Kwiaty przy drodze

Wiadomości z rynku / Felietony - Iwaszkiewicz

Autor: Jerzy Iwaszkiewicz

Liczba odwiedzin: 6321

W Polsce jak nigdzie na świecie przy drogach są cmentarze. Stoją krzyże, świeże kwiaty, palą się świeczki i nikt za nic nie odpowiada. Śmierć w Polsce jest bezkarna.

W Polsce z reguły za wypadki odpowiedzialni są nieboszczycy. Jak spadnie samolot, to nigdy nie jest winien konstruktor czy fabryka, nigdy nic się nie popsuło, tylko pilot popełnił błąd i wszystko można na niego zwalić, bo nie żyje.

 

Na drogach policja przyjmuje równie wygodną formułkę. Kierowca jechał za szybko i nie zapanował nad samochodem, chociaż wiadomo, że wyleciał z drogi, bo była dziurawa.

 

Tak jest i tym razem w sprawie wypadku samochodu Ferrari, w którym Maciej Zientarski i Jarosław Zabiega rozbili się na ul. Puławskiej w Warszawie. Żyli szybko i szybko zginęli. Zabiega na miejscu, Zientarski walczy o życie w szpitalu. Ma w kilku miejscach złamany kręgosłup.

 

Przyjęto wersję, że jechali 200 km/h bez pasów. Jest to wersja wygodna, nikt inny już za nic nie musi odpowiadać, chociaż nic nie wiadomo tu na pewno, pasy się urywają, tak jak nie wiadomo, czy Zabiega żył jeszcze, kiedy się spalił. Tydzień wcześniej jeździliśmy na torze we Francji. Był lubiany, umiał śmiać się do życia.

 

Mówi się więc o szybkości, ale pomija fatalny stan jezdni. Mulda wyrzuca samochody. Co chwila zdarzają się tu wypadki. Zginęły już trzy osoby. Świeżo wypudrowana rzecznik Zarządu Dróg Miejskich oświadczyła, że oni o muldzie owszem wiedzieli i remont mają w planie. To jest właśnie prawda o polskich drogach. Ciągle nie wiadomo, ile osób musi zginąć, aby załatali dziurę.

 

Dziurawa jest cała Polska. Formalnie odpowiedzialność za stan dróg ponoszą administracje tych dróg, tyle że jak do tej pory nie było ani jednego wyroku skazującego za śmierć spowodowaną złym stanem drogi. Powiedzmy wprost, jak jeden dyrektor pójdzie siedzieć za spowodowanie śmierci, to drugi zacznie łatać dziury. Na razie nie musi, bo w razie czego i tak wszystko zwali się na nieboszczyków.

 

Ferrari jechało jak szalone, nie ma znaczenia, czy 200, czy 150 km/h, ale prawda o tym wypadku jest dość prosta. Gdyby jechali 50 km/h, a taki znak stoi, nie byłoby wypadku, ale gdyby nie było muldy, to nie wypadliby z jezdni. Znaki poza tym nic w Polsce nie znaczą i dlatego nikt ich nie przestrzega. Na nowej, trzypasmowej jezdni tej samej ul. Puławskiej, ale dalej, przez Pyry, obowiązuje szybkość 50 km/h, ale jeszcze dalej, przed Piasecznem, już 70 km/h, chociaż droga jest tam wąska i dziurawa. Powinno być odwrotnie, a jest bez sensu.

 

Komentarze

    • Krychaj
    • To ze mamy syf na drogach to fakt i nie trzeba tego nikomu powtarzac. Zgadza sie rowniez ze u nas zazwyczaj w wypadkach wina za nie obarcza sie ofiary - to rzeczywiscie wygodne. Ale nie mozna tez usprawieliwiac chlopakow za ich szybka jazde i zwalac calej winy na mulde. OK napewno byla winna w pewnym stopniu ale gdyby jechali wolniej nic by sie im nie stalo. Szkoda ich, naprawde no ale ta droga to nie tor we Francji ani gdzie indziej. Przykro mi ze tak sie stalo, ale jakby podobny wypadek przytrafil sie ktoremus z nas to raczej zaden artykul nie usprawiedliwalby naszej nadmiernej predkosci.
    • traktorzysta
    • Do Krychaj : Pamiętaj ,że w Polsce jest tak ,że nawet jak będziesz jechał przepisowo ,wpadniesz w dziurę ,coś zza krzaka wybiegnie tobie na drogę lub zarzuci ciebie na koleinie i stracisz panowanie nad samochodem to policja i drogowcy powiedzą : "niedostosowałeś prędkości do warunków na drodze mandat-punkty karne/0 odszkodowania od drogowców" .
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Jezeli "mulda" nie spowodowałaby wypadku przy 50tce to oznacza, że nie była "winna" ani trochę. Poza tym, przypominam, że to ograniczenie i tak jest niezbędne, zwłaszcza przyszłościowo, celem umożliwienia używania lekkich aut typowo miejkich ( by to "odchudzenie" umożliwić bez nadmiernego wzrostu ryzyka )
    • tomek1
    • Do RysiekK: To jest oczywiste ale nie znaczy, że za przekroczenie prędkości ludzie mają być karani śmiercią. Już pisałem w innym artykule o tym wypadku, że równie dobrze można zrobić czujniki co 50 czy 100 m. i jak ktoś przekroczy prędkość to wysuwałyby się kolce czy ściana która skutecznie "zatrzyma pojazd" i... zabije ludzi a nie o to w tym chodzi!
    • peppek
    • Mam już dość usprawiedliwiania głupoty szaleńców złym stanem drogo. Kodeks mówi wyraźnie że trzeba prędkość dostosować do warunków na drodze no i ograniczeń prędkości oczywiście. Co to w ogóle za bełkot "...ale gdyby nie było muldy, to nie wypadliby z jezdni" ??? Może by i nie wypadli ale mogli np zabić 4 osobową rodzinę na następnym skrzyżowaniu. Szlag mnie trafia jak czytam taki bełkot. Pan redaktor wpisuje sie tym samym w nurt kolegów po fachu którzy obarczają odpowiedzialnością za śmierć człowieka nie tego kogo trzeba. Żal czytać taki bełkot ale to już nie pierwszy raz.
    • jakubk21
    • jak najbardziej Cię popieram "peppek" żal czytać ten artykuł. Dojrzały człowiek, felietonista z długoletnim doświadczeniem nie powinien pisać takich bzdur. Też jestem fanem motoryzacji, każdego życia na drodze szkoda, ale winę w tym przypadku według mnie ponosi kierowca ferrari.
    • tomek1
    • Do peppek i jakubk21: Jak dotknie Was osobiście taka sytuacja to przekonacie się jak będziecie twierdzić, że byliście niewinni a wszyscy wmówią Wam to co teraz sami przedstawiacie. Wtedy pogadamy. Stwierdzenie "niedostosowanie prędkości do warunków jazdy" jest bardzo wygodnym a nijak się ma do wielu sytuacji na drodze! Ps. Ja nie byłem w tego typu sytuacjach ale jak najbardziej rozumiem ich powagę. Wracając do sprawy kto i w jaki sposób jest w stanie udowodnić jaka to była prędkość? A może ktoś palnął, że 200 km/h i już poszło w eter a mogło to być i 70-80 km/h z tym samym efektem.
    • tomek1
    • Ferrari ma tak niskie zawieszenie, że i przy małej prędkości mogło ich wyrzucić.
    • tomek1
    • Średnio pokonuje od 30.000 do 50.000 km rocznie - nie jestem przedstawicielem handlowym więc nie szaleję jak głupi - ale nie raz takie sytuacje (stan dróg - a nocą to już totalne przerażenie) mogą zaskoczyć kierującego i doprowadzić przy dozwolonej prędkości do tragedii.
    • Krychaj
    • ja o tym napisalem na samym poczatku. Jednak zbyt wysoka predkosc ma w tym swoj udzial.
    • mppzj
    • jak sie nie chce zarzadom drog remontowac naszych pieknie nakrapianych dziurami jezdni to niech klada maty zwalniajace albo zaloza swiatla ktore po przekroczeniu okreslonej predkosci zapalaja sie na czerwono takie cos jest obok pewnej podstawowki we wroclawiu ograniczenie jest do 40 jak jedziesz wiecej to zapala ci sie czerwone jak zwolnisz lub za...ujesz w pare sekund zmienia sie na zielone uwazam to za fajne rozwiazanie w miejscach szczegolnie niebezpiecznych
    • dar
    • pytanie dla p.redaktora i kilku jego równie głupich naśladowców.dlaczego w niemczech,austrii,szwajcarii,tam gdzie są równe drogi w miastach jest ograniczenie do 50?bo co?niebezpiecznie?przecież nie ma muld!zientarski może tam gnać jak idiota i się nic nie stanie(zgodnie z waszymi teoriami)ten wypadek zakończył się bardzo szczęśliwie.ale dlaczego szczęśliwie?bo mógł minąć ten filar grzmotnąć czołowo w niewinnego człowieka.pół biedy jeśli to będzie jeden z jego obrońców lub jego rodzina.już sobie wyobrażam jak jeden z drugim stojąc na trumną córki mówi,ze zienterski to równy gość winna jest muld
    • Roger
    • jakoś nie widać aby stwierdzenie: "jak jeden dyrektor pójdzie siedzieć za spowodowanie śmierci, to drugi zacznie łatać dziury." faktycznie było oczywiste. Cudzych błędów nikt nie lubi poprawiać.
    • tomek1
    • Do dar i równych jemu (tzn. z klapkami na oczach): Bzdura (coś mi się wydaje, że żyjesz teorią!), tam też jeżdżą jak chcą ale nie giną ludzie a ograniczenie do 50 jest obliczone do pewnych sytuacji (głównie miasta) a i tak uderzenie pieszego z prędkością 50 km/h go zabije. Stawiane tam są po to by "chronić" pieszych a u nas po to by winę za wypadki zrzucać na kierowców i nie wypłacać poszkodowanym pieniędzy z budżetu państwa!
    • tomek1
    • Na drodze z koleinami, dziurami gdzie prawie codziennie jadę tak samo naszpikowanej od lat można było jechać 90 km/h (teren niezabudowany) teraz rzucili znaki 40 km/h (bo taniej wychodzi i zero odpowiedzialności!!!!!) - wjedź w dziurę, zniszcz samochód albo zabij się to nici z jakiegokolwiek odszkodowania ani żadnej odpowiedzialności "zarządcy dróg" za jakiekolwiek jego błędy. To nie ochrona nas a ich własnego budżetu. W tym samym celu postawiono tam znak do 50 km/h gdzie się rozbili dziennikarze.
    • tomek1
    • Trudno to zrozumieć, że kierowca wsiadając do samochodu popełniający błędy - nie mówię o pijanych - nie zasługuje na śmierć?
    • ristof738
    • Kiedys jechalem w zimie autostrada pomiedzy Wroclawiem a Katowicami droga byla czarna i jechalem okolo 120km/h w pewnym momencie wiechalem na oblodzona nawieszchnie drogi ,a tylko dlatego bo przejechalem granice wojewodztwa i zmienil sie chyba w tym miejscu zarzadca tej drogi i uznal ze niema potrzeby jej posypywac.O maly wlos niedoszlo do wypadku ,a pewnie by byla moja wina bo niedostosowalem predkosci do warunkow na drodze,ale jak ktos jedzie po miescie 100 czy 200km/h to jest dla mnie niezrozumiale.Wszyscy popelniamy bledy ,ale poto sa przepisy i ograniczenia zeby skutki tych bledow byly
    • ristof738
    • byly jak najmiejsze.Niestety w Polsce wiekszosc kierowcow jezdzi z nadmierna prendkoscia nawet w miescie,gdzie w innych krajach jest to nie dopomyslenia.W Szwecj wszyscy jezdza zgodnie z przepisami,a widok radiowozu na drodze jest widokiem niezwykle zadkim.DObry kierowca to nie ten co jezdzi szypko i brawurowo bo to potrafi kazdy,lecz ten ktury potrafi przewidywac skutki takich wygupow i tego nierobi.Przecenic swoje umiejetnosci jest bardzo latwo ,potem sa lzy i slowa ja nie chcialem ,czesto zapuzno.
    • tomek1
    • Taka prędkość nigdy nie jest uzasadniona ale nie można też dopatrzeć się (w tym i wielu innych sytuacjach) niewinności tego zarządcy dróg ponieważ już doszło do kilku śmiertelnych wypadków przez ten sam powód. Przy pierwszym takim przypadku powinni z wywalonym jęzorem przyjechać i to naprawić a nie olać. Ps. Kto poparł dowodami, że jechali 200 km/h? Bo ferrari osiąga 300-320 km/h? Coś mi się wierzyć nie chce. Podobnie jak wskazówki prędkościomierzy, których wskazówka zatrzymała się na wysokiej skali, wcale nie oznacza prędkości z jaką jechał pojazd - mogła się przesunąć z różnego powodu!
    • Krychaj
    • Jak napisalem powyzej, drogi u nas sa fatalne i ktos za to powinien beknac, nikt nie odpowiada, drog sie nie remontuje. Jednym slowem syf. Z drugiej strony szkoda chlopakow ale jechali napewno o wiele za szybko. Wystarczy popatrzyc na zdjecia szczatkow auta. Przy niewielkiej predkosci auto napewno by sie tak nie rozczlonkowalo.
    • odmienić oblicze motoryzacji- tej motoryzacji
    • Winne cześciowo autostrady ! W sytuacji ograniczeń budzetowych marnowanie (pod wpływem lobby szybkich i wsciekłych ) kasy na ten szkodliwy luksus oczywiście powoduje niedoinwestowanie remontów i ofotoradarowania. Kto jednak z polityków powie ludowi wprost, że odejście od obecnej patologicznej motoryzacji jest konieczne ? (zwłaszcza gdy 99% dziennikarzy utwierdza lud w jego nieświadomości )
    • dubliners
    • Do Tomek1. Dwa lata temu byłem na pogrzebie 4 letniej córki mojego przyjaciela bo ktoś przekroczył prędkość o 20 km/h... Zamiast 50 jechał 70 (ustalone na podstawie drogi ...owania). Różnica w drodze ...owania pomiędzy tymi prędkościami wynosi ok 20m a znaczy to tyle że w momencie kiedy samochód jadący 50 zatrzyma się to ten jadący 70 będie miał ciągle ok 40 km/h. Na przyszłość nie pisz głupot takich jak "...a i tak uderzenie pieszego z prędkością 50 km/h go zabije". Człowieku nie życzę Tobie ani nikomu innemu takiej tragedi jaka przydażyła się mojemu przyjacielowi. Gdyby ten chłopak jechał 50
    • dubliners
    • to Kasia by przeżyła. Głupie 20 km na godzinę!!! A co do prędkości z jaką jechali dziennikarze to poprzeglądaj sobie internet i pooglądaj crash testy samochodów, oraz zdjęcia samochodów z wypadków nawet Ferrari i porównaj z tym co zostało z samochodu po wypadku Zientarskiego... To są linki do dwóch reklam które powinieneś zobaczyć: http://pl.youtube.com/watch?v=CItzzlCEeMg http://pl.youtube.com/watch?v=YVnWY19fJJU
    • tomek1
    • Do dubliners: Człowieku, jakby były drogi w porządku to i prędkości (nie w mieście) mogłyby być wyższe i... bezpieczne, winę zganiasz na kierowców - weź pojeźdź sobie po tym kraju ale nie tylko do kościółka! Gdyby drogowcy nie byli zwolnieni (przez stawianie nieuzasadnionych ograniczeń np. wcześniej było 90 km/h a potem 30 km/h!) z odpowiedzialności za zły stan dróg to i byłyby odszkodowania dla ofiar a tak nie ma!
    • tomek1
    • Już pisałem wcześniej, że nawet przy dozwolonej zabijesz człowieka jak np. nie ...ujesz i w niego wjedziesz, weź czytaj ze zrozumieniem i wyobraźnią bo chyba coś z Twoją główką nie tak, jeśli uważasz, że np. 50 km/h nie zabija!
    • tomek1
    • Dzisiaj w radio usłyszałem kolejną bzdurę, że Zientarski mógł jechać nawet ponad 300 km/h!!!!!! A gdzie można się rozpędzić (nawet na polskiej autostradzie prawie nierealne)? Niech Zientarski przeżyje i powie swoją wersję bo wyobraźnia niektórym już szwankuje, za dużo filmów S-F! Niech ktoś pojedzie 70-80 km/h i wjedzie w filar albo drzewo (oni wyrzuceni byli w powietrze więc żadnego ...owania nie było) i zobaczymy czy przypadkiem wrak nie będzie tak samo wyglądał!
    • peppek
    • Zawsze winny jest kierowca. Nie ma usprawiedliwienia dla głupoty.
    • tomek1
    • Do peppek: Życzę Tobie powodzenia jako kierowcy wg Twojej "myśli". Niech wszystko będzie dziurawe, ograniczenia maksymalnie do 20 km/h i każda śmierć na drodze = winny kierowca. A martwy kierowca jest jeszcze bardziej wygodny, można na niego wszystko zgonić. BRAWOOOOOOO!!!
    • peppek
    • Czytam ten żenujący artykuł jeszcze raz i niedobrze mi sie robi. Facet upadł już jakiś czas temu i nie zanosi się na to żeby miał się podnieść. Czas na emeryturę Panie redaktorzyno !!!
    • Roger
    • a dla mnie to jest miła odmiana taki ciekawy felieton wśród typowych artykułów..
    • mietwan
    • Szanowny Panie Iwaszkiewicz! Rozumiem, że należy bronić przyjaciół jednak w innej formie. Ja też podziwiałem profesjonalizm Panów Zientarskich i dlatego też będę krytykował podjęcie decyzji o tak szybkiej jeździe. Małolata dorywającego taki samochód bym traktował jako nieodpowiedzialnego głupca, ale jak w takim razie nazwać człowieka, który jest doskonałym fachowcem w zakresie techniki kierowania, który obieździł tyle doskonałych maszyn w różnych warunkach. Panu Zientarskiemu z całego serca życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia , niestety usprawiedliwić Go nie potrafię ...
    • dubliners
    • Do Tomek1. Po pierwsze w kwesti wyjaśnienia mam 28 lat, prawo jazdy od 8 lat, mieszkam od dwóch lat w Irlandi i jestem jednym z "szalonych" przedstawicieli handlowych, po Irlandii robię ok 60 000 km rocznie. Przez rok pracowałem też w Angli w firmie transportowej, jezdziłem busem głównie na trasach Anglia - Francja - Niemcy. Przed wyjazdem za granicę pracowałem najpierw w firmie kurierskiej jako kierowca, a następnie w dwóch firmach transportowych jako spedytor. Myślę więc że moje doświadczenie jest trochę większe niż wyjazdy do kościółka!!! Co do kwesti prędkości i tego czy z moją głową
    • dubliners
    • jest coś nie tak, to chyba nie odrobiłeś lekcji i nie zajrzałeś nawet na stronę do której link zostawiłem we wcześniejszej wypowiedzi. Żeby jednak rozwiać te wątpliwości wkleję go jeszcze raz. http://pl.youtube.com/watch?v=YVnWY19fJJU Filmik ten pochodzi z oficjalnej kampanii przeprowadzonej przy współudziale rządu Wielkiej Brytanii, a dotyczącej bezpieczeństwa na drogach. Nie jestem w stanie określić twojej znajomości angielskiego więc na wszelki wypadek napiszę krótkie tłumaczenie. Dziewczynka mówi:
    • dubliners
    • "Jeżeli uderzysz we mnie przy prędkości 40 mil na godzinę (ok 64 km/h) to mam ok 80% szans na to że zginę.Uderz we mnie przy prędkości 30 mil na godzinę (ok 49 km/h) a będę miała około 80% szans na to że przeżyję." Końowe zdanie tego filmiku to " Ograniczenie szybkości do 30 mph ma swój powód" . Napisałeś: "Człowieku, jakby były drogi w porządku to i prędkości (nie w mieście) mogłyby być wyższe i... bezpieczne..." I tu się z Tobą w 100% zgadzam. Po pierwsze NIE W MIEŚCIE, bo miasto to najmniej odpowiednie miejsce na głupie zabawy, testowanie samochodów, czy przekraczanie prędkości.
    • dubliners
    • Zgadzam się też z Tobą w kwesti naszych dróg a dokładniej ich nawierzchni, jest ona bardzo zła i stwarza ogromnie wiele zagrożeń, ale.... mam też parę pytań. Czy zdajesz sobie sprawę jak czasochłonnym, kosztownym i trudnym zadaniem jest remont nawierzchni? Czy powinny być prowadzone tylko remonty doraźne (łatanie dziur ) czy tez powinna być położona praktycznie cała nowa nawierzchnia? Które drogi remontować w pierwszej kolejności? Co z drogami o dużym nateżeniu ruchu (drogi przelotowe, główne arterie miejskie), kwestją ich ewentualnego zamknięcia na czas remontu oraz opóźnień i korków
    • dubliners
    • tym spowodowanych ? Ile razy widząc znak roboty drogowe pomyślałeś "Super, może w końcu będzie fajna droga." zamiast "Cholera i znowu tu łatają, znowu korek i ograniczenia" ? To są tylko przykładowe pytania na które drogowcy muszą znajdywać odpowiedzi codziennie. Nie bronię drogowców gdyż także oni popełniają wiele błędów, ale staram się też zrozumieć pewne przyczyny które powodują że błedy te są popełniane i nie wszystko jest robione tak jak powinno być zrobione. Niestety z tonu twoich wypowiedzi wynika, że główną przyczyną złego stanu dróg jest tylko i wyłącznie zła wola panów
    • dubliners
    • drogowców, gdyż nie chcą oni pracować i remontować dróg a tylko brać pieniądze. No i oczywiście Skarb Państwa też macza w tym palce bo nie chce dawać pieniędzy na budowę dróg i nie chce płacić odszkodowań. Piszesz że "zarządcy dróg" stawiają ograniczenia nie po to żeby nas chronić ale po to żeby chronić ich budżet, i jest w tym trochę prawdy. Czy jednak wiesz jak wygląda ten budżet, jakie są potrzeby a jakie dostępne środki, jakie koszty budowy dróg? Przypominam Ci że Polska nie jest potęgą gospodarczą i ma bardzo wiele problemów związanych z podziałem dostępnych środków, po prostu na wiele
    • dubliners
    • brakuje (np. służba zdrowia). Więc następnym razem kiedy będziesz coś pisał to postaraj się to pisać patrząc przez pryzmat faktów, które wywierają wpływ na daną rzeczywistość. Myślę że bardzo wiele czasu upłynie zanim nasze drogi osiągną "odpowiednie" standardy i dlatego właśnie podwójna odpowiedzialność spoczywa na nas, kierowcach.To my kierowcy a nie znaki i przepisy podejmujemy ostateczne decyzje za kierownicą i to od nas zależy czy zachowamy wystarczająco dużo rozsądku żeby bezpiecznie dojechać do celu. Wymagajmy dużo od drogowców, ale jeszcze więcej od samych siebie, krytykujmy ich ale
    • dubliners
    • nie zapomnijmy też o naszych własnych błedach. Niech samochody i drogi staną się miejscem pracy i relaksu a nie nerwów i tragedii. Dla wielu osób to co napisałem może się wydawać czystą utopią, ale jeżeli każdy zacznie patrzeć na samego siebie i starać się być chociaż odrobinę lepszy to uważam że uda nam się sprawić że sytuacja na drogach się poprawi. Pozdrawiam i życzę wszystkim przysłowiowej "Szerokiej drogi" ARTUR
    • peppek
    • To prawda ! Jak nic nie robią to wszyscy narzekają ale jak remontują to jest jeszcze gorzej. Trochę zrozumienia. Niestety nie ma pieniędzy na załatanie każdej dziury i zlikwidowanie wszystkich nierówności. Płacimy za kilkudziesięcioletnie zaniedbania. Drogowcy robią często błędy ale za ten wypadek bym ich nie obarczał odpowiedzialnością. Po prostu w mieście trzeba jeździć wolniej.
    • tomek1
    • Oj, ja nie narzekam, wręcz się cieszę jak widzę kiedy nie "remontują" a kładą nową nawierzchnię a to różnica. Łatanie tych samych dziur co wiele razy widziałem jak łatali w ten sam nieskuteczny sposób (trwałość najwyżej kilka tygodni) to trudno, żebym ich za to chwalił. A narzekanie na remontowanie nowych nawierzchni jest rzeczą naturalną więc panowie trochę trzeba pomyśleć dlaczego nadal większość jest niezadowolona.
    • 1411
    • Witam-"Mówi się więc o szybkości,ale pomija fatalny stan jezdni.Mulda wyrzuca samochody."Lubię szybkość-ostatnio miałam okazję wykorzystać konie mechaniczne swojego auta na obwodnicy koło Garwolina.Natomiast wjazd na wiadukt koło miejsca tragedii gdzie Maciej Zientarski i Jarosław Zabiega rozbili się na ul. Puławskiej w Warszawie jest koszmarem,który muszę prawie codziennie pokonywać,aby dotrzeć do miejsca zamieszkania.Mulda,na którą wjeżdżam nawet przy 30 km/godz. wymaga ogromnego skupienia! i trzymania! moich rehabilitowanych odcinków szyjnych. Zjazd też jest bardzo pomysłowy wręcz betonowy.

Dodaj komentarz