Łódzkie OSK czują się oszukane
Autor: Agnieszka Jasińska
Liczba odwiedzin: 3014
Właściciele łódzkich szkół jazdy idą na wojnę z dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego.
Skarga na Zbigniewa Skowrońskiego trafiła już na biurko wicemarszałka województwa łódzkiego. Tym razem chodzi o samochody, w których zdaje się egzamin na prawo jazdy. Właściciele autoszkół twierdzą, że dyrektor WORD przez jedną pochopną decyzję naraził ich na olbrzymie straty.
Zastanawiają się też nad skierowaniem sprawy do sądu.
– Dyrektor Skowroński trzy miesiące temu poinformował nas, że wycofuje z egzaminów Ople Corsy. Większość szkół zdążyła przez ten czas sprzedać ten model auta, zachowując tylko Toyoty Yaris. Niespodziewanie Zbigniew Skowroński zmienił zdanie. Egzaminy w Corsach będzie można zdawać do końca roku – mówi Zbigniew Popławski, właściciel szkoły jazdy i wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców.– Sprzedając pospiesznie corsy, naraziliśmy się na straty, bo musieliśmy zaniżyć ich ceny.
Dlaczego nauka jazdy w modelu auta, w jakim później zdaje się egzamin, jest tak ważna? Bo według instruktorów to zdecydowanie ułatwia zaliczenie praktycznej części egzaminu. Kursanci wiedzą, gdzie są przełączniki na desce rozdzielczej, nie mają kłopotu z odnalezieniem układów silnika pod maską. To o tyle istotne, że przyszli kierowcy wybierają szkoły, które mają takie same auta, jak ośrodek egzaminacyjny.
To właśnie dlatego właściciele autoszkół czują się oszukani przez dyrektora WORD. Myślą nawet o skierowaniu sprawy do sądu.
– Zwróciliśmy się też do Ministerstwa Infrastruktury z wnioskiem o zmianę przepisów. Będziemy walczyć o to, by egzamin praktyczny można było zdawać w autach szkół jazdy. To uchroni nas od ciągłych zmian samochodów i gigantycznych strat – dodaje Popławski.
Dlaczego dyrektor WORD zmienił zdanie o wycofaniu opli z egzaminowania?
– Walczymy o klientów. Mamy nawet 50 procent mniej kursantów niż rok temu, a wciąż są chętni na egzaminy w corsach – tłumaczy Zbigniew Skowroński. – Poza tym małe autoszkoły, dysponujące tylko Oplami, nie zdążyły jeszcze ich wymienić na Toyoty, więc taka decyzja jest ukłonem w ich stronę.