Kubica z nowym dopalaczem
Autor: Rafał Romaniuk
Liczba odwiedzin: 873
Fabryka BMW Sauber od początku sezonu pracowała pełną parą. Mechanicy i inżynierowie spędzali w pracy po kilkanaście godzin dziennie. Wszystko po to, by przygotować nowy podwójny dyfuzor – element, dzięki któremu niespodziewanie dominację osiągnął w tym sezonie Formuły 1 zespół Brawn GP.
Mówiąc najprościej: dyfuzor to szereg kanałów, które regulują przepływ powietrza wydostającego się spod samochodu. Po raz pierwszy dopalacz w samochodach Roberta Kubicy i Nicka Heidfelda ma zostać wykorzystany podczas Grand Prix Turcji (7.06).
– W Stambule wykonamy następny krok w naszym rozwoju i użyjemy podwójnego dyfuzora – skomentował Mario Theissen, szef BMW Sauber. Przyznał, że prace nad unowocześnieniem bolidu przebiegały zbyt wolno. Stąd fatalne wyniki. Heidfeld zdobył od początku sezonu 6 punktów, Kubica żadnego. W klasyfikacji konstruktorów team z Hinwil jest na 8. miejscu.
– Po GP Hiszpanii wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Niestety, w Monako było fatalnie. Aby znów stać się konkurencyjnymi dla rywali, musimy przyspieszyć działania. Chcemy jak najszybciej wrócić do czołówki – dodał szef niemiecko-szwajcarskiego zespołu.
Willy Rampf, szef inżynierów zespołu, tłumaczy: – Nowy dyfuzor powinien sprawić, że nasz bolid F1.09 będzie miał lepszą przyczepność.
Akcent pada jednak na słowo „powinien”. Przed każdym Grand Prix szefostwo BMW Sauber tłumaczy, że wszystko jest na dobrej drodze, że prace nad pakietem aerodynamicznym przyniosą rezultat. Gdy jednak przychodzi do wyścigu, Kubica i Hiedfeld stanowią tło dla rywali.
Asekuracja Rampfa bierze się z prostej przyczyny: projekt bolidu BMW nie zakładał instalacji podwójnego dyfuzora. Aby więc go wmontować, należało dokonać szeregu zmian w aerodynamice pojazdu. I nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak auto spisze się podczas wyścigu po zmianach.
Technicy BMW Sauber pracowali też nad nowym systemem odzyskiwania energii KERS. Wiele wskazuje jednak na to, że nie uda się wmontować go przed Grand Prix Turcji.
Wczoraj nastąpiło zawieszenie broni pomiędzy FOTA, czyli organizacją zrzeszającą teamy F1 a Międzynarodową Federacją Samochodową. Wszystkie 10 zespołów zgłosiło się do przyszłorocznego sezonu. Możliwością wycofania się z F1 straszyło od kilku tygodni Ferrari, bo nie zgadzało się ze zmianami wprowadzonymi przez FIA.