Latem litr Pb95 może kosztować ponad 5 zł
Autor: Henryk Sadowski
Liczba odwiedzin: 2360
Przed świętami drożały zarówno olej napędowy, jak i benzyna. Czy wynikało to ze wzmożonego popytu związanego ze świątecznymi wyjazdami, czy jakieś inne czynniki miały wpływ na wzrost cen paliw?
Nałożyły się dwie przyczyny. Ta, o której pan wspomniał – właściciele stacji chcieli wykorzystać wzmożony popyt, by zarobić trochę więcej niż zwykle. Z drugiej strony ropa naftowa i paliwa gotowe drożały na światowych rynkach. Co w konsekwencji najpierw przełożyło się na wyższe ceny hurtowe u naszych producentów, a potem – po wyprzedaniu zapasów przez stacje – ich właściciele także podnieśli ceny.
Przed nami dłuższy majowy weekend. W tym czasie odnotowujemy także wzmożone wyjazdy Polaków. Czy to oznacza, że pod koniec kwietnia czekają nas kolejne podwyżki cen paliw?
Właściciele stacji zawsze korzystają ze wzmożonego popytu na paliwa. Ale pod koniec kwietnia niekoniecznie będą zwiększać swoje marże. Ich zyski raczej wzrosną dzięki większej sprzedaży. Jednak niezależnie od tego i tak ceny paliw mogą być wyższe. Wynika to z rocznego cyklu. W Stanach Zjednoczonych wiosną wzmaga się popyt na paliwa, szczególnie benzynę. To ma duży wpływ na notowania cen na międzynarodowych rynkach. A te notowania są jednym z czynników, według którego swoje ceny ustalają także nasi producenci. Drugim czynnikiem są notowania cen ropy naftowej, a trzecim kurs złotego do dolara. W najbliższym czasie, czyli w ciągu kilkunastu dni, większych zmian, jeśli chodzi o ceny paliw na stacjach, nie należy się spodziewać. Nie ma przesłanek ze strony rynków hurtowych do poważniejszych zmian w dół czy w górę. Będzie tak dopóty, dopóki cena ropy naftowej nie przestanie trzymać się blisko poziomu 80 dol. (jest na nim od kilku tygodni – red.), a złotówka wobec dolara blisko 2,85–2,90.
Właśnie, jak Pani zdaniem będą w tym roku przebiegały notowania ropy naftowej?
Według naszych analiz od maja do sierpnia powinny rosnąć. Jednak nie będą to takie zwyżki jak przed dwoma laty, kiedy w lipcu baryłka kosztowała już ponad 145 dol. Zakładamy, że w szczycie, który w tym roku przypadnie najprawdopodobniej w sierpniu, cena baryłki przekroczy 90 dol.
Przed dwoma laty w szczycie notowań ropy naftowej zdarzyła się stacja paliw, gdzie cena litra benzyny przekroczyła 5 zł. Jak to będzie przebiegało w tym roku?
Była taka stacja PKN Orlen w Szczecinie. Ale tam ta cena utrzymała się tylko przez trzy godziny. Zresztą dotyczyło to droższego rodzaju paliwa –Pb98. Z naszych analiz wynika, że w tym roku, w sierpniu, ponad 5 zł możemy płacić za litr Pb95. Natomiast litr oleju napędowego może kosztować ponad 4,5 zł.
Dlaczego tak drogo, skoro baryłka niewiele podrożeje w stosunku do obecnych notowań?
Tutaj większą rolę będą odgrywały notowania paliw gotowych. A te, jak wynika z naszych analiz, powinny rosnąć. Po kryzysowym ubiegłym roku będzie większe zapotrzebowanie na te produkty. Szczególnie na benzynę w Stanach Zjednoczonych, co zawsze podbija jej cenę na światowych rynkach. W ubiegłym roku nie było drastycznych wzrostów cen paliw, bo byliśmy pod parasolem ochronnym słabego kursu dolara wobec euro. W tym roku te relacje mogą się odwrócić. Byliśmy też w stosunkowo dobrej sytuacji w porównaniu do innych krajów unijnych. W naszym regionie tylko Rumuni płacili mniej za paliwa. Ale u nich wynikało to zapewne z tego, że mają krótki staż w Unii Europejskiej i dzięki okresowi przejściowemu mają niższe stawki podatku akcyzowego. Natomiast Czesi, których zarobki są podobne do naszych, mają droższe paliwa. Nie wspomnę już o Niemcach, u których paliwa zawsze były droższe. Dlatego chętnie tankują w naszych przygranicznych rejonach.
Czy jeśli benzyna będzie po ponad 5 zł za litr, to wrócą do łask instalacje do gazu płynnego? Ostatnio ich liczba nie rośnie.
Ten rynek się ustabilizował. Przed kilkoma laty, kiedy sprowadzano do Polski rekordowe ilości aut używanych, instalacje autogazowe zakładano głównie w starych pojazdach. Dziś wiele z nich trafiło już na złom. Instalacje do nowszych samochodów są droższe, zwracają się po dwóch, trzech latach eksploatacji, dlatego nie wszyscy kierowcy decydowali się na nie. Już teraz średnia cena Pb95 jest ponad dwa razy wyższa od średniej ceny LPG. Jeśli rząd nie będzie straszył wzrostem akcyzy na autogaz, to być może wielu właścicieli nowszych samochodów zdecyduje się na taką instalację.
