Leasing konsumencki na auto

Jak kupić / Eksperci radzą

Autor: Wiesław Marnic

Liczba odwiedzin: 11405

Prezydent podpisał ustawę, która umożliwia udzielanie tzw. leasingu konsumenckiego. Mało kto jednak wie, że można było z niego korzystać już od 2001r., ale nie korzystano. Dla mniej wtajemniczonych kilka słów o tym, czym jest leasing. To po prostu modny neologizm pochodzący od angielskiego słowa lease oznaczającego najem, dzierżawę lub wypożyczenie. Po prostu posiadacz, którym może być Fot: Archiwum Polskapresse producent, lub też wyspecjalizowana instytucja finansowa, pozwala nam na użytkowanie rzeczy do niej należącej za odpowiednią, ustaloną w umowie opłatą. Do niedawna z tej formy posiadania rzeczy korzystały firmy, było to także możliwe dla osób nieprowadzących działalności gospodarczej, ale nie było zainteresowania. Teraz jest specjalna ustawa określająca szczegółowo tzw. leasing konsumencki.


CZYTAJ TAKŻE:

Zużycie samochodu a leasing

Zakup luksusowego auta z poprzedniego rocznika



Nie jesteśmy już skazani na mitręgę biurokratyczną, jaką jest bankowa procedura uruchamiana przed podjęciu decyzji o udzieleniu kredytu. Nie trzeba zbierać zaświadczeń i można szybko stać się posiadaczem. Problem jednak w tym, iż zdecydowana większość instytucji finansowych zajmujących się leasingiem jest związana z bankami, a bankowcy mają swoje przyzwyczajenia do prześwietlania klientów, zanim powierzą im swoje pieniądze. Dlaczego przy leasingu, nawet obywatelskim, ma być inaczej? Przestańmy wierzyć w nagłe uczłowieczenie bankowców. Jak ktoś nie ma zdolności kredytowej, to i leasingu konsumenckiego też nie dostanie. Sprawdzanie będzie takie samo jak w kontaktach z bankiem. Potrzeba tylko mniej dokumentów. Wystarczą dwa dowody tożsamości abyśmy stali się leasingobiorcą.


Niektóre z instytucji leasingowych od mężczyzn poniżej 28 roku życia żądają też przedstawienia książeczki wojskowej. Słusznie, bo poszukiwanie lesingo-biorcy w jednostce wojskowej, lub na misji zagranicznej, do łatwych zadań nie należy. W dodatku kupując na kredyt dobra, jakie nabywaliśmy stawały się naszą własnością. Tymczasem towar wyleasingowany do nas nie należy. Płacimy i używamy rzeczy cudzej. W przypadku osób leniwych, lub mniej rozgarniętych, leasing jest formą wygodną. Instytucja zarejestruje nasz wylesingowany samochód, a także go ubezpieczy. Nie może, bowiem postąpić inaczej gdyż auto stanowi jej własność, z której tylko za uiszczanie, co miesiąc ustalonej zapłaty możemy korzystać.


Dla kierowców z niewielkim stażem ubezpieczenie ich leasingowanego samochodu może się nawet okazać korzystne, bo towarzystwo ubezpieczeniowe dla towarzystwa leasingowego zazwyczaj przyznaje wysokie zniżki. Gorzej jednak jak jesteśmy kierowcą doświadczonym, a w dodatku osobą ostrożną i mamy, wypracowane wieloletnią, bez-szkodową jazdą, zniżki. Jak kilka lat pojeździmy cudzym autem to je stracimy. To pierwszy kłopot, ale wcale nie jedyny. Samochodem wprawdzie dysponujemy, ale nie możemy nim swobodnie rozporządzać. Z umowy leasingowej mogą wynikać przeróżne ograniczenia.


Zazwyczaj nie możemy „naszego auta” pożyczać, a zdarza się też określanie limitu kilometrów na dany rok. Wolno nam też korzystać z samochodu tylko w sposób, jaki przewiduje jego właściciel, a kto na przykład budował dom, niech sobie przypomni, do jakich prac zmuszał swoją limuzynę. W przypadku samochodu leasingowanego przez instytucje nagrodą za te ograniczenia jest możliwość zaliczania płaconych w formie rat leasingowych pieniędzy w koszty działania firmy, co pozwala na skuteczne ograniczanie wysokości zysków i tą drogą unikanie podatków. W przypadku leasingu konsumenckiego na podatkach nie zaoszczędzimy nic.

Jerzy Pomianowski, Instytut Transportu Samochodowe

Zdaniem eksperta

Jerzy Pomianowski, Instytut Transportu Samochodowego

Wydaje się, że nowa forma leasingu zwanego konsumenckim przeznaczona jest przede wszystkim dla osób nieliczących się z groszem, które prestiż i image stawiają nade wszystko. A oto fakty: Kupujemy auto za 50 000 zł. Miesięczna opłata leasingowa za nie wynosi 1650 zł. miesięcznie. Po trzech latach wpłacamy za nie 59 400 zł., czyli oprocentowanie mamy na poziomie 18,8%, a auto dalej jeszcze nie stanowi naszej własności. Możemy je wprawdzie wymienić na nowe biorąc kolejny samochód w leasing, ale będzie to transakcja dla nas mało opłacalna, nie odliczyliśmy, bowiem spadku ceny naszego pojazdu, a może ona wynosić nawet 70%. A wystarczy nie wpłacenie jednej raty by nasz leasingowy partner mógł, w majestacie prawa, odebrać nam pojazd.

Zobacz także

Komentarze

    • Jarpoz
    • Nie wróżę zainteresowania. Jedyną prawdziwą zaletą leasingu jest możliwość odliczenia auta od dochodu, a następnie wykup na własność, innych zalet właściwie nie ma. Przy braku gotówki na całość jedyną ideą słuszną ideą która towarzyszy NORMALNEMU KUPUJĄCEMU jest obniżenie kosztów zakupu i w tym wypadku będzie lepszy kredyt bowiem można wpłacić od razu 60 % wartości auta a 40 % pożyczyć, w przypadku leasingu jest to nie możliwe ( pierwsza wpłata maksymalnie 40-45 % ). Koszty rat leasingowych to zarówno procent kredytu jak
    • Jarpoz
    • również obsługa leasingu. jedyna hipotetyczną zaletą jest wspominana w artykule możliwość wynegocjowania przez leasingodawcę aut w niższej cenie, co nie znajduje niestety potwierdzenia w praktyce. Sam wydzwaniałem do wielu firm leasingowych czy mają jakieś auta segmentu D w dobrze wynegocjowanych od producenta cenach, ale zjawisko takie po prostu nie istnieje. Ale za to kupujący ma coraz większą możliwość zakupu auta poza kosztownymi autoryzowanymi sprzedawcami.
    • Jarpoz
    • A więc ja zwykle dużo krzyku o nic, niestety podejrzewam że może ta forma zakupu zainteresować może tylko niejedną "świnię przy korycie" która chce jeździć autem ponad stan i nie chce od razu tak wyraziście zdefraudować dużej kwoty publicznych pieniędzy.
    • Komentarz usunięty
    • SPOKO (gość)
    • Parę lat temu dałem się skusić na coś takiego. Był to największy błąd. Miało być wedle umowy 105%. Finalnie w 2 lata zapłaciłem 200 tysięcy razm z wykupem za samochód który kosztował 120 i na drugi dzień sprzedałem za 50. Jakbym wtedy skorzystał z kredytu, nawet najgorszego, to wyszło by poniżej 150 tysięcy. A najlepszej opcji trochę ponad 130. Tak zakończyła się moja przygoda z leasingiem. Co śmieszniej, teraz firma cały czas od lat zarzuca mnie ciągle ofertami, tanie i atrakcyjne jak twierdzą. Kupiłem już drugi samochód na kredyt w banku, płacę raty i wiem ile płacę. Przy leasingu to była ciągła niespodzianka. Odradzam wszystkim. Nawet na firmę w ten system w ogóle bym nie wchodził. Za drogo, co się przekłada na koszta a tym samym cenę mojego produktu. Także co daje obniżenie podatku, jak będę za drogi. Śmiech tylko. Raty też można odliczyć. A co do atrakcyjnej ceny w jakiej oferują - hm - lepszą sam utargowałem u dealera na ostatnie auto, ponad 30 tys i nie był to koniec roku.
    • ODRADZAM. (gość)
    • UWAGA NA UBEZPIECZENIA !!! FIRMY LEASINGOWE TRAKTUJĄ AUTO JAKO SWOJE, ALE ZA NASZE PIENIĄDZE WYKUPUJĄ SOBIE NAJDROŻSZE UBEZPIECZENIA !!!

Dodaj komentarz