Mamy zielone pojęcie
Autor: Jerzy Iwaszkiewicz
Liczba odwiedzin: 2539
Superodporna na wiatry, mrozy i brak deszczów jest róża pomarszczona, a w dodatku praktyczna, bo z płatków można zrobić konfitury. Przy drogach dobrze rośnie również oliwnik - oliwka ze srebrnymi liśćmi, a także szczególnie odporny Tamaryszek, co rośnie w Grecji na plażach, ale u nas też lubi.
Średnio raz do roku piszemy o zieleni przy drogach i średnio również nic z tego nie wynika. Drogi buduje się , „łyse”, bez zieleni, a jak już coś się sadzi, bo wymagają tego przepisy, to krzewy najtańsze, a nawet pozbierane w lasach. Przy rozjazdach koło Grójca posadzono akacje i szlag je trafił.
Parę lat temu powołano spółkę „Zieleń dla autostrad” ale z tego też nic nie wynikło. Autostrady budowane są w Polsce głównie przez firmy zagraniczne, które zajmują się zielenią na tyle, ile muszą, a nie na tyle aby było dobrze. Jeden klon srebrzysty w letni dzień oddaje otoczeniu do 300 l wody w ciągu godziny.
Każda zieleń oddycha, stanowi jakby naturalną oczyszczalnię powietrza i przerabia dwutlenek węgla na tlen.
Piszemy o sprawie co roku, kiedy odbywa się w Warszawie wystawa szkółek zielarskich.
Polska ma tu wysoką markę w świecie. Duże firmy wysyłają po kilkaset TIR - ów na eksport, szczególnie do Rosji. „Mamy zielone pojecie” - pisze o swojej firmie Jan Grąbczewski i jest jak mówi tyle, że ludzie od dróg zielonego pojęcia o tym nie mają. Drzewa i rośliny pracują - powtórzmy - niczym naturalne oczyszczalnie powietrza. Wszystko zresztą można teraz kupić. 10. metrowej wysokości drzewo kosztuje razem z przeniesieniem 1,5 - 2 tys. zł.
Nic w tym nowego. Same banały, wszyscy wiedzą tyle, że na polskie drogi ciągle to nie dociera. Szosy rosną gołe, a póki co wycina się masowo stare, wielkie drzewa niby dla bezpieczeństwa, a głównie dlatego, aby można było sprzedać je jako budulec.
Budowa autostrad niby ruszyła, faktem jest, że nareszcie więcej się robi niż obiecuje, ale jak drzewo nie wyrośnie przypadkowo, to nikt go nie zasadzi tylko wytnie. Były też szumne plany aby przy budowie autostrad pracowali bezrobotni, miał to być wielki społeczny program tyle, że też wszystko się pokręciło. Znacznie lepszym bezrobotnym od polskiego jest bezrobotny Chińczyk i to oni mają budować drogi w Polsce.