wyniki Grand Prix Niemiec Nürburgring: 1. Mark Webber (Australia) 1:36.43,310; 2. Sebastian Vettel (Niemcy/obaj Red Bull) strata 9,252; 3. Felipe Massa (Brazylia/Ferrari) 15,906; 4. Nico Rosberg (Niemcy/Williams) 21,099; 5. Jenson Button (W. Brytania/Brawn GP) 23,609 ... 14. Robert Kubica (Polska/BMW Sauber) 1.09,555
Klasyfikacja generalna kierowców: 1. Button 68 pkt; 2. Vettel 47 pkt; 3. Webber 45,5 pkt; 4. Rubens Barrichello 44 pkt; 5. Massa 22 pkt; ... 15. Kubica 2 pkt
Klasyfikacja generalna konstruktorów: 1. Brawn GP 112 pkt; 2. Red Bull 92,5 pkt; 3. Toyota 34,5 pkt; 4. Ferrari 32 pkt; 5. Williams 20,5 pkt .... 8. BMW-Sauber 8 pkt Komentarze
Autor:
Robbi
13.07.2009 13:14
Tak! Kubica do Brawna!
Ciekawe w jakich to mediach pan Brezowski to znalazł? Wciąż męczy temat Kubicy, a już nie ma co...
Autor:
Krystianek
14.07.2009 09:34
Rzeczy fascynujące ? W wyścigu F1 z 12.07.2009
Chyba, że leciał jakiś inny wyścig niż ten który ja oglądałem.
|